
Jak widać rozbieżność zainteresowań paradoksalnie nakierowała młodego mieszkańca naszego miasta na to, czym tak naprawdę powinien się zająć – wcielaniem się w różne role. Chciał iść do szkoły aktorskiej, jednak przeznaczenie dopadło go szybciej niż myślał. Zupełnie przypadkiem dotarła do niego informacja o castingu do Narodowego Teatru Edukacji im. Adama Mickiewicza we Wrocławiu. Niezwłocznie wysłał swoje zgłoszenie i już kilka godzin później odebrał telefon z propozycją wzięcia udziału w castingu w stolicy Dolnego Śląska. Talent młodego aktora został doceniony i otrzymał propozycję pracy. Od tego momentu jego życie wywróciło się do góry nogami, Łukasz przeprowadził się do Wrocławia. Na deskach teatru wystąpił w wielu sztukach. To m.in.: "Ferdydurke”, „W krainie mitów”, „Jaś i Małgosia” i „Samotni w tłumie”.
W trakcie trzyletniej pracy w Narodowym Teatrze Edukacji wystąpił w 1200 spektaklach. Jak podkreśla, była to trudna, wymagająca praca, dająca wiele satysfakcji, lecz z czasem poczuł potrzebę poszukiwania jeszcze innego kierunku rozwoju.
- Uświadomiłem sobie, że nie mam na nic innego czasu. Podobało mi się to, co robię, ale wewnętrznie czułem, że muszę pójść w nieco innym kierunku. Rozmawiałem z panią dyrektor teatru i powiedziałem, jak sprawa wygląda. Zrozumiała mnie i zapewniła, że z jej strony mam drogę otwartą – opowiada Łukasz.
Młody aktor z Kędzierzyna-Koźla dowiedział się o castingu do Teatru Muzycznego w Chorzowie. Tu też doceniono jego talent i został przyjęty. Przez rok mieszkał w chorzowskim domu aktora.
- Dotychczas pracowałem w teatrze dramatycznym, później w muzycznym. Było to dla mnie interesujące wyzwanie – wyznaje Łukasz Strzałka.
W międzyczasie aktor dowiedział się, że w Teatrze Bohema w Bielsku-Białej poszukują zastępstwa. Spróbował swoich sił i przypadł do gustu dyrekcji. Kilka dni później otrzymał już swoją kwestię do nauki.

- Minuta na scenie to mnóstwo czasu, a ten monolog trwał blisko 10 minut. Byłem przerażony. Wróciłem do domu i przeczytałem tekst. Bez próby wystąpiłem. Trząsłem się cały, ręce miałem lodowate, ale dałem radę, choć momentami było bardzo zabawnie – wspomina Łukasz.
Dubbing to kolejna artystyczna miłość Łukasza Strzałki, za którą podążył do Warszawy. Pierwszy raz podkładał głos w filmie reżyserowanym przez Marylę Brzostyńską, żonę Jacka Brzostyńskiego - znanego polskiego lektora radiowego i telewizyjnego, aktora dubbingowego. Była to dla Łukasza niesamowita przygoda.
- Pod skrzydłami Maryli Brzostyńskiej robiłem swoje pierwsze kreskówkowe dubbingi. Warszawa była ciekawym doświadczeniem, jednak godzenie tylu obowiązków okazało się nie lada wyzwaniem. Nie raz spałem w samochodzie, aby choć przez kilka godzin zregenerować siły i wygrać z notorycznym już zmęczeniem. Niestety z czegoś musiałem zrezygnować, padło na teatr muzyczny – wyznaje Łukasz.
Aktor z Kędzierzyna-Koźla zamieszkał w Warszawie. Poświęcił wiele czasu dubbingowi, wciąż współpracując z teatrem dramatycznym w Bielsku-Białej.

Łukasz wystąpił również w epizodycznych rolach w serialach telewizyjnych, takich jak np. Barwy Szczęścia. Już niedługo będziemy mogli podziwiać jego umiejętności aktorskie w reklamie telewizyjnej i internetowej Radia ZET. Przed Łukaszem kolejne sztuki z teatrem w Bielsku-Białej, być może już niedługo teatr swoje spektakle zaprezentuje również w Kędzierzynie-Koźlu.
Napisz komentarz
Komentarze