Poprzedni prezydent Tomasz Wantuła zapowiadając budowę skalniaka mówił, że będzie to wizytówka Wyspy – przyjemny widok dla wjeżdżających i wyjeżdżających z Koźla tą stroną. Mocno przeszacował. Efekt inwestycji nigdy nie był imponujący, a dziś robi dość przygnębiające wrażenie. Latem wcale nie jest dużo lepiej – w zeszłym roku trawnik otaczający skalniak wzrósł tak bardzo, że przez dłuższy czas z perspektywy osób podróżujących samochodami praktycznie nie było go widać. Czy skwer na wyspie kiedyś odzyska dobre imię? I co mogłoby tam powstać?
Tym zająć ma się miejski ogrodnik, nowa funkcja w magistracie, którego powołać chce prezydent Sabina Nowosielska. O skalniak na ostatniej sesji rady miasta pytała radna Halina Mińczuk.

- Mówiąc krótko, nie wygląda on estetycznie – skwitowała Halina Mińczuk.
- Podjęliśmy rozmowy, jeśli chodzi o tę część wyspy i zwiększenia jej atrakcyjności. Zostanie ogłoszony konkurs na wybór osoby, która zajmie się projektowaniem i utrzymaniem zieleni. To będzie tak zwany ogrodnik miejski – powiedziała prezydent Nowosielska.
Skalniak powstał w 2012 roku. Kosztował 38 tys. zł. Mimo zapowiedzi kontroli tej inwestycji, która została zarządzona po fali krytyki ze strony mieszkańców, władze Kędzierzyna-Koźla nigdy się z niej „nie rozliczyły”. Nie sprawdziły się też zapowiedzi urzędników, że ze skalniakiem będzie jak z poczwarką, która ma przeistoczyć się w pięknego motyla, gdy tylko nasadzone tam rośliny wzrosną. Tak owszem się stało, ale nie uratowało to sprawy. Za to podsypka z kamyczków została w dużej mierze wchłonięta przez trawnik. Skalniak po dziś dzień pozostaje obiektem drwin mieszkańców, a w 2013 roku był nawet używany przez grupę referendalną jako argument za koniecznością odwołania ówczesnego prezydenta.
Napisz komentarz
Komentarze