Zmieniamy nasze miasto i jestem z tego dumna. Rozmowa z prezydent Sabiną Nowosielską

22

Z prezydent Sabiną Nowosielską rozmawiamy o mijającej kadencji, o tym, co się udało, a co nie, a także o przyszłości Kędzierzyna-Koźla.

– Kończąca się już kampania wyborcza chyba była dla pani trudna. Trzej kontrkandydaci w dużej mierze oparli swój przekaz na krytyce pani pracy na stanowisku prezydenta Kędzierzyna-Koźla. Jak pani sobie z tym radzi?

– Gdy nie ma się koncepcji przyszłości, to się atakuje. Ja przedstawiam konkrety, na nich oparty jest mój program wyborczy. To kierunek, który mam zamiar obrać na kolejnych pięć lat, jeśli oczywiście mieszkańcy ponownie obdarzą mnie zaufaniem. Natomiast trzej moi kontrkandydaci poruszają się głównie w sferze haseł, krytyki, w dodatku manipulując faktami lub przedstawiając półprawdy i nieprawdy. Merytoryczna dyskusja często jest więc niemożliwa.

– Spróbujmy na chwilę cofnąć się w przeszłość do momentu, gdy po raz pierwszy przekroczyła pani próg urzędu miasta jako prezydent. Jak zapamiętała pani Kędzierzyn-Koźle sprzed czterech lat?

– Niestety, tym, co pierwsze przychodzi mi na myśl, to brudne miasto. W tamtym czasie mieszkańcy bardzo często zwracali uwagę na problem zaniedbanych ulic, parków i skwerów. Niekiedy chodziło po prostu o walające się śmieci. Można było usłyszeć, że miasto jest po prostu brzydkie. Dziś takie głosy prawie już do mnie nie dochodzą – oczywiście w odniesieniu do terenów miejskich. Wykonaliśmy ogromną pracę, aby zmienić wizerunek Kędzierzyna-Koźla. Jako mieszkańcy nie mamy się czego wstydzić, choć oczywiście nadal wiele jest do zrobienia. Wiele inwestycji jest na ukończeniu. To na przykład ostatni etap przebudowy alei Jana Pawła II. Zaczynamy też kolejne. Tu warto wymienić remont Rynku i ulic w obrębie Starego Miasta. Jeśli chodzi o czystość, szwankował też po prostu system odbierania odpadów. Czysty Region, związek gmin, któremu przewodzimy, był w rozsypce. Miałam wrażenie, że samorządy będą go opuszczać. Potrzebowaliśmy trochę czasu, aby to naprawić i wyjść z kryzysu. To się udało, zrealizowaliśmy dużą inwestycję, aby utrzymać status Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych. Dziś związek znów jest mocny. Po czterech latach zostawiam więc miasto zmienione i wiem, że mieszkańcy to dostrzegają. Nie o wszystkim już pamiętamy, a przecież kilka ważnych tematów udało się załatwić w pierwszej części kadencji. Zmieniliśmy chociażby zasady zakupu gazu dla MZEC, organizując przetargi, w czym byliśmy pionierami w całej Polsce. Udało się dzięki wiedzy, którą wyniosłam z poprzedniej pracy. Dziś mieszkańcy, którzy korzystają z energii wytwarzanej przez lokalne kotłownie, mają niższe rachunki za ciepło.

– Czy jest coś, co się nie udało?

– Bardzo zależało mi na zakończeniu budowy „Wodnego oKKa”. Tego nie udało się zrobić. To przykład sytuacji kryzysowej, gdy nagle wykonawca odstępuje od umowy, schodzi z placu budowy. Od razu zareagowaliśmy, dokonując wyboru firmy, która kontynuuje prace do stopnia zabezpieczającego obiekt przed warunkami atmosferycznymi. Następnie znajdziemy wykonawcę do zakończenia inwestycji. Nie udało się to w tej kadencji. Choć wielu rzeczom nie mogliśmy zapobiec, traktuję to jako porażkę.

– Problem niedotrzymanych terminów realizacji inwestycji nie dotyczy jednak wyłącznie basenów. Jaka jest jego przyczyna?

– W znacznej mierze odpowiada za to boom na rynku budowlanym. Wiele firm zobowiązało się kontraktami na duże i długotrwałe inwestycje, nie przewidując wzrostu cen materiałów, pracy ludzkiej i paliwa spowodowanego rosnącym zapotrzebowaniem. Niektórzy też przecenili swoje moce przerobowe, angażując się w zbyt wiele projektów. Efekty są takie, jak widzimy w naszym mieście. Inne samorządy mają dokładnie te same problemy. Oczywiście w niektórych przypadkach w grę wchodziły też inne czynniki. Rozpoczęliśmy inwestycję, o której przez kilkanaście lat wszyscy tylko mówili. To oczywiście budowa hospicjum. W trakcie prac okazało się, że grunt skrywa podziemne jeziorko, o którym nie wiedzieliśmy. To oznaczało zmianę projektu i przełożyło się na przesunięcie terminu. W pierwszej połowie przyszłego roku ten tak bardzo potrzebny ośrodek będzie jednak gotowy.

– Cztery lata temu przyszła pani do urzędu miasta z biznesu. Dziś może już pani o sobie powiedzieć, że jest pełnokrwistym samorządowcem?

– Jeszcze nie, chyba jeszcze nie jestem pełnokrwistym samorządowcem. Bardzo polubiłam jednak spotkania z mieszkańcami. Jest to najważniejszy element mojej pracy. Wprowadziłam taki zwyczaj, że na początku każdego roku spotykam się z mieszkańcami na wszystkich naszych osiedlach. Staram się też uczestniczyć we wszystkich ważniejszych wydarzeniach społeczno-kulturalnych organizowanych przez różne podmioty na terenie miasta. To dla mnie bardzo cenne, bo umożliwia stały kontakt z ludźmi.

– Z pewnością wielokrotnie podczas takich rozmów usłyszała pani o benzenie. Czy ma pani poczucie, że zrobiła wszystko, aby rozwiązać ten chyba najbardziej bulwersujący mieszkańców naszego miasta problem w ostatnich latach?

– Wszyscy chcemy oddychać czystym powietrzem. Trafiliśmy jednak na mur. Jako gmina nie mamy prawnych możliwości wejścia na teren tego czy innego zakładu w celu prowadzenia tam kontroli. To nie leży w naszych kompetencjach. Są odpowiednie instytucje, które zostały do tego powołane na czele z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska. Wykorzystaliśmy więc wszelkie możliwości, aby wywrzeć presję na bardziej zdecydowane działania z tej strony. Złożyliśmy także zawiadomienia do organów ścigania. Efektów nie ma. Zawsze otrzymujemy odpowiedź sprowadzającą się do tego, że obowiązująca norma dla benzenu jest określona w wymiarze rocznym i nie jest przekroczona. Dopiero, gdyby takie przekroczenie nastąpiło, uruchomione zostaną kolejne procedury. Z punktu widzenia prawa nie ma więc problemu. W Kędzierzynie-Koźlu obserwujemy wysokie, ale krótkotrwałe skoki stężenia benzenu w powietrzu. Ich suma nie powoduje przekroczenia normy średniorocznej. To właśnie mur, przed którym stoimy. Bez zmiany normy nie można go przebić, ale to już leży w gestii rządu. Najwyraźniej jednak tam nie zapalają się czerwone światełka.

– Jaki jest pani plan na kolejną kadencję? Z pewnością ważne miejsce ma w nim dokończenie obecnie trwających inwestycji, na czele z basenem, hospicjum, przebudową alei Jana Pawła II czy rewitalizacją wzgórza zamkowego i rynku. A nowe cele?

– Bardzo dużym zadaniem będzie budowa łącznika pomiędzy obwodnicą północną a osiedlem Blachownia, gdzie ulokowana jest strefa przemysłowa. To inwestycja szacowana na kilkadziesiąt milionów złotych. W jej ramach musimy zbudować most. Tylko z łącznikiem obwodnica ma sens. Bez niego tiry nadal będą rozjeżdżały nasze osiedla. Jednocześnie z tego powodu trochę mi przykro, że nie przewidziano obecności reprezentanta miasta na uroczystym podpisaniu umowy pomiędzy Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad a firmą, która zbuduje obwodnicę północną. Pozostaje nam czekać na informację, w którym miejscu łącznik ma się z nią spiąć. Bez tego nie możemy ruszyć z naszą inwestycją. Dużym wyzwaniem będzie też droga alternatywna do portu, a zarazem dodatkowa obwodnica miasta. Wierzę, że inwestycja w porcie, pomimo obecnych komplikacji, zostanie zrealizowana w zapowiadanym zakresie i w tej części miasta powstanie nowy ośrodek gospodarczy.

– Nie żałuje pani decyzji o sprzedaży terenów portowych? Jeden z pani kontrkandydatów uważa, że było to pozbycie się sreber rodowych, najcenniejszej rzeczy, którą mieliśmy.

– Szkoda tylko, że przez te wszystkie lata nikt nie widział w naszym porcie tych sreber. Teren został zdewastowany, a infrastruktura w dużej mierze rozkradziona. Nikt nie dostrzegał dla niego szansy. Dopiero gdy inwestor zaczął realizować swoje plany – przypomnę tylko, że mówimy o przewidywanym zaangażowaniu na poziomie ponad 300 mln zł – znaleźli się tacy, którzy w porcie nagle zaczęli dostrzegać stracony interes. Szkoda, że dopiero po tych wszystkich latach. Teraz to hamowanie rozwoju miasta. Gdybyśmy nic nie zrobili, port nadal leżałby odłogiem i też byłoby źle.

Jeśli zapytać przypadkowego mieszkańca o to, co jego zdaniem jest barierą w rozwoju miasta, z dużym prawdopodobieństwem odpowie, że brak wystarczającej liczby mieszkań w zasobie gminy i atrakcyjnych stanowisk pracy.

– Chcemy budować nowe mieszkania. Także chronione. Jest to pomysł wprowadzony przez moich poprzedników, jednak oceniam go dobrze. Zapotrzebowanie na tego rodzaju lokale jest bardzo duże. Zamierzam zwiększyć ich liczbę. Cały czas szukam także formuły, dzięki której zbudujemy nowe mieszkania dostępne dla osób, które nie mogą pozwolić sobie na wynajem według stawek obowiązujących na rynku. Rozważamy różne możliwości. Na pewno będziemy chcieli którąś z nich realizować. Co do miejsc pracy, finalizujemy rozmowy w sprawie listu intencyjnego z dużym inwestorem na Polu Południowym, nie mogę jednak jeszcze zdradzić szczegółów ze względu na ich poufność. Prawdopodobnie będziemy na to gotowi w listopadzie. W tym kontekście nie zapominajmy jednak o porcie. To duża inwestycja, która wygeneruje miejsca pracy.

– Jakie plany na najbliższą niedzielę? Spokojnie podchodzi pani do tego dnia czy raczej będzie to nerwowe wyczekiwanie na pierwsze wieści z lokali wyborczych?

– Mam stalowe nerwy, ale nie aż tak bardzo (śmiech). Na pewno jest stres, kontrolować pomaga mi go jednak sport, który uprawiam od stycznia, czyli bieganie. W sobotę, wezmę udział w parkrunie w kozielskim parku. To bieg na 5 km. Polecam wszystkim, konkurencji też.

Rozmawiali Grzegorz Stępień, Leszek Pietrzak

22 KOMENTARZE

  1. Poza obecnie urzędującą prezydent miasta Sabiną Nowosielską, nie ma w tych wyborach sensownych kandydatów na to stanowisko. Miałem spore wątpliwości co do jej osoby tych kilka lat temu gdy startowała, ale mimo różnych mniejszych czy większych zastrzeżeń uważam, że odnalazła się całkiem nieźle jako gospodarz.

    Mam zastrzeżenia co do kiepskiego podejścia do kultury. Brak bowiem licznych, regularnych i ciekawych koncertów, tych mniejszych jak i tych bardzo dużych. Co prawda odbywają się ciekawe imprezy typu Festiwal Mikołaja z Koźla (brawa!), Dni Twierdzy, Szantki czy Wrzosowisko, ale w zasadzie (poza meczami ZAKSY) nie ma żadnych dużych ciekawych imprez sportowych (jak niegdyś Triathlon), a jedyna impreza filmowa kuleje (ponoć międzynarodowa). Wiele terenów wymaga jeszcze modernizacji, choćby cały kozielski park. Potrzebny jest monitoring obejmujący możliwie jak najwięcej obszarów miasta, szczególnie miejsc mniej lub bardziej niebezpiecznych. Potrzebny jest gruntowny remont PKS w Koźlu oraz przemyślenie czy nie dałoby się stworzyć drugiego dworca PKS, tyle że w Kędzierzynie. Poza tym potrzebny jest remont peronów i przejścia podziemnego w dworcu PKP wraz z zainstalowaniem pragotronów, wind i ruchomych schodów oraz remont wyjścia od strony pogorzelca i zainstalowanie ruchomych schodów, a także remont parkingu z tej strony. Wypadałoby się zastanowić nad renowacją starego cmentarza ewangelicko-katolickiego w Koźlu. Wypadałoby się zastanowić nad możliwościami połączenia Stalmacha z Partyzantów i przy okazji gruntowny remont alei Lisa, Stalmacha i Partyzantów.

    Poza tym stworzenie muzeum z prawdziwego zdarzenia, ożywienie Starego Miasta, zabezpieczenie terenu po dawnym obozie i porządne oznaczenie, dostosowanie do grup zwiedzających.

    Konieczna jest wymiana wszystkich przystanków autobusowych i zainstalowanie automatów biletowych. Konieczna jest modernizacja siedziby MZK, a najlepiej przeniesienie jej gdzieś poza centrum, o czym kiedyś się mówiło. Prawdę mówiąc, budynek MZK całkiem fajnie by się nadawał na galerię handlową. Gdyby nie istniejące w okolicy OO można by to nawet połączyć przejściem podziemnym. W okolicach urzędu miasta przydałby się duży parking – najlepiej podziemny pod skwerem Rady Europy.

    Wypadałoby się również zastanowić nad współpracą miasta z Politechniką – reklama jest kiepska, uczelnia chyba nie daje z siebie wszystkiego (strona wydziału to istna kpina), tym samym problem szkoły wyższej w mieście nadal jest aktualny.

  2. MASZ RACJĘ, CO DO TEGO, ŻE JESZCZE DUŻO RZECZY W MIEŚCIE POTRZEBUJE MODERNIZACJI ALE NIE MOŻNA TYCH ZMIAN WPROWADZIĆ OT TAK, JAKBY PSTRYKNĄĆ PALCEM. WSZYSTKO POTRZEBUJE CZASU. MONITORING W MAŁYM STOPNIU JUŻ ISTNIEJE W MIEŚCIE I MA POWSTAĆ OKOŁO 80 MIEJSC MONITOROWANYCH O CZYM PISANO NA KK24.PL ORAZ MÓWIONO NA DEBATACH. ZGADZAM SIĘ Z REMONTEM PKS!!! PKP POTRZEBUJE REMONTU JESZCZE BARDZIEJ, WSTYD, BYŁ REMONTOWANY NIEDAWNO A W OGÓLE TEGO NIE WIDAĆ. JEST TO CHYBA NAJGORSZY OBIEKT W KĘDZIERZYNIE-KOŹLU.
    PRZYSTANKI AUTOBUSOWE MZK SĄ MALOWANE NA CZARNO, JEST TO SPRAWA PANI PREZES MZK. MODERNIZACJA SIEDZIBY – RÓWNIEŻ PANI PREZES. NIE BARDZO WIDZĘ POMYSŁ NA GALERIĘ HANDLOWĄ W MIEJSCU MZK, GDZIE, JAK? JEST TO ZABYTEK, NIE MOŻNA TEGO RUSZYĆ.
    POLITECHNIKA – JAK NAJBARDZIEJ, ŻAL….

    DUŻO W MIEŚCIE TRZEBA ZROBIĆ ALE PAMIĘTAJMY, ŻE NIE WYBIERZEMY OSOBY, KTÓRA ZROBI WSZYSTKO POD NAS. ZAWSZE ZNAJDZIE SIĘ ALE. NIGDY NIE POWIEMY, ŻE WSZYSTKO SUPER, PIĘKNIE. KRYTYKA ZAWSZE BĘDZIE,.

  3. To co się dzieje na Ul. Kozielskiej oraz z drugiej strony wiaduktu w godz. szczytu to jest nawet nie śmieszne ale tragiczne. Kto to wymyślił z jednej strony droga dla rowerów z drugiej też szkoda że jeszcze na środku jej brak. Totalny paraliż miasta. A już na Piastach zlikwidowanie jednego pasa ruchu (zwężenie) to szczyt myśli urbanistycznej. Proponuję w ogóle zlikwidować ulice w K-K oraz zakaz wjazdu do miasta lub ograniczenie prędkości do 10 km/h. BĘDZIE BARDZIEJ BEZPIECZNIE,

    • I to oczywiście wina obecnej prezydent? Kozielska przebudowywana była za poprzedniej kadencji. Niektórym się wydaje, że prezydent w mieście może wszystko. Wystarczy różczką machnąć. I co, jak będzie inny prezydent to to zmieni? Straci kupę czasu bo przecież będzie chciał swoich ludzi wszędzie poupychać. I tyle będzie z obietnic…

    • Akurat spowolnienie ruchu samochodowego jest ok, tak powinno być. Miasto nie ma służyć samochodom a wszystkim, rowerom jak najbardziej też. Wsiądź na rower i korzystaj z pierwszeństwa !!!

      • Znowu chora ideologia „rowerowa”! Gospodarki nie buduje się rowerami, na rowerze nie dowieziesz towaru do sklepu lub surowców do fabryki. Nie dojedziesz też do oddalonej pracy, szczególnie jeśli nie ma sensownej komunikacji miejskiej i pełnej, bezpiecznej sieci dróg rowerowych. Proponuję „doktorowi nauk” pojeździć do pracy w kierunku Sławięcic, np. rowerem ocierając się o TIR-y albo autobusem 5, który jeździ bardzo rzadko, a obecna władza puściła go, chyba dla jaj, dodatkowo przez elektrownię, co gwarantuje częste spóźnienia do pracy.

  4. Do fanów opozycji: proszę podajcie przykład w postaci byłych Prezydentów K-K który był z nich lepszy od Nowosielskiej. Proszę podawać i się nie wstydzić. CZEKAM!

  5. LUDZIE!! Pisze to do osob ktorym wiecznie w „dupie ” brakuje.. Cieszcie sie ze Pani SN w ogole cos zaczela robic przez te 5 lat bo tak na prawde przed nia kandydat na prezydenta P. Wojtyła NIC NIE ZROBIL ! Jedynie co robil to zgarnial pieniadze co miesiąc..takze nieee piszcie tu ze Pani SN byla zlym prezydentem bo to ze nie udalo sie pare planow ktore chciala zrealizowac, nie zalezalo to juz od niej ze tak wyszlo bo to nie jej wina.. takze porownajcie sobie co bylo 10 lat temu. Najchetniej nakopalabym do dupy takim elasnie ludziom co wiecznie tylko narzekaja..! Pozdrawiam

  6. Zgadzam z @QW, @Ktoś i @daruss – nie ma na tą chwilę lepszego kandydata od „S.N.” i jutro wszyscy to udowodnimy ;)))
    Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących a tym co plują jadem i są wiecznie niezadowoleni, polecam od siebie: walerianę lub kocimiętkę dla rozluźniania atmosfery i pośladków – może Wam się w poniedziałek przydać ;)

  7. Wszystko fajnie, tylko szkoda ze szanowna Pani nic nie zrobila z benzenem. Ba, wnet nikomu nie przydadza sie te klomby z kwiatami na Al. Jana Pawla za mostem, ani nawet te ulice, ktore moze w koncu zostana skonczone, nie wspomne o innych inwestycjach, ktore tez sa dalej nie zakonczone, poniewaz te nasze ” czyste ” powietrze w koncu doprwadzi do tego ze wszyscy bedziemy wachac kwiatki od spodu a truciciel wciaz zostanie bezkarny :/

Skomentuj