Zbiorniki z chemikaliami zabezpieczone przez właściciela. Podczas ich transportu doszło do awarii

3
Foto: KP PSP Kędzierzyn-Koźle.

Wracamy do wczorajszej interwencji służb ratunkowych na terenie zakładów przy ulicy Szkolnej, gdzie wykryto zbiorniki z nieznaną substancją. Policjanci namierzyli ich właściciela, uniknie on jednak kary.

Podejrzane znalezisko postawiło wczoraj na nogi znaczne siły straży pożarnej. Na miejsce skierowano aż 11 zastępów strażaków, w tym Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego Kędzierzyn-Koźle.

– W zbiornikach znajdowały się odpady poprodukcyjne. Nasze działania polegały na przepompowaniu substancji z nieszczelnych zbiorników do innych pojemników – opowiada brygadier Leszek Morkis z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu.

Wyjaśnieniem okoliczności znalezienia zbiorników w miejscu nieprzeznaczonym do ich składowania zajęli się funkcjonariusze z komendy powiatowej w Kędzierzynie-Koźlu. Policjanci nie dopatrzyli się naruszenia prawa w działaniu przedsiębiorcy.

– W trakcie prowadzonych działań na miejscu pojawił się właściciel zbiorników. Oświadczył on, że podczas ich przewożenia doszło do awarii pojazdu, przez co musiał je tam chwilowo pozostawić. Zbiorniki zostały przez niego zabezpieczone – informuje komisarz Magdalena Nakoneczna z kędzierzyńsko-kozielskiej policji.

3 KOMENTARZE

  1. To jakiś chory kraj. Facet tłumaczy coś, może i tak było, ale mógł przynajmniej kartkę zostawić z telefonem jeśli nie chciał powiadomić straży, że zostawia tam swoje zbiorniki na chwilę. Ile kosztowała ta akcja?

  2. Policjanci uwierzyli w wyjaśnienia przedsiębiorcy? Ja jakoś nie mogę. Wygląda to na pozbycie się odpadów poprodukcyjnych. Przedsiębiorca dziwnym trafem przyjechał „…w trakcie prowadzonych działań”.
    Jeśli w akcji brało udział 11 zastępów SP i Policja, to należało by /ze strony Policji/ tę sprawę wyjaśnić dokładnie, do końca.
    Sprawdzić:
    Kiedy i który samochód zbiorniki przewoził. Kto kierował tym samochodem. Gdzie i jaki był cel transportu. Czy jechał tą /dzikie składowisko, krzaki/, czy inną trasą. Sprawdzić dokumentację samochodów i zlecenie naprawy. Przy okazji /to już prokuratura/ sprawdzić, gdzie składuje niebezpieczne odpady i co z nimi robił dotychczas.
    Jeśli wszystko odbywało się zgodnie z przepisami, sprawę zakończyć bez postawienia zarzutów.

Skomentuj