Zaskakująca porażka ZAKSY. Kędzierzynianie po pięciosetowej walce ulegli ekipie z Lubina

7

W meczu 25. kolejki PlusLigi nie brakowało emocji. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po pięciosetowym starciu dość niepodziewanie musiała uznać wyższość rywali.

W wyjściowym składzie na mecz z Lubinem zobaczyliśmy zestawienie z Łukaszem Kaczmarkiem w ataku, Marcinem Januszem na rozegraniu, Aleksandrem Śliwką i Kamilem Semeniukiem na przyjęciu oraz Davidem Smithem i Norbertem Huberem na środku i Erikiem Shoji (libero)

Mecz rozpoczęliśmy nieco lepiej, szybko jednak miejscowi doszli do głosu, utrzymując grę na styku (3:3). Sygnał do ataku celnym serwisem dał lubinianom Bociek, czujna gra kędzierzynian w bloku i skuteczność Kamila Semeniuka i Łukasza Kaczmarka odwróciły sytuację (6:7). Niestety nie ustrzegliśmy się błędów własnych i to właśnie zerwane ataki naszego zespołu otworzyły szansę przed rywalami (14:12). Wykorzystując tę szansę lubinianie odskoczyli nam jeszcze na cztery punkty (18:14), znakomita zagrywka Davida Smitha pozwoliła nam jeszcze przed wkroczeniem w kluczową fazę seta zniwelować dystans (18:17). Chcąc uspokoić sytuację trener Rusek przywołał swoich podopiecznych do siebie, lubinianie wyszli z niewygodnego ustawienia. Przy dłuższych wymianach mieliśmy szansę na odwrócenie sytuacji (20:19),  zryw miejscowych tym razem zmusił do interwencji Gheorghe Cretu (21:19). Ważne akcje na korzyść naszego zespołu rozstrzygał jeszcze Olek Śliwka (23:22), niestety w kontrach szans nie marnował Bociek i partia premierowa padła łupem gospodarzy (25:23).

W drugim secie miejsce Norberta Hubera zajął Krzysztof Rejno. Wyciągając wnioski z odsłony premierowej tym razem nasz zespół nie pozwolił rywalom rozwinąć skrzydeł. Swoje noty w ataku poprawiał Łukasz Kaczmarek, wykorzystując dokładne przyjęcie swoich kolegów Marcin Janusz uaktywniał grę przez środek, a tam nie zawodzili Krzysztof Rejno z Davidem Smithem (5:7). Również dłuższe wymiany sprzyjały siatkarzom Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, kolejne zagrania zwieńczone atakami Kamila Semeniuka i Olka Śliwki pozwalały na budowanie dystansu (8:13). Nasi zawodnicy do celnych ataków dodali jeszcze punktowe bloki, o czujności kędzierzynian w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła tym razem przekonał się Grzegorz Bociek (11:15). Nie do zatrzymana na lewym skrzydle był natomiast Aleksander Śliwka, miejscowi nie ustrzegli się błędów i przy stanie 12:17 trener miejscowych musiał interweniować. Końcówka seta należała do ZAKSY, w tej części meczu na boisku w miejsce Łukasza Kaczmarka pojawił się Bartłomiej Kluth (13:21). Ustawienie z Ferensem w polu serwisowym poprawiło nieco sytuację Cuprum (16:22), kluczowa faza seta to jednak popis gry w ataku naszego zespołu, partię zakończył Bartek Kluth (19:25).

Trzeci set rozpoczął się od gry punkt za punkt (3:3), szybciej do głosu doszli kędzierzynianie, dłuższa wymiana zwieńczona atakiem Aleksandra Śliwki dała nam dwupunktową zaliczkę (6:8). Chwilę później ustawienie z naszym kapitanem w polu serwisowym pomogło zwiększyć dystans, szansę atakując  z przechodzącej piłki wykorzystał Kamil Semeniuk i ZAKSA prowadziła 10:7. Gospodarze nie rezygnowali, sygnał do ataku dał swoim kolegom Grzegorz  Bociek i Miedziowi odzyskali kontakt punktowy (12:13). Skuteczna gra podopiecznych Gheorghe Cretu w bloku uspokoiła nieco sytuację, nasz zespół odzyskał trzypunktowe prowadzenie -17:14. Niezmiennie mogliśmy liczyć na regularnego w ataku Aleksandra Śliwkę. Dobrą zmianę w końcówce seta dał Wojciech Żaliński, popisując się punktowym blokiem (19:22). Podejmując ryzyko w polu serwisowym gospodarze zdołali jeszcze raz zagrozić ZAKSIE (22:23), grę uspokoił atak Kamila Semeniuka z drugiej linii, formalności dopełnił serwis Davida Smitha (22:25).

W czwartym secie rozpoczęliśmy od falstartu, czujna gra w obronie i dłuższe wymiany dały zaliczkę miejscowym (6:2), zmuszając trenera Cretu do szybkiego sięgania po przerwę na żądanie. ZAKSĘ z niewygodnego ustawienia wyprowadził Bartek Kluth (który od początku tej partii pojawił się w miejsce Łukasza Kaczmarka). Jeszcze przed przekroczeniem progu 10. punktów sytuacja się unormowała, celne zagrywki Krzysztofa Rejno i błędy Walińskiego w ataku dały nam remis (7:7). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, miejscowi odzyskali trzypunktową zaliczkę, jednak cierpliwa gra i kolejne ataki Olka Śliwki i Bartka Klutha ponowie doprowadziły do gry na styku (13:13). Znakomite obrony Erika Shoji otworzyły przed naszym zespołem szanse na odskoczenie rywalom w końcówce seta (15:17). Punktowy serwis Olka Śliwki przybliżył nas jeszcze do celu (17:20). Trzypunktowe prowadzenie okazało się niewystarczającym, zerwane ataki po naszej stronie i czujna gra Boćka w bloku doprowadziły do wyrównania (20:20), zapowiadając emocjonującą końcówkę. W decydującej fazie spotkania mogliśmy liczyć na punkty zdobywane w ataku przez Bartka Klutha i bloki Krzysztofa Rejno (21:23).Rywale odpowiedzi punktowym serwisem Maruszczyka (23:23), Miedziowi wyszli z opresji kilkukrotnie. Punktowy serwis Boćka gospodarzom szansę na przedłużenie losów meczu (25:24). W grze na przewagi nie obyło się bez nerwowości, zamiast wymiany ciosów i emocji dość niespodziewanie czekała nas dłuższa przerwa wynikająca z braku zapisu w protokole meczowym jednej ze zmian. Sędziowie chcieli zakończyć partię wskazując na wygraną gospodarzy. Finalnie po zweryfikowaniu sytuacji grę wznowiono od stanu 26:25, niestety kluczową akcje po dłuższej wymianie na swoją korzyść rozstrzygnęli lubinianie(27:25).

Decydujący set to wymiana sił w ataku, gdzie mogliśmy liczyć na duet Kluth/ Semeniuk (2:2). Przy zmienności sytuacji i błędach własnych naszego zespołu dość niespodziewanie to gospodarze prowadzili 7:4. Reagując na sytuację trener Cretu postanowił przerwać grę, po wznowieniu sytuacji ZAKSĘ z niewygodnego ustawienia wyprowadził Krzysztof Rejno. Przy zmianie stron boiska niezmiennie to ZAKSA musiała odrabiać straty, w tej części meczu do gry wrócił Łukasz Kaczmarek. Nasz atakujący dość szybko zameldował się punktowym blokiem, sytuację uspokoiła nieco zagrywka Marcina Janusza (10:8). Niestety mimo walki i kolejnych ataków Śliwki czy Rejno ten set padł łupem Miedziowych

Cuprum Lubin – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2 (25:23, 19:25, 22:25, 27:25, 15:11).

Źródło: Zaksa.pl

7 KOMENTARZE

  1. Im chyba już nie chce się walczyć dla tego klubu, bo w głowach mają kontrakty zagraniczne. Koniec wielkiej siatkówki w K-K bliski.

  2. Trenerze G.Cretu,ja kibic od kilku dekad naszej drużyny,chcę panu podziękować za „rozpierduchę”drużyny mistrzów Europy,to się panu udało w 100%!Gratuluję!??

  3. Nie wiem po co gość wpuścił znów pierwszy skład od początku przy takiej ilości spotkań. Formę na gołębie trzeba szykować, bo z taką grą jak dziś to mogą w bierki grać albo w dwa ognie. To jest jakaś kompromitacja po pucharze Polski jeśli chodzi o grę. Z formą są w lesie. Kolejne spotkanie z kelnerami i strata punktów. I jeszcze te wydmuszki z ustawieniem. Potem przerwa 20 minutowa i narobili w galoty. Co ten beton z tej drużyny zrobił przed najważniejszymi meczami. Szkoda strzępić żuchwy. Dać im coś na pobudzenie, bo mogą zawalić walkę o finał lm i rundę zasadniczą.

  4. Bociek(18)pkt.Kaczmarek(3)pkt.!!! to był klucz do wybranego meczu Cuprum z Zaksą ! Tak się to kończy gdy trener Zaksy gra jedną 6.Trenerze Cretu,to są ludzie a nie roboty siatkarskie.Porażka z Cuprum i Radomiem to porażki osobiste trenera G.Cretu!

  5. Zaskakująca porażka to by była jakby byli w super formie. A od zdobycia pucharu jest zupełnie inny zespół – zaorany fizycznie. 3 mecze z Jastrzębiem przed Zaksą i się zobaczy co z tego będzie. Aktualnie gra wygląda fatalnie a trenejro nie pomaga. Gość się zupełnie pogubił.

Skomentuj

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj