ZAKSA wciąż niepokonana. Kędzierzynianie gładko ograli Ślepsk Suwałki i umocnili się na fotelu lidera

6

Nie zwalniają tempa siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. W spotkaniu dziewiątej kolejki PlusLigi nasz zespół pewnie ograł na własnym parkiecie MKS Ślepsk Malow Suwałki i umocnił się na pozycji lidera ligi.

Zespół z Kędzierzyna-Koźla był zdecydowanym faworytem starcia rozgrywanego w hali Azoty i już od pierwszych wymian potwierdzał wyższość nad rywalem. Już na starcie seta kędzierzynianie dwukrotnie zablokowali rywali, a sami nie mylili się w ataku, efektem czego była kilkupunktowa przewaga ZAKSY. Obraz gry nie uległ zmianie aż do końca seta. Gospodarze byli stroną zdecydowanie lepszą i zasłużenie wygrali do 17.

Więcej walki i emocji kibice obejrzeli w drugiej partii. ZAKSA w połowie seta miała już pięć oczek przewagi nad ekipą z Suwałk, ale ambitnie walczący goście zdołali zmniejszyć dystans do dwóch punktów. Przy stanie 19:17 o czas poprosił trener naszej drużyny, a po przerwie nasz zespół uspokoił grę i wygrał do 22.

Trzecia partia była dopełnieniem formalności. Od pierwszych wymian to miejscowi mieli zdecydowaną przewagę, szybko budując prowadzenie. Po kilku minutach na tablicy widniał wynik 11:4 i było wiadomo, że kędzierzynianie zwyciężą w trzech setach. ZAKSA wygrała dziewiąte spotkanie w lidze i umocniła się na prowadzeniu w ligowej tabeli, gdyż wcześniej niespodziewanie swój mecz przegrał zespół Jastrzębskiego Węgla. MVP meczu wybrany został Łukasz Kaczmarek.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – MKS Ślepsk Malow Suwałki 3:0 (25:17: 25:22, 25:18).

Fotoreportaż: Michał Natyna

 

6 KOMENTARZE

  1. Jak takie bzdury może pisać redaktor(?) że widział trenera Zaksy Cretu na meczu z Suwałkami,ja go nie widziałem,a widziałem trenera Chadałę gdyż trener Cretu był na meczu w Jastrzębiu obserwował drużynę z Zawiercia gdyż
    z Zawierciem grać będziemy w sobotę o 14,45.Oj redaktorku trzeba wiedzieć o czym się pisze !

  2. Pierwszy raz paczyłem na siatkówke w telewizji i musze powiedzieć że nieraz długo przebijali balonik przez te siatke. U nas to najszybciej przebijał Hubert. A najdłużej to szło Januszowi, nazwiska nie znam, bo ci nam opowiadali co widzą, to tylko mówili po imieniu Janusz – takie czarne kłaki ma na głowie. Ten to zamiast przebijać, to posyłał ją w górę a czas leciał. Jak by sie tak nie bawił, to by już z żoną mógł być w domu albo jakiegoś kebaba by wsuwał. Zabierali tylko czas któren mogli my poświęcić na oglądanie tych co skakajo z góry na deskach.

  3. Może p.Redaktorze(?) przepraszam jest słowem dla pana obcym,ale za relację(pierwotną,a nie po korekcie tekstu)należało się czytelnikom, pan Redaktor(?)był na innym meczu i tam widział trenera Cretu?Moja rada proszę Należycie przygotować się do tego o czym mamy pisać!

Skomentuj