ZAKSA minimalnie gorsza od mistrza Włoch. Kędzierzynianie przegrali po pięciosetowej walce

4
Fot. CEV

W hitowym spotkaniu trzeciej kolejki Ligi Mistrzów Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmowała w Arenie Gliwice zespół Cucine Lube Civitanova. Górą byli goście, którzy po zaciętym spotkaniu zwyciężyli 3:2 i objęli samodzielne prowadzenie w tabeli grupy C.

Nasz zespół dobrze rozpoczął spotkanie wychodząc na dwupunktowe prowadzenie. Okazało się jednak, że były to dobre złego początki. W połowie seta sytuacja odwróciła się, kędzierzynianie mieli problemy ze skuteczną zagrywką, a do tego zespół z Włoch dominował na siatce. Rywale zdobyli kilka punktów blokiem skutecznie temperując nasz zespół w ataku. Końcówka to prawdziwa dominacja graczy Lube, którzy zwyciężyli do 17.

Na początku drugiej odsłony obraz gry się nie zmienił, Włosi szybko wyszli na trzypunktowe prowadzenie i wydawało się, że znów będą dominować. ZAKSA zdołała się jednak postawić i najpierw doprowadziła do wyrównania, a po okresie zaciętej gry zaczęła dominować. Tym razem to goście mieli duże problemy w ataku, co skrzętnie wykorzystała dobrze grająca ekipa z Kędzierzyna-Koźla. Od stanu 16:15 nasz zespół wygrał siedem akcji i pozbawił Włochów marzeń o wygraniu seta. Druga partia zakończyła się zwycięstwem ZAKSY do 16.

Trzeci set to znów dominacja zespołu z Włoch. Goście bardzo szybko odskoczyli od naszego zespołu, wykorzystując słabą postawę zespołu Gheorge Cretu. Kędzierzynianie nie potrafili poradzić sobie z wysokim blokiem rywala i odnotowali bardzo niską skuteczność w ataku. Włosi kontrolowali sytuację na parkiecie i zasłużenie zwyciężyli do 18.

W czwartej odsłonie kibice obserwowali kolejny zwrot. Od początku rozgrywki kędzierzynianie zwarli szeregi i objęli prowadzenie. Świetnie w naszych szeregach spisywał się Kamil Semeniuk, który był skuteczny w ataku, a do tego nękał rywala zagrywką. ZAKSA wywalczyła sobie czteropunktowe prowadzenie, ale o komforcie nie było mowy. Ambitnie grający Włosi próbowali wrócić do gry i nasz zespół do końca musiał pilnować przewagi. Ostatecznie skończyło się po myśli kędzierzynian (25:22) i o losach spotkania miał zadecydować tie-break.

Decydujący set rozpoczął się pechowo dla naszego zespołu. Najpierw w kontrze zablokowany został David Smith, a po chwili to goście dwukrotnie wykazali się skutecznością w kontrataku i było 0:3. Od stanu 7:12 nasz zespół zdołał odrobić cztery punkty i znów zrobiło się bardzo gorąco. W końcówce doświadczony zespół z Włoch nie dał sobie jednak wyrwać prowadzenia i zwyciężył, obejmując samodzielne prowadzenie w tabeli grupy C.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Cucine Lube Civitanova 2:3 (17:25, 25:16, 18:25, 25:22, 12:15).

4 KOMENTARZE

  1. Trudno wygrać mecz z taką drużyną jaką jest Lube bez Kaczmarka,Semeniuk dwoił się i troił,Śliwka mu pomagał ale to nie był wieczór Kaczmarka,i tak to się skończyło!

  2. Niech podziękują temu trenerowi po sezonie, bo zamiast pomóc drużynie jak nie idzie to zapomina, że ma rezerwowych i tak praktycznie na każdym meczu. Już człowieka trak szlafia jak widzi tą jego bezradność. Będzie orał jednym składem chyba do końca ligi a potem zostaną z niczym na koniec sezonu.

  3. KACZMAREK NIE ISTNIAŁ W MECZU A MIMO TO TRZYMALI GO NA BOISKU!! JAKAŚ PORAŻKA. REZERWOWI SIEDZIELI W KWADRACIE I CZEKALI NA ZBAWIENIE ALBO LITOŚĆ „TZW.TRENERA”. TEN MECZ PRZEGRAŁ TRENER ZA SWOJĄ DECYZJE. SEMENIUK SAM NIE WYGRA MECZU!! PANIE TRENERZE UŻYWAMY GŁOWY DO MYŚLENIA!!!!!!!!!!!!!!!

  4. Słaby Kaczmarek a w „kwadracie”stoi Żaliński który by pociągnął atak,ale trener nie daje szansy graczom rezerwowym w meczach ligowych,i taki jest efekt grania jedną 6 cały sezon! Trener Cretu nie dba o zdrowie zawodników tylko eksploatuje jedną 6 !

Skomentuj