Siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle w hitowym starciu PlusLigi pokonali na własnym parkiecie PGE Skrę Bełchatów 3:1. Spotkanie stało na wysokim poziomie i dostarczyło mnóstwo emocji licznie zgromadzonym kibicom w hali Azoty.

Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy, którzy przez większą część pierwszego seta prowadzili nad rywalami. W końcówce bełchatowianie wykorzystali jednak słabszy moment Zaksy i doprowadzili do remisu (22:22). O przerwę poprosił trener Andrea Gardini, a krótka rozmowa z zawodnikami przyniosła efekt w postaci wygranej do 23.

W drugiej partii kibice zgromadzeni w hali Azoty oglądali prawdziwy siatkarski maraton. Skra prowadziła niemal przez całego seta, ale w końcówce nasz zespół odrobił część strat, a po asie serwisowym Sama Deroo doprowadził do emocjonującej gry na przewagi. Zaksa obroniła aż osiem piłek setowych, a przy stanie 37:36 punktową zagrywkę posłał Brandon Koppers i było 2:0.

Trzeci set przebiegał pod wyraźne dyktando gości, którzy już na starcie osiągnęli kilkupunktową przewagę nad wicemistrzami Polski, którą z biegiem czasu zwiększali. Ostatecznie słabo grająca w tej części meczu Zaksa przegrała do 19.

Goście dominowali również na starcie czwartej partii, ale kędzierzynianie zdołali odrobić trzypunktową stratę i gra się wyrównała. Przy stanie 20:21 goście wykorzystali błąd Zaksy i objęli dwupunktowe prowadzenie, a trener Gardini skorzystał z przerwy na żądanie. To ponownie przyniosło pożądany skutek, a po asie serwisowym wicemistrzowie Polski byli na prowadzeniu (23:22) i tym razem to Roberto Piazza musiał wziąć czas. W końcówce gospodarze byli jednak bezlitośni i zasłużenie wygrali do 23, a cały mecz 3:1.

Zaksa Kędzierzyn-Koźle – PGE Skra Bełchatów 3:1 (25:23, 38:36, 19:25, 25:23).

Skomentuj