Wsparli strażaków podczas trudnej akcji po wybuchu w kamienicy. Podziękowania od komendanta

3

Podczas wielogodzinnej i bardzo trudnej akcji gaśniczej po wybuchu w kamienicy w Koźlu strażacy dostali nieoczekiwane wsparcie ze strony właściciela sklepu i restauratorki. Dzisiaj osobiście podziękował im komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu brygadier Mirosław Stadniczuk.

W piątek 6 czerwca po godz. 19 kamienicą przy ulicy Czerwińskiego wstrząsnął wybuch. Od razu doszło też do pożaru. Chwilę potem z budynku ewakuowano lekko ranną kobietę i ciężko poparzonego mężczyznę. Istniała jednak obawa, że w kamienicy znajdują się kolejne osoby. W szczytowym momencie w akcji ratunkowej brało udział prawie 130 strażaków. Gdy po wielu godzinach wreszcie udało się ugasić szalejący wewnątrz pożar, ratownicy przystąpili do żmudnego przeszukiwania gruzowiska. Na szczęście nie było kolejnych ofiar.

Strażacy biorący udział w akcji nieoczekiwanie zostali wsparci przez właściciela sklepu przy ulicy Czechowa, który przekazał wodę, napoje czy słodycze oraz Restaurację Pszczółka, w której ratownicy mogli się posilić zupą, ciastem i kawą.

– To był zwykły odruch, myślę, że każdy w podobnej sytuacji postąpiłby tak samo. Cieszę się, że chociaż tak mogłem wspomóc strażaków – mówi Damian Borek z firmy Handlowo-Usługowej Borek, do której należy sklep.

– Tego dnia pracowaliśmy do pierwszej w nocy, dla mnie to trochę odruch bezwarunkowy, jeśli mogę pomóc, pomagam – dodaje Jolanta Rydzewska, prezes spółdzielni prowadzącej Restaurację Pszczółka przy ulicy Bohaterów Westerplatte.

W czwartek pana Damiana i Panią Jolantę osobiście odwiedził komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej brygadier Mirosław Stadniczuk. Z jego rąk otrzymali listy gratulacyjne oraz publikację dotyczącą historii straży pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu.

– To była trudna i wyczerpująca akcja. Bezinteresowne wsparcie ze strony zwykłych ludzi w takich sytuacjach naprawdę potrafi dodać siły. Dlatego w listach, które dziś przekazałem, pozwoliłem sobie napisać, „witamy w gronie przyjaciół straży pożarnej” – zaznacza Mirosław Stadniczuk.

3 KOMENTARZE

    • Do @NoName, trzeba napisać na strażaków skargę, że jedli kebaby i za nie nie zapłacili, dodatkowo załączyć fakturę. Trochę skromności nie zaszkodzi, jeśli tak było naprawdę, to przecież nikt nikogo nie zmuszał aby za darmo częstował strażaków kebabami, a teraz jakieś żale. żałosne!

  1. Skoro nie zostało to wspomniane to pewnie właściciel może nie chciał aby wszyscy o tym mówili. Pomaganie i wspieranie innych najwidoczniej nie robi na pokaz a sam widziałem ze bardzo do późnych godzin sam szef z jedna z pracownic po godzinach zamknięcia robili kebaby.

Skomentuj