Ważą się losy Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 w Azotach. Dzieci coraz mniej, rodzice wybierają inne szkoły w mieście

16

Problem demograficzny odbija się kosztach utrzymania szkół w mieście, są placówki, które stosunkowo generują większe wydatki niż inne. Sytuacja najgorzej przedstawia się w Publicznej Szkole Podstawowej nr 3 w Azotach. To właśnie o jej dalszych losach debatowano podczas ostatniej Komisji Edukacji, Kultury i Sportu. 

Wiceprezydent Wojciech Jagiełło przedłożył radnym Komisji Edukacji, Kultury i Sportu dokumentację z analizą kosztów utrzymania szkół. W przekazanych danych znalazła się informacja demograficzna, z której jasno wynika, że z każdym rokiem w naszym mieście jest coraz mniej dzieci. Ma to przełożenie na szkoły, im mniej uczniów, tym większe wydatki gminy na daną placówkę.

Wzrastają koszty utrzymania oświaty nie tylko u nas w mieście, ale w całej Polsce. Państwo nakłada coraz więcej obowiązków na gminy, a niestety za tym nie idą środki finansowe. W związku z tym podjęliśmy próbę dokonania analiz. Przedstawiliśmy również analizę demograficzną, która przedstawia się bardzo dramatycznie. W 2020 roku spadała liczba dzieci, porównując do lat wcześniejszych. Jednocześnie dokonaliśmy bardzo dokładnej analizy kosztów utrzymania w poszczególnych szkołach. Wynika z tego, ile kosztuje roczne utrzymanie jednego dziecka. Im mniej uczniów w szkole, tym większe wydatki na realizację programu nauczania – mówił podczas komisji Wojciech Jagiełło

Próbę poszukiwania oszczędności gmina podjęła już na początku września. W pięciu szkołach połączono klasy czwarte lub siódme i zmniejszono tym samym liczbę oddziałów. Dzięki temu posunięciu zaoszczędzono 600 tysięcy złotych.

Największy problem stanowi Publiczna Szkoła Podstawowa nr 3 na osiedlu Azoty. Około 50 procent dzieci z obwodu wybiera inną szkołę, co w efekcie powoduje, że spada liczba uczniów podstawówki w Azotach.

Placówka kosztuje nas ponad 12 tysięcy złotych na jednego ucznia. Istnieje możliwość zamknięcia tej szkoły, jednoczenie nie przynosząc szkód dla pracowników i dzieci. Pracownicy będą zatrudnieni w innych szkołach, a dzieci klasami trafią do Publicznej Szkoły Podstawowej nr 9. Obecnie w Azotach uczy się 60 dzieci, a od pierwszego września szacuje się, że będzie tam 45 uczniów. Dyrektor tej szkoły planuje również przejście na emeryturę, co rodzi obowiązek powołania nowego dyrektora dla tych zaledwie czterech klas – informuje Wojciech Jagiełło.

Radna Katarzyna Dysarz zauważyła, że nie po raz pierwszy pojawia się dyskusja nad dalszym losem tej szkoły.

Rozmowy na temat szkoły podstawowej w Azotach toczą się od kilku dobrych lat. Chodzi tu oczywiście o kwestię demograficzną. Proszę zwrócić uwagę, że 54 uczniów z tego obwodu nie uczy się w tej szkole. To między innymi powoduje wzrost kosztów utrzymania szkoły. Rodzicie wolą dowodzić dzieci do „dziewiątki”. Po za tym koszt utrzymania samego budynku też jest dość spory. Trzeba się nad tym tematem pochylić, lecz póki co nie likwidujemy szkoły – mówiła podczas komisji.

Dla radnego Adama Oczosia to trudny temat, bo sam jest mieszkańcem osiedla Azoty i do szkoły czuje sentyment. Mimo to również uważa, że należy się przyjrzeć tej kwestii bardzo wnikliwie.

To szkoła, która ma swoje tradycje i ze smutkiem przyjmuję perspektywę, że szkoła miałaby zostać zamknięta. Jednak niepokojąca jest sytuacja, że większość dzieci jest dowożona do innych jednostek oświatowych. Tu powinna się zapalić lampka i należy zadać sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje. Problemem szkoły jest to, że z racji małej liczby uczniów, nie ma do zaoferowania dodatkowych zajęć, to jest dużym minusem – mówi radny Adam Oczoś.

Adam Oczoś zapytał, czy istnienie kolejnej szkoły generującej najwięcej kosztów, czyli Publicznej Szkoły Podstawowej nr 10, również będzie stało pod znakiem zapytania. Zaznaczył, że nie tylko kwestie finansowe powinny być analizowane, ale również zyski dla dzieci.

Jestem daleki, aby zmykać jakąkolwiek placówkę. Podkreślam, że rada zwróciła się do nas o analizę oszczędności. Pokazaliśmy, gdzie one mogą się pojawić. Proszę pamiętać, że to nie jest decyzja, to informacja do analizy – precyzuje Wojciech Jagiełło.

16 KOMENTARZE

    • Otrzymuję niezasłużone, jako kodomita, pełoszmata, gorszy sort 2x 500+ i nie zamierzam pójść w 3x, odkładam całe 1000 miesięcznie na przyszłe płatne studia w Polsce ( nastąpią nieuchronnie gdy POKO dojdzie do władzy ) co i tak mnie nie cieszy przy inflacji Glapińskiego.

      Nie stwierdziłem by znani mi PiSlamiści dokonali rozrodu – 1 stary kawaler, dwaj bracia o odmiennej orientacji, stara panna, konkubent ciągle nie poczuli zapachu pieluch. Wiecie, że Jarek już nosi pieluchy, zapomniał ich na jachcie i wyszło kiepskie zdjęcie….
      Małżeństwa heteroseksualne mi znane są już na granicy wieku rozrodczego, wygoda bierze górę. Kurde w jakim towarzystwie ja się obracam. Muszę się do większego miasta przeprowadzić albo na normalne Podkarpacie.

      • Znowu oszołom skrobie te swoje mierne wypociny. Atak próchnicy czaszki się pogłębia o mózgu nie wspomnę bo go nie ma. Efekt to nadużywanie narkotyków i podejrzanego pochodzenia alkohol. Rychu psychiatra cie przyjmie z otwartymi rękoma.

    • Trump (odpowiednik PIS w Polsce) nie dał 500+ i przegrał, natomiast Biden (nasze PO) zrozumiał, że poparcie trzeba sobie kupić i da dzieciom do 6 lat po 300$ a 6-17 lat po 250$ miesięcznie.
      Ciekawe co zrobi nasze PO w 2023 roku?

  1. ktoś pamięta sp8? Tradycje itd, i zrobili gimnazjum. Potem wielkie obchody nadania imienia wyszyńskiego i różne patosy i inne wznosy. I nie przeszkadzało zrobić tam promyczek.
    Tu decyduje dupa a nie tradycje.

  2. Może podnieść poziom kształcenia ?Wtedy dzieci z Azot by uczyły się w tej szkole a nie jeździły po całym mieście. Jak dla mnie wina dyrekcji i nauczycieli.

  3. Najwyższa pora zrobić to samo co w Koźlu Rogach. Przekazać szkołę jakiemuś stowarzyszeniu oświatowemu. Precedens i udany wzór już jest. W Koźlu Rogach i w Poboroszowie (Mechnicy) szkoły działają taniej, mają bardzo dobre wyniki nauczania. Pomimo mniejszych klas mieszczą się w kosztach pozyskiwanych z subwencji oświatowej. Jeśli na wzór Rogów Gmina użyczy obiekt za tzw. przysłowiową złotówkę to jestem pewna, że szkoła będzie dalej istnieć i podobnie jak to jest w Rogach trend się odwróci i to dzieci z miasta będą do tej szkoły uczęszczać.

  4. Szkoły publiczne nie są dla nauczania dzieci czy młodzieży ale dla zatrudniania żon ważnych mężów albo innych pociotków czy znajomych królika. Oczywiście za „godziwą płacę” czyli jak najwięcej kasy za jak najmniej przepracowanych godzin…
    Proste?

Skomentuj