Wakacyjny gigant to kosztowna rozrywka. Konsekwencje mogą być bardzo poważne

0

W ostatnich tygodniach przez nasze miasto przetoczyła się fala zaginięć. Każde tego typu zgłoszenie uruchamia kosztowną i czasochłonną akcję poszukiwawczą. Do działań angażowani są ratownicy i policjanci, którzy w tym samym czasie mogą przecież być potrzebni gdzie indziej. Koszty poszukiwań ponosi całe społeczeństwo.

Artykuł ukazał się w Tygodniku Kędzierzyńsko-Kozielskim Dobra Gazeta, nr 17.

Szczególne emocje towarzyszyły informacjom o zaginięciu nieletnich. Jako pierwsza z domu zniknęła 16-letnia kędzierzynianka, której poszukiwania trwały prawie tydzień.

Nastolatki w pustostanie

W ubiegłym tygodniu ratownicy kolejny raz zostali wezwani do poszukiwania nieletniej. Tym razem była nią 13-latka, która w poniedziałek 3 sierpnia wyszła ze swojego domu około godziny 19.30 i nie wróciła na noc. Nad ranem rodzina nastolatki zgłosiła jej zaginięcie. Policjanci wraz ze strażakami rozpoczęli poszukiwania. Działania zakrojone były na szeroką skalę, akcję prowadzono na terenie całego powiatu. W południe wpłynęły następne zgłoszenia o zaginionych – kolejnej 13-latce oraz dziewczynie o dwa lata starszej.

– Podczas prowadzonych działań poszukiwawczych około godziny 20.30 policjanci z kozielskiego komisariatu odnaleźli zaginione nastolatki. Trzy dziewczyny ukrywały się w rejonie jednego z pustostanów na terenie Koźla. Dziewczyny przebywały w towarzystwie 17-latka, który również nie wrócił na noc do domu – informuje podkomisarz Magdalena Kowalska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kędzierzynie-Koźlu.

Koszty są wysokie

Zgłoszenie zaginięcia wywołuje natychmiastową reakcję służb ratowniczych. Akcje poszukiwawcze są zakrojonymi na szeroka skalę operacjami. Angażują znaczne siły ludzkie oraz generują wysokie koszty.

– W przypadku poszukiwań osób, którym w chwili zgłoszenia o zaginięciu grozi realne niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, są podejmowane wszelkie możliwe czynności mające na celu odnalezienie tej osoby w możliwie jak najkrótszym czasie. W takich działaniach bierze udział wiele osób. Wielu policjantów zarówno z wydziału kryminalnego, jak i prewencji, wykorzystywany jest przewodnik z psem tropiącym. Niejednokrotnie są wzywani do pomocy policjanci z Samodzielnego Pododdziału Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Bardzo często do działań są również angażowani strażacy OSP, pracownicy nadleśnictwa, MZK, a także ratownicy ze specjalistycznej Sekcji Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP w Lipkach wraz z psami tropiącymi wyspecjalizowanymi do poszukiwania osób. Często osoby zaginionej szukają też członkowie jej rodziny, a także znajomi. Do działań poszukiwawczych przyłączają się również lokalne media, które podają komunikaty. Działania poszukiwawcze bardzo często zostają zakończone w ciągu kilku godzin, jednak zdarzają się i takie, które trwają dłuższy czas – mówi podkom. Kowalska.

Trudno jednoznacznie podliczyć koszty prowadzonych akcji. Są one uzależnione od długości trwania akcji, liczby zaangażowanych w nią ratowników oraz specyfiki poszukiwań. Policjanci oraz zawodowi strażacy prowadzą poszukiwania w ramach regularnej służby. W przypadku strażaków ochotników łatwo można wyliczyć koszty poszukiwań. – 23 lipca prowadziliśmy poszukiwania starszej pani, która zaginęła w Kłodnicy. Wzięło w nich udział 12 strażaków z OSP, którzy pracowali przez 5 godzin. Należny ekwiwalent za ich pracę to 1146 złotych, a do tego należy doliczyć koszty paliwa i amortyzacji pojazdów – mówi mł. bryg. Leszek Morkis z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu.

Może zabraknąć ludzi

Służby ratunkowe bardzo poważnie podchodzą do każdego przypadku zaginięcia. Działaniami steruje policja, której jako służba pomocnicza idzie w sukurs straż pożarna. Zarówno dla jednych, jak i drugich udział w akcjach oznacza oderwanie od codziennej służby i obowiązków. – Nie oznacza to oczywiście, że w momencie prowadzenia poszukiwań następuje paraliż naszych działań i nie będziemy w stanie zadysponować patrolu, gdy zajdzie potrzeba reakcji – komentuje podkom. Kowalska.

Strażacy z kozielskiej komendy sterują działaniami druhów z OSP, którzy podczas poszukiwań przeczesują tereny w poszukiwaniu osoby zaginionej. – Znając naszych strażaków z OSP, nie mam wątpliwości, że zawsze odpowiedzą na wezwanie. Wszyscy jesteśmy jednak tylko ludźmi, jeśli któryś raz z kolei ratownicy będą poszukiwać nastolatków, którzy zerwali się z domów, to niewykluczone, że może zabraknąć wiary w zasadność działań – opowiada mł. bryg. Morkis.

Nieprzyjemności gwarantowane

Odnalezienie zaginionej osoby nie kończy sprawy. Zanim młody człowiek postanowi wyrwać się z domu, powinien pomyśleć o konsekwencjach, jakie przyniesie taka decyzja. W przypadku osób nieletnich policjanci mają obowiązek poinformowania o zaistniałej sytuacji sądu rodzinnego, który wszczyna postępowanie. – Każdy przypadek traktujemy indywidualnie. Nasze działania przebiegają dwutorowo. Po pierwsze – wszczynamy postępowanie w ramach wywiadu środowiskowego prowadzonego przez kuratora. Badamy, czy rodzina funkcjonuje prawidłowo. Jeśli chodzi o nieletnich, to zakładamy sprawę o demoralizację. Wiąże się to z potrzebą wykonania specjalnych badań diagnostycznych. Od ich wyniku zależą nasze dalsze działania – opowiada sędzia Mariola Motyka, przewodnicząca wydziału rodzinnego i nieletnich Sądu Rejonowego w Koźlu.

Nawet jeśli sąd nie dopatrzy się dysfunkcji w działaniu rodziny i umorzy postępowanie, to z pewnością samo prowadzenie wywiadu środowiskowego przez kuratora nie przynosi rodzicom nieletniego powodów do radości.

Jakie konsekwencje mogą spotkać uciekiniera? W zależności od wyników badań może on zostać skierowany na specjalną terapię bądź zostać objęty nadzorem. Jak widać, chwila pozornej wolności może mieć poważne konsekwencje w perspektywie długofalowej. Warto więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujemy się na „pójście w długą”.

Skomentuj