Trzeba mieć zdrowie, żeby dodzwonić się do przychodni specjalistycznej przy ulicy Harcerskiej

6

Pacjenci się skarżą, że dodzwonienie się do przychodni specjalistycznej prowadzonej przez SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu graniczy z cudem.

Z tej placówki ze względu na jej charakter korzystają mieszkańcy całego miasta i powiatu. Nie każdy ma czas i możliwości, aby fatygować się na miejsce na przykład w celu rejestracji lub po prostu po informację o długości kolejek do poszczególnych specjalistów. Kontakt telefoniczny wydaje się tu najprostszym rozwiązaniem, gdyby nie pewien szkopuł – w rejestracji nikt nie odbiera. A przynajmniej taka sytuacja przydarzyła się naszej czytelniczce.

– Ręce opadają. Nie ma szans dodzwonić się do rejestracji. Niestety, trzeba nieraz wsiąść do autobusu i dojechać, żeby się zarejestrować, a bilety kosztują – skarży się pani Bożena. – Jak się paniom zwróci uwagę, to patrząc wilkiem, odpowiadają, że słuchawka źle odłożona. Codziennie i przez cały dzień źle odłożona? – pyta pani Bożena.

Postanowiliśmy wczuć się w rolę pacjenta i około południa w środku tygodnia zadzwonić do przychodni. Rzeczywiście, mimo wielu sygnałów nikt nie podniósł słuchawki. Zatelefonowaliśmy więc do dyrektora SP ZOZ Marka Staszewskiego.

– Docierają do mnie sygnały o trudnościach z dodzwonieniem się do przychodni, ale proszę mi wierzyć, to nie wynika z tego, że telefonu ktoś celowo nie odbiera. Po prostu, jeśli do rejestracji stoi kolejka, to te osoby muszą być obsłużone w pierwszej kolejności. Jeśli pracownicy zaczęliby odbierać telefony, z pewnością posypałyby się na nich gromy. Musielibyśmy zatrudnić osobę, która zajmowałaby się wyłącznie rejestracją telefoniczną. Prosimy więc pacjentów o wyrozumiałość – zaleca dyr. Marek Staszewski.

Artykuł ukazał się w Tygodniku Kędzierzyńsko-Kozielskim Dobra Gazeta – nr 19.

6 KOMENTARZE

  1. I tak jest od co najmniej 27 lat, od kiedy byłam zmuszona rejestrować się na Harcerską. A źle odłożona słuchawka, to słuchawka odłożona na biurko/blat. Z moich doświadczeń: szybciej dojść do rejestracji, niż zarejestrować się telefonicznie. A właściwie, dlaczego nie zatrudnić osoby, która zajmowałąby się wyłącznie rejestracją telefoniczną. Niejedna bezrobotna wzięłaby taką pracę z wielką radością.

  2. Tam nawet jak się przyjdzie to jest tragedia.Siedza kwoki i omawiają wczorajszy dzień a człowiek stoi i nikogo to nie interesuje. Poprzednia epoka. Żenada i wstyd. Tam jedna osoba do kolejki i jedna do telefo3nu dały by radę.Jak widzę minę tych pan jak cos chce to czuje jaka krzywdę im robię.

  3. Może jak się podchodzi z miną jak kot sra…cy na pustyni to tym paniom nie chce się z taką osobą gadać. Nikt nikogo nie zmusza do uczęszczania do przychodni na Harcerskiej jak tam taka „komuna”. Jak czytam wasze komentarze to dla mnie to jest żenada, jak nie mogę się dodzwonić to próbuje do skutku. Mi jak dlugo uczęszczam do tej przychodni a jest to dobrych 20lat nie zdarzyło się, żebym była źle obsłużona,czy żeby panie były dla mnie niemiłe. Może kwestia tego, że ja nie jestem niemiła i szanuję ich pracę. Czemu nic dobrego się nie pisze tylko same pretensje i żale? Ludzie trochę więcej pogody a inni też będą inaczej na was patrzeć i będa milsi.

  4. To zatrudnij pan panie Staszewski jedną osobę więcej, np na pół etatu. Pieniędzy na pensje jest dość – patrz zarobki lekarzy. Płacimy składki i to wcale nie takie małe.

Skomentuj