Tomasz D. mógł oszukać więcej osób? Prokurator prosi o pomoc śledczych z Holandii i Włoch

8

Ciąg dalszy głośnej sprawy byłego kierownika Zaksy Kędzierzyn-Koźle Tomasza D. Prokuratura Okręgowa w Opolu chce sprawdzić, czy ofiar oszustwa menadżera było więcej. W tej sprawie prokurator prowadzący sprawę wystąpił z europejskimi nakazami dochodzeniowymi, które skierował do organów ścigania w Holandii i Włoszech.

O oszustwie, o dokonanie którego podejrzany jest były kierownik Zaksy Kędzierzyn-Koźle, zrobiło się głośno pod koniec stycznia. Będąc menadżerem drużyny Tomasz D. miał pomóc zagranicznym zawodnikom i trenerom w rozliczeniu z fiskusem. Pieniądze, zamiast trafiać na konto urzędu skarbowego, lądowały jednak w kieszeni nieuczciwego menadżera.

W połowie lutego Tomasz D. został aresztowany i usłyszał zarzuty dotyczące przywłaszczenia mienia Benjamina Toniuttiego i Sama Deroo na łączną kwotę ponad miliona złotych. Początkowo mówiło się, że pokrzywdzonymi mogą być również był gracz Zaksy Kevin Tillie oraz trenerzy Ferdinando de Giorgi i Andrea Gardini. Okazuje się, że lista oszukanych może być dłuższa, a znaleźć na niej mogą się nazwiska Holendrów Nimira Abdel-Aziza i Dicka Kooya.

– Prokurator wystąpił z europejskimi nakazami dochodzeniowymi skierowanymi do organów ścigania Holandii i Włoch z wnioskiem o przesłuchanie w charakterze świadków trzech byłych graczy Zaksy Kędzierzyn-Koźle oraz trenera. Czynności mają zostać podjęte na okoliczność tego, czy osoby te zostały pokrzywdzone działaniami Tomasza D, a w przypadku potwierdzenia, wyjednania od tych osób zgody na przekazanie przez banki danych objętych tajemnicą bankową – wyjaśnia w rozmowie z KK24.pl prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Jak przyznaje prokurator Stanisław Bar ewentualne zeznania obciążające dodatkowo Tomasza D. nie wpłyną na wysokość kary, ale mogą powiększyć roszczenia wobec oskarżonego. Początkowo były kierownik Zaksy trafił do aresztu, ale po pozytywnym rozpatrzeniu zażalenia złożonego przez jego adwokata opuścił go za poręczeniem w kwocie pół miliona złotych, które wpłacili jego bliscy. Obecnie Tomasz D. ma zakaz opuszczania kraju i jest objęty policyjnym dozorem, nie może również podejmować żadnej działalności związanej z zarządzaniem cudzym mieniem.

8 KOMENTARZE

  1. Głos powinien zabrać Pan Świderski, nie jest tajemnicą, że D. podążył tą samą drogą do K-K . Pan Świderski jako Prezes odpowiada za Klub, za poczynania pracowników także. Proceder trwał długo, Prezes nie nadzorował kierownika ? Nie byli na „TY” ? Nie spotykali się poza klubem. Na te pytania Pan Prezes powinien odpowiedzieć.

  2. Pół bańki w gotówce czy jakiś tam kwitkach? W sumie mało istotne ale widać, że oszusta bliscy nie opuścili.

  3. Do wyborcy: zgadzam się że Tomuś się po korytarzu nie mógł działać sam. Przecież w klubie są jeszcze księgowe, pan prezes oraz inne osoby snujące się po korytarzu w hali Azoty i udających, że pracują. No chyba, że Tomuś w ramach klubu prowadził własną działalność gospodarczą. To zresztą także niedopuszczalne.

Pozostaw odpowiedź kriss Anuluj odpowiedź