Tłoczno na Dębowej, bo modnie jest być morsem! Coraz więcej mieszkańców próbuje lodowatych kąpieli

8

Portale społecznościowe pękają w szwach od zdjęć uśmiechniętych osób zanurzonych po pachy w lodowatej wodzie. Bez wątpienia morsowanie stało się najpopularniejszym zajęciem w ostatnim czasie, prawie tak popularnym jak bieganie. Jak widać, pandemia zmotywowała również mieszkańców naszego miasta do zdrowej mody hartowania organizmu.

Do niedawna na portalach społecznościowych królowały zdjęcia efektów treningu szczęśliwych biegaczy. Teraz nastąpił prawdziwy wysyp selfie wprost ze skutego lodem jeziora. Moda na zimne kąpiele na dobre rozkręciła się w naszym mieście. Niegdyś maksymalnie 30 osób, dziś ponad 100 spotyka się punktualnie o 12 w niedzielę, a czasami wieczorową porą na plaży jeziora Dębowa i wspólnie wchodzi do lodowatej wody.

W tym roku jest naprawdę zatrzęsienie, wyjątkowo dużo ludzi morsuje i śmiało można powiedzieć, że na plażach robi się tłoczno. Aż 70 procent morsujących to osoby, które dopiero w tym roku zaczynają przygodę z zimnymi kąpielami. Cieszę się, że morsowanie jest tak popularne, że już pojawiły się nawet o tym kawały i memy – śmieje się Adam Giet, doświadczony mors, który od 21 lat wchodzi do lodowatej wody.

Najbezpieczniej wchodzi się do wody z doświadczonymi morsami, którzy służą wsparciem, poradą i motywacją. Na jeziorze Dębowa miłośnicy chłodnych wyzwań wspólnie pokonują swoje bariery.

Do wody wchodzimy z grupą. Niedziela, punkt 12, rozciągamy się, ćwiczymy, następnie rozbieramy i wchodzimy do wody. Instruujemy osoby, które robią to po raz pierwszy, aby nie wykazywały się brawurą i słuchały naszych wskazówek. Pamiętajmy o tym, że nie jest sztuką stać w wodzie nie wiadomo ile, bo może to nam zaszkodzić. Maksymalnie do 10 minut to jest bezpieczny czas przebywania w lodowatej wodzie, wtedy możemy na spokojnie wyjść napić się herbaty, ubrać się. Po dłuższym czasie ciało zaczyna się bronić przed zimnem i występują drżenia i naprawdę trudnością wówczas jest samo ubranie się – radzi Adam Giet, Morsy Dębowa.

Endorfiny, to właśnie one powodują, że morsowanie wciąga jak narkotyk. Jak opowiadają ci, co zaczęli swoją przygodę z zimnymi kąpielami, takie hartowanie zmienia spojrzenie na świat, napawa optymizmem.

Bałam się, bo źle znoszę zimno. Miałam straszne myśli, że mdleje, że się trzęsę jak oszalała. A okazało się naprawdę cudownie. To taki zastrzyk z ogromną dawką energii. Każdy powinien tego spróbować – mówi pani Marta, pierwszy raz morsująca.

W wodzie panuje niesamowita atmosfera, wydzielają się endorfiny i czujemy się znakomicie. Jak już jedna osoba zaczyna się śmiać, śmieją się wszyscy. To najlepsze lekarstwo na wszystko i to ono jest dużo zdrowsze od samego przebywania w zimnej wodzie. Ludzie w czasach pandemii nie maja co robić, więc wyrywają się na Dębową, przyjeżdżają rowerami, a po morsowaniu biegają, spacerują. Dobrze jak morsowanie połączone jest z byciem aktywnym fizycznie. Ja mam 52 lata i nie pamiętam kiedy byłem chory. Zimne kąpiele uodparniają człowieka bardziej na zimno, a ogólna odporność zależy od tego, jak funkcjonujemy na co dzień. Ja zdrowie zawdzięczam zbilansowanym posiłkom i aktywności fizycznej – dodaje.

Mimo wielu plusów, jakie daje morsowanie, nie dla wszystkich jest wskazane. Osoby walczące z problemami z niewydolnością krążeniowo-oddechową, zawałowcy, osoby zmagające się z nieprawidłowym rytmem serca powinny zrezygnować z tego typu kąpieli. Mając infekcje wirusowe, bakteryjne również lepiej nie przeciążać swojego organizmu.

Niestety wraz z modą na morsowania pojawia się brawura. Ważniejsze staje się zrobienie zdjęcia i wrzucenie go na Facebooka, niż skupienie się na kąpieli. Bywają takie przypadki, że dla popisu młodzi ludzie są w wodzie dłużej niż powinni.

Morsowanie stało się tak popularnie, że sam już nie daje zdjęć z kąpieli. Widzę też, że dużo młodych ludzi wchodzi do wody tylko na chwileczkę, robi zdjęcie i wychodzi. Chyba nie o to w tym chodzi – podkreśla Adam Giet.

Ponieważ na plażach robi się naprawdę tłoczno, Adam Giet przypomina, aby nie zapominać o pandemii i  apeluje do wszystkich morsujących o rozwagę i zachowywanie dystansu nawet w wodzie. Morsowanie powinno przede wszystkim pomagać, a nie szkodzić, dlatego wszystko należy robić z głową, nie tylko ślepo podążać za panującą modą.

Foto: Michał Sowizdrzał

8 KOMENTARZE

  1. Znajomy dyrektor zachłysnął się morsowaniem, nie miał już infekcji, był odporny na zimno, pełen życia, rak kości go dopadł, szkoda… RIP

  2. Wszystko byłoby super, gdyby robili to dla siebie i dla zdrowia a nie dla fotek i zachwytów innych..pewnie weszli na minutę, szybka fota i z wody!! Słabo mi się robi jak coś takiego widzę, co będzie następne biegacze będą robić zdjęcia z joggingu?? i tak całe życie i cała prywatność na pokaz…żałosne

    • Sam się weź do roboty bo pewnikiem cały dzień z butelczyną taniego wińska po klatkach a ha najpierw w mopsie poi kasę na ten drink… I w ogóle spadaj stąd bo capi tym napojem wyskokowym.

Skomentuj