Śmierć w ruinach Braille’a. Znaleziono zwłoki młodego mężczyzny

11

Zwłoki młodego mieszkańca Kędzierzyna-Koźla znaleziono w środę rano na terenie byłej spółdzielni Braille’a przy ulicy Kazimierza Pułaskiego.

Jak na razie w sprawie nie wiadomo zbyt dużo, czynności wyjaśniające prowadzą policjanci pod nadzorem prokuratury rejonowej.

– Odpowiedź na pytanie o przyczynę śmierci ma dać zlecona przez nas sekcja zwłok. Czynności prowadzone są w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, będziemy chcieli też ustalić, co działo się ze zmarłym w ostatnich dniach – informuje Włodzimierz Chłap, zastępca prokuratora rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu.

Budynek byłej spółdzielni Braille’a od lat stoi opuszczony. To jeno z najbardziej problematycznych miejsc w Kędzierzynie-Koźlu. Przyciąga osoby pijące alkohol i zażywające inne substancje. W przeszłości dochodziło też do prób samobójczych i wypadków. Regularnie interweniuje tam policja i straż pożarna.

11 KOMENTARZE

    • Nie można. Budynek jest prywatny. A inwestor który kupił budynek aktualnie znajduje się za granicą. Nie da rady się do niego dodzwonić.
      Szukacie a znajdziecie. Mi zleciało niecałe 30minut i znalazłam wszystkie informacje potrzebne na temat tego budynku.

    • Nie nie można ponieważ właściciele są w Niemczech i boją sie przyjechać do polski ponieważ ci którzy tam zginęli to oni za to odpowiadają i sie teraz boją przyjechać

  1. To niech w końcu jest jakaś odpowiedzialność. Jeśli to jest prywatne i koleś nie chce tego zburzyć, i nie zabezpiecza, to zwłoki należy jemu przypisać i niech się tłumaczy teraz, że ktoś u niego na posesji wykitował. Może się wywrócił na mokrej podłodze, albo weszła mu drzazga zatruta w nogę.

  2. Nie można, bo ruiny stanowią jakąś wartość, która jest w masie upadłościowej spółdzielni. A panu syndykowi nie zależy na szybkim zakończeniu procesu upadłościowego, bo dostaje kasę od państwa (z sądu). Dlatego jest jak jest.

  3. Tutaj trzeba by zmienić tego typu sytuacje prawdopodobnie ustawowo. Jeżeli byłby taki opuszczony, zaniedbany budynek (a wręcz ruina) to, po np. 3 krotnym bezskutecznym wezwaniu właściciela do jego zabezpieczenia lub rozbiórki (w odpowiednim okresie czasu, np. 6 miesięcy), budynek byłby rozbierany. I obojętnie, czy właścicielem (właścicielami) lub zarządcą byłaby np. osoba prywatna, firma , syndyk masy upadłościowej czy też skarb państwa. W przypadku, gdyby nie można było ustalić właściciela to także po odpowiednim czasie ruina podlegała by rozbiórce.

    • Problem nie jest w braku ustawy, tylko odpowiedzialności finansowej. Jeśli podmiot jest w upadłości, to nie może zapłacić za rozbiórkę swojego mienia. A ktoś tę pracę fizycznie musi wykonać. I ktoś tym ludziom musi zapłacić. Jeśli ma to robić miasto, to skąd ma na to wziąć pieniądze? Pamiętajmy, że administracja publiczna żyje z naszych podatków i nie ma swoich pieniędzy, tylko administruje naszymi. To samo tyczy się starostwa powiatowego i każdego organu wzwyż „drabinki”.
      Żaden urzędnik się nie podłoży, żeby wydać bezmyślnie kilkaset tysięcy złotych na zburzenie budynku.

Skomentuj