Siatkarze Grupy Azoty ZAKSA rozegrali pierwsze mecze kontrolne przed zbliżającym się sezonem

2

Za naszym zespołem pierwsze mecze towarzyskie. Zwieńczeniem czwartego tygodnia pracy podopiecznych Gheorghe Cretu był dwumecz z Gwardią Wrocław. Pierwsze spotkanie rozgrywaliśmy w Kędzierzynie-Koźlu, drugi mecz – w Dobrodzieniu. Dwukrotnie z wygranej mogli się cieszyć rywale.

Pierwszy mecz, w HWS Azoty,  rozgrywany był bez udziału publiczności. Do dyspozycji naszego trenera było 12 zawodników, pod nieobecność reprezentantów Polski (Łukasza Kaczmarka, Aleksandra Śliwki, Kamila Semeniuka i Norberta Hubera) oraz reprezentantów Stanów  Zjednoczonych (Davida Smitha i Erika Shoji, którzy dołączą do zespołu w najbliższym tygodniu) pierwszy skład Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wspierali na co dzień występujący w barwach ZAKSY Strzelce Opolskie: Ernest Kaciczak, Fabian Majcherski, Markus Kosian i Wiktor Kłęk.

W pierwszej kolejności trener Cretu desygnował do gry następujący skład: Marcin Janusz, Tomasz Kalembka, Adrian Staszewski, Wojciech Żaliński, Bartłomiej Kluth, Korneliusz Banach (libero). W szeregach zespół z Wrocławia nie zabrakło zawodników doskonale znanych z plusligowych parkietów, m.in. Grzegorza Boćka, Rafała Sobańskiego czy Lukasa Tichacka. Już początek meczu przyniósł dłuższe wymiany, w tych lepiej reagowali nasi zawodnicy, sprytem obijając blok rywali wykazywał się Wojciech Żaliński, regularnością w polu serwisowym popisał się Marcin Janusz i to ZAKSA wypracowała jako pierwsza kilka oczek zaliczki  (9:6). Niestety nie ustrzegliśmy się błędów własnych i gra dość szybko się wyrównała (15:16). W kluczowej fazie seta skuteczność sprzyjała ekipie z Wrocławia, regularnie punktował Mateusz Frąc, prowadząc swój zespół do zwycięstwa 25:23.

Odsłona kolejna miała dość podobny przebieg, po wyrównanym początku zmagań błędy po naszej stronie siatki i kontrataki kończone przez wrocławian przyniosły oczekiwane rezultaty  i to Gwardia prowadziła 16:12. Pojedyncze skuteczne ataki Tomasza Kalembki ze środka czy Bartka Klutha ze skrzydła nie wystarczyły do odwrócenia losów seta i również tym razem górą byli goście (17:25). W trzeciej partii trener Cretu zdecydował się na zmiany i na boisku pojawili się Fabian Majcherski oraz Michał Kozłowski. Poprawa skuteczności w ataku pozwolił nam utrzymywać grę punkt za punkt, niezmiennie dobre noty w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła utrzymywał Wojciech Żaliński, nasz przyjmujący pewnie obijał blok przeciwnika. Niestety ponownie po etapie gry na styku zagrania Frąca czy Sobańskiego pozwoliły zbudować przewagę drużynie Pawła Siezieniewskiego (16:13, 21:17). W końcówce nasz zespół nie zdołał wyjść z trudnego ustawienia, przegrywając 17:25.

Mimo rozstrzygnięcia meczu w trzech setach szkoleniowcy umówili się na rozegranie dodatkowej, czwartej partii. Ten fragment meczu był najbardziej wyrównany. Po efektownym starcie i prowadzeniu 8:3 goście walcząc do końca i wykorzystując szanse w kontrach dość szybko zbliżyli się do naszej drużyny (14:16). Przy wymianie sił w ataku tym razem czekała nas końcówka rozgrywana na przewagi (24:23, 26:25), w tej więcej zimnej krwi” zachowali kędzierzynianie, wygrywając 31:29.

Drugie spotkanie rozgrywaliśmy gościnnie w Dobrodzieniu, tym razem z udziałem kibiców. W wyjściowej szóstce Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pojawili się: Marcin Janusz, Bartłomiej Kluth, Adrian Staszewski, Wojciech Żaliński, Krzysztof Rejno, Tomasz Kalembka i Fabian Majcherski (libero).

Po mocnym początku w wykonaniu naszego zespołu rywalizacja dość szybko się wyrównała. Podopieczni Pawła Siezieniewskiego wykorzystywali szanse w dłuższych wymianach i przy sześciopunktowej przewadze przeciwnika nasz trener przywołał swoich podopiecznych do siebie. ZAKSA po wznowieniu rywalizacji odrobiła nieco straty, siła serwisów Adriana Staszewskiego, a następnie ustawienie z Krzysztofem Rejno w polu serwisowym i zagrania Wojtka Żalińskiego w ataku pomogły nam zmniejszyć stratę do dwóch oczek (16:18). Ta cierpliwa gra przyniosła oczekiwane rezultaty, przy znakomitych zagrywkach Marcina Janusza doprowadziliśmy do wyrównania (19:19). Przy wymianie sił w ataku tym razem żadna z ekip nie była w stanie zbudować większej przewagi, bezbłędnie blok rywali obijał Adrian Staszewski, nie zawodził również Bartek Kluth (22:22). W grze na przewagi lepiej spisali się siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, wygrywając po ataku Wojtka Żalińskiego 26:24.

Drugi set meczu rozpoczęliśmy od falstartu i dwupunktowego prowadzenia gości. ZagraniaBartka Klutha i Wojciecha Żalińskiego ponownie pomogły zbliżyć się do przeciwnika. Niestety goście mogli liczyć na Rafała Sobańskiego i dystans ponownie wzrósł, tym razem do czterech punktów (7:12). Błędy własne wrocławian i czujna gra w bloku podopiecznych trenera Cretu miały odzwierciedlenie na tablicy wyników (13:16). Niestety mimo walki tym razem nie odwróciliśmy losu seta, partię zakończył atakiem Rafał Sobański (19:25).

Wymiana sił w ataku zagwarantowała nam wyrównany początek kolejnej partii (5:5), niestety jako pierwsi serię punktową odnotowali wrocławianie i przy stanie 10:6 trener Cretu przywołał swoich podopiecznych do siebie. Przy problemach z przyjęciem po naszej stronie siatki również ten set padł łupem Gwardii Wrocław – 25:18. Po nerwowym początku czwartego seta odzyskaliśmy kontakt punktowy (4:5). Wrocławianie kolejno odzyskiwali i tracili przewagę, po naszej stronie siatki nie zawodził Bartek Kluth, zmuszając trenera rywali do przerwania gry (7:8). Podobnie jak w partii premierowej nasz zespół odzyskał swój rytm gry, skuteczne ataki Klutha czy Żalińskiego dały nam trzypunktową zaliczkę (18:15). Tej przewagi nasz zespół nie pozwolił sobie odebrać (25:21), doprowadzając do tie-breaka.

W kluczowej części meczu nie brakowało długich, zaciętych wymian. Przy zmianie stron boiska w lepszej sytuacji byli wrocławianie (5:8). W końcówce seta zdołaliśmy jeszcze zmniejszyć stratę (12:10, 13:12). Niestety mimo walki nie odwróciliśmy losów seta i to Gwardia wygrała 15:13 i 3:2 w całym spotkaniu.

Źródło: zaksa.pl/ZAKSATV

2 KOMENTARZE

Skomentuj