Przez szalejące ceny firmy wycofują się z miejskich przetargów. Nawet, jeśli mają stracić wadium

12
Budowa tężni solankowej na Pogorzelcu, podobna miała powstać w Koźlu

Firmy stające do przetargów z dużą ostrożnością oceniają swoje siły i coraz częściej wycofują oferty. Koszty inwestycji rosną ekspresowo, więc coraz mniej przedsiębiorstw ma ochotę podejmować się ich wykonania.

Firmy realizujące inwestycje w gminie Kędzierzyn-Koźle mierzą się z problemami. Agresja Rosji na Ukrainie, rosnąca inflacja i wzrost cen materiałów budowlanych powodują, że przedsiębiorstwa wycofują się z przetargów, nawet kosztem utraty wadium.

– Wykonawca wycofał się z umowy na wybudowanie tężni solankowej w Koźlu. Musieliśmy ogłosić kolejny przetarg. Myślę, że od czerwca realizacja zadania zostanie rozpoczęta – mówi Artur Maruszczak, zastępca prezydent miasta.

– Mówimy w urzędzie, że oferty w przetargach mamy „jednodniowe”. Wykonawca już po kilku dniach zastanawia się, jak wycofać się z oferty. Obecna sytuacja na rynku nie sprzyja realizacji inwestycji. Posiadając środki w budżecie, nie jesteśmy pewni, czy zostanie ona zrealizowana – dodaje Artur Maruszczak.

W ostatnim czasie miasto pozyskało dodatkowe 3,5 mln euro z Funduszy Norweskich, które zostaną przeznaczone modernizację Publicznej Szkoły Podstawowej nr 6 przy ulicy Stalmacha, Domu Kultury „Chemik” na potrzeby osób z niepełnosprawnościami oraz budowę oranżerii przy Domu Dziennego Pobytu nr 2.

12 KOMENTARZE

  1. No i dobrze.Nie wydawać pieniędzy na pierdoły typu tężnia,klomby i rabatki, hulajnogi i rowery miejskie.
    Dokładnie analizować wydatki pod względem przydatności dla miasta i mieszkańców.
    A jak firmy budowlane stawiają wygórowane żądania to rezygnować i poczekać dwa lata,nie pali się.

    • Racja Vincent.
      Można też dołożyć do tego wykazu przez Ciebie sporządzonego tzw. dni miasta. w dobie szalejącej inflacji na takie pierdoły nie powinno być kasy.
      Dziury w jezdniach coraz większe, a oni tłumaczą się że firmy się wycofują z przetargów.
      Te rowery miejskie tak „na oko” wykorzystywane są w ok. 1/10 ich stanu zakontraktowanego.
      Ja w tym roku widziałem w użytku jeden raz rower miejski. A często sam rowerem swoim się poruszam po mieście.
      Hulajnogi podobnie. Chyba jakiś dobry lobbysta sprzedał pomysł tzw. włodarzom miasta, a ci chcąc być na topie kupili to. Tym bardziej, że nie za swoje.

      • Paradoks polega na tym, że „w dobie szalejącej inflacji” rosną również wpływy z VAT i CIT a także z PIT. Samorządy mają więcej kasy i nie odczuwają za bardzo spadku wartości pieniądza. Hulaj dusza.

    • A choćby to, że dużo materiałów budowlanych importowano z Ukrainy bądź Rosji. Dostawy się urwały i towary zdrożały.

  2. Dziś udało mi się przejechać 1 Maja bez wjechania w dziurę i to w obu kierunkach. Uważam, że ta ulica jeszcze nie wymaga prac remontowych. Pan Artur z magistratu poruszający się zachodnim SUV również tak uważa.

    • Pan Artur upiększa podwórka, dziurami się nie zajmuje. Poza tym to nie dziura, jak światle tłumaczyła w telewizorni kiedyś specjalistka z UM w samej Warsiawie, ale ubytek w jezdni, a do takowego podchodzi się inaczej, powiedział bym z większym szacunkiem, który wymaga cierpliwości w działaniu. Więc cierpliwości Rychu. W dalszym ciągu podążaj slalomem po ulicy jednego maja, a unikniesz wizyty u mechanika, czy nawet wulkanizatora.

  3. Tak właśnie wygląda stawianie kurników solankowych, mało pracy duży zysk. Takich małych instalacji za takie pieniądze nie widziałem w żadnym mieście które się tym chwaliło.

Skomentuj