Prośby mieszkańców wreszcie zostały wysłuchane. Kanalizacja na Przyjaźni coraz bliżej

7

Budowa kanalizacji i zamknięcie drogi krajowej w Blachowni to ogromne problemy komunikacyjne, mieszkańcy domów w rejonie ulicy Przyjaźni na inwestycję czekali jednak na zbawienie.

Osiedle jest jedną z ostatnich tak dużych „białych plam” na kanalizacyjnej mapie Kędzierzyna-Koźla. Pomimo składanych przez lata obietnic mieszkańcy ciągle nie mogli doczekać się podłączenia ich domów do miejskiej sieci. Trochę z niedowierzaniem więc przyjęli złożone na początku poprzedniej kadencji samorządu przez prezydent Sabinę Nowosielską zapewnienie, że inwestycja będzie realizowana. Zgodnie z zapowiedziami prace jednak ruszyły. Informacje o ich bieżącym przebiegu prezydent przekazała mieszkańcom w poniedziałek podczas corocznego spotkania osiedlowego.

– Kilka lat temu powiedziano mi, że jesteście jednym z ostatnich osiedli pozbawionych kanalizacji. To było wtedy moje zobowiązanie wobec was, że ta inwestycja zostanie zrealizowana. Trochę to trwało, inwestycja wiąże się z utrudnieniami, ale już niedługo zapomnicie, że mieliście takie problemy – zapewniła mieszkańców prezydent Nowosielska.

Niestety, inwestycja realizowana przez Miejskie Wodociągi i Kanalizację ma wpływ na całe miasto. Zamknięcie drogi krajowej wiąże się kłopotliwymi objazdami. Mieszkańcy na własną odpowiedzialność – zaznaczyła prezydent – mogą jednak przejechać wyłączonym odcinkiem od godz. 15 do godz. 7.30. W pozostałym czasie można go ominąć prowizorycznym objazdem wzdłuż działek, jednak tu także kierowcy poruszają się na własną odpowiedzialność. Przez cały czas przez teren budowy mogą przejeżdżać osoby mieszkające bezpośrednio przy ulicy oraz autobusy MZK.

Mieszkańcy zwracali jednak uwagę, że budowlańcy przepuszczają przez plac budowy część ciężarówek, a im samym robią problemy. Sytuacji ma się przyjrzeć straż miejska. To wykonawca prac decyduje jednak, kogo wpuścić, a kogo nie na teren, za który jest odpowiedzialny. Najgorsze jednak, że wielkie ciężarówki pędzą po dziurawej nawierzchni w godzinach wieczornych i nocnych, mimo że powinny korzystać o oficjalnych objazdów. Mieszkańcy mówili, że ich domy się trzęsą. Niestety, to konsekwencja dopuszczenia ruchu na zamkniętym odcinku, co było wyjściem naprzeciw mieszkańcom. Alternatywny, scenariuszem jest całkowite zamknięcie drogi.

– Kanalizacja jest ważna, musimy to przeżyć – podsumował Bolesław Łoziński, przewodniczący rady osiedla Przyjaźni.

Prezydent przekazała mieszańcom także informacje związane z tegorocznym budżetem obywatelskim oraz możliwościami wymiany starych pieców z gminnym dofinansowaniem i zakładania gazowych instalacji grzewczych. Dopytywano o łącznik z planowaną obwodnicą północną. Będzie budować go miasto. Nie wiadomo jeszcze, po której stronie Kanału Gliwickiego wykonane zostanie połączenie. To okaże się dopiero podczas prac projektowych. Budowa obwodnicy i łącznika wyprowadzi większość ruchu ciężarowego z osiedla.

7 KOMENTARZE

  1. Czy ja mam tylko wrażenie, że Kędziorków i okolice to komunikacyjny sen wariata? Tu z tekstu artykułu wynika iż budowlańcy nie dają wyjeżdżać ani wjeżdżać mieszkańcom ul. Przyjaźni z własnych posesji! Częścią snu wariata jest to, że „nieoficjalnie” po godzinie 15:00 się tam przejeżdża tak jak „nieoficjalnie” się jeździ obok działek. Cywilizacja! Pisałem już coś o ubezwłasnowolnieniu (mieszkańców oraz władz miasta) albo o możliwości ruchu wahadłowego???
    Teraz sytuacja hipotetyczna: Jadę dużym. Jadąc od strony Wrocka A4 chcę się (oficjalnie i zgodnie z przepisami) dostać z naczepą typu mega do ZAK. Drogą 45 nie przejadę bo remont (objazd na Głogówek). Z drogi 423 na wjeździe do KK mamy wiadukt 3,7m a potem mostek nad Kłodnicą (18T?) (objazd przez Koźle?), od drogi 426 i 40 trafimy na remont ul. Przyjaźni a na objeździe ze Sławięcic na Kotlarnię trafiamy na wiadukt 3,9m i potem komu innemu mieszkającemu przy drodze przestawiamy szklanki w kredensie. Od węzła Ostropa na drodze 408 też natrafiamy na wiadukt 3,7m (…i szklanki w kredensie!). Wiem, pod wszystkimi wspomnianymi wiaduktami przejadę naczepą 4m więc nie ma problemu! Pozostaje (oficjalnie) nadłożone kilkadziesiąt kilometrów. Wiem, czepiam się!
    P.S. „…okaże się dopiero podczas prac projektowych.” –
    Czy tylko ja widziałem rok temu projekt obwodnicy północnej wraz z łącznikami czy miałem sen???

    • Dokadnie tak jak opisales. Mieszkam przy 408, szklanki w kredensie przestawiaja sie same.
      Drogi wyekploatowane na max, teraz tymi drogami zapodaje sie objazd.Zaczynajac od wojewodzkich,powiatowych i konczac na powiatowych (tak tak Pani Tudaj powiatowych) prawie wszystkie w stanie agonalnym.
      Brawo za ta wypowiedz powyzej.

      • 408 miała być robiona jak się poprowadzi A4. Tak wróbelki ćwierkały! Zrobiono kawałek od Sośnicowic i zakończono w …lesie. W przenośni i dosłownie. No i jeszcze kawałek przez Stare Koźle. O dojeździe do Kędziorkowa to nawet szkoda gadać! A Blachownia to historia z dramatem w tle. Na Starej Blachowni miał być nowy „dywanik”. Połatano, pojechali, chodników nikt nie widział. To samo koło kościoła gdzie miały być chodniki. Nie ma! Podobnie obiecano na aktualnie remontowanym odcinku wraz ze ścieżkami rowerowymi. Jakoś sceptycznie podchodzę już do wszelakich obietnic!

    • Do @zasiedzony: Tak, też widziałam ten projekt, jako przyjęty do realizacji! Teraz „tylko” musi on nabrać mocy urzędowej. Czyli kosztorysy i przetargi… I wcale nie znaczy to, że ten pierwszy zostanie rozstrzygnięty! Myślę, że do rozstrzygnięcia „przetargu” dojdzie, jak będzie możliwe wybranie preferowanej oferty. Później aktualizacja kosztorysów i… Da capo al fine! Życie… Procedury trwają miesiące i lata. Myślę czasami, że na mnie wyrosną już trawa i kwiatki, a moje wnuki zdążą „podtatusieć” nim ta północna obwodnica urzeczywistni się!

      Mam wrażenie, że wszystkie decyzje inwestycyjne konsekwentnie pomijają wschodnią część tej bezsensownej aglomeracji i zmierzają do… Czego? Likwidacji całej tutejszej infrastutury przemysłowej? Elektrowni o mało nie zamknięto kilkanaście lat temu. A na PPB wyburza się stare budowle i budynki… Dobrze, bo to były już same ruiny. I choć taki ogrodzony, chroniony i monitorowany teren to może być gwarancja, że na okolicznych terenach mieszkaniowych nie powstanie „pod nosem” mieszkańców żadna uciążliwa firma, to nic się tu nie inwestuje. Jak chętny do zainwestowania zorientuje się, że nie ma tu (ani na pole południowe) dróg dojazdowych z A4 – rezygnuje z wyboru. Więc „robi się” wszystko, żeby działające tu firmy pozamykać pod pretekstem zanieczyszczania środowiska!
      Tym, którzy nie widzą rudych smug tlenków azotu unoszących się (przy południowych cyrkulacjach powietrza) z nad ZAK nad miasto, proponuję wybrać się w pogodny, bezwietrzny dzień na Górę Św. Anny i rozejrzeć po okolicy, z rozjazdu dróg w kierunku Leśnica – Zdzieszowice… I wszystko widać, jak na tacy. Ale ten temat, to tabu! Zainteresowanym tlenkami azotu proponuję lekturę, po skopiowaniu do przeglądarki i wstawieniu w miejsce spacji ukośników:
      laboratoria.net artykul 12580.html

  2. Co znaczy, że remontowanym odcinkiem można przejechać na własną odpowiedzialność? To jakaś głupota. A po drodze, na której nie ma remontu jeździ się na czyją odpowiedzialność?!?

Skomentuj