Porwali go, wywieźli do lasu i grozili, że powieszą. Bo przespał się z dziewczyną

0

Sceny jak z filmu gangsterskiego urządzili sobie młodzi mężczyźni z gmin Pawłowiczki i Polska Cerekiew powiecie kędzierzyńsko-kozielskim. Porwali swojego kolegę i grozili mu śmiercią za to, że ten miał przespać się z dziewczyną jednego z nich i sprzedał telefon drugiego. Przed Sądem Okręgowym w Opolu dzisiaj odbyła się rozprawa w tej sprawie. Co najdziwniejsze, pokrzywdzony nie ma żalu do swoich oprawców i uważa, że zasłużył na to, co go spotkało. On sam też został zatrzymany, bo wcześniej był poszukiwany przez policję za popełnienie innych przestępstw.

Oskarżeni to Kamil K., Radosław P., i Szymon Ł. Dwóch pierwszych mieszka w gminie Pawłowiczki. Trzeci w sąsiedniej gminie Polska Cerekiew. Z Pawłowiczek jest także Piotr T., który w tej sprawie ma status pokrzywdzonego. Jak ustaliła prokuratura w akcie oskarżenia, w sierpniu zeszłego roku nad ranem został on wyciągnięty z własnego domu i wywieziony do lasu. Jeszcze w trakcie drogi Piotr T. miał usłyszeć sugestie, że pora żegnać się z życiem. Na miejscu koledzy mieli założyć mu pętlę na szyję i grozić, że pociągną go za samochodem. Piotr T. był także bity, a w końcu kazano mu wybrać sobie drzewo, na którym zawiśnie. Ostatecznie Piotr T. doprowadzony do skraju wytrzymałości miał powiedzieć kolegom, że sam się zabije. Wtedy usłyszał od nich, że wszystko było jedynie żartem. W międzyczasie matka Piotra T. zawiadomiła policję. Już wieczorem wszyscy mężczyźni zostali zatrzymani. Również Piotr T., którego poszukiwano za wcześniej dokonane kradzieże.

Poszło o to, że wcześniej Piotr T. miał przespać się z dziewczyną Radosława P., który w tym czasie pracował za granicą. Zainspirować miał go Kamil K, który chciał udowodnić koledze, że jego dziewczyna go zdradza. Aby nie być gołosłownym, dał swój telefon Piotrowi T., by wykonał nagranie, ale ten urządzenie sprzedał. To wszystko sprowadziło na Piotra T. gniew kolegów.

Dwóch oskarżonych odmówiło składania zeznań i przyznało się do winy. Szymon Ł. przyznał się jedynie, że był na miejscu zdarzenia. Piotr T. powiedział przed sądem, że nie ma żalu do kolegów i bagatelizował całą sprawę stwierdzając, że zasłużył sobie na taki rewanż kolegów. Mimo to grozi im nawet kilkuletnie więzienie.

Foto: policja w Kędzierzynie-Koźlu. Zdjęcie podglądowe, nie przedstawia osób związanych z opisaną sprawą.

Skomentuj