Podpalacz złapany przez policję na gorącym uczynku. Na szczęście ogień się nie rozprzestrzenił

1
archiwum

Wypalanie traw szkodzi – od lat alarmują ekolodzy, naukowcy, strażacy, a mimo to wiosną i jesienią każdego roku słyszymy o licznych pożarach łąk, pastwisk, nieużytków i trzcinowisk. Osoby wypalające trawy nie zdają sobie sprawy, że ich działanie może doprowadzić do gwałtownego pożaru, który przenosi się na lasy, zabudowania mieszkalne i gospodarcze.

W sobotę przed godz. 14 operator numeru alarmowego odebrał zgłoszenie o pożarze traw w rejonie ulicy Elewatorowej w Koźlu Port. Jak się okazało, podpalacz był na miejscu. Strażacy ugasili ogień, który był w początkowej jego fazie i nie zdążył się rozprzestrzenić. Policjanci zatrzymali 38-latka, który był sprawcą podpalenia. Mężczyzna został ukarany mandatem w kwocie 500 złotych.

Jak wynika ze statystyk opublikowanych przez Państwową Straż Pożarną w 2019 roku interweniowano do 153 tysięcy pożarów traw i nieużytków. W pożarach zginęło 10 osób, a 140 odniosło obrażenia. Straty finansowe wyceniono na blisko 41 mln zł.

Zakaz wypalania traw określony został w Ustawie o ochronie przyrody oraz w Ustawie o lasach, a Kodeks wykroczeń przewiduje za to karę nagany, aresztu lub grzywny, której wysokość może wynieść do 20 tys. zł. Co więcej, jeśli w wyniku podpalenia trawy dojdzie do pożaru, który sprowadzi zagrożenie utraty zdrowia lub życia wielu osób albo zniszczenia mienia wielkich rozmiarów, wtedy sprawca – zgodnie z zapisami Kodeksu karnego – podlega karze pozbawienia wolności nawet do 10 lat.

1 KOMENTARZ

  1. Podpalacz pewnie swojak zabrakło wytycznych Konfederacja z PiS-em swoich nie krytykują. Ogień to ich atrybut gdzie się nie pokarzą tam muszą coś podpalić.

Skomentuj