„Podatki muszą pochodzić z rozwoju, a nie z pustoszenia kieszeni obywateli”. Felieton Bogdana Tomaszka

20

Rząd od 2016 systematycznie i skutecznie obniża podatki zarówno dla osób fizycznych jak i dla firm. Tymczasem samorządowcy związani z Platformą Obywatelską ogłosili ostatnio, że obniżanie Polakom podatków jest niezgodne, a jakże, z KON – STY – TUC – JĄ.

Wprost wyartykułował to w wywiadzie dla radia TOK FM Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu Związku Miast Polskich i były wiceminister administracji i cyfryzacji w rządzie Ewy Kopacz.

– Zmiany podatkowe, które przygotował rząd: zwolnienie z podatku dochodowego osób do 26. roku życia, obniżenie PIT-u do 17 procent, podniesienie kwoty wolnej, to wszystko ma przynieść samorządom 6,2 miliarda złotych mniej w przyszłym roku bez jakiejkolwiek rekompensaty. To jest po pierwsze niezgodne z konstytucją, a po drugie spowoduje ogromny regres w finansach samorządowych – stwierdził Marek Wójcik.

Najwyraźniej wszystko, co robi obecny rząd, jest niezgodne z konstytucją, a w kwestii obniżania podatków ekipa Mateusza Morawieckiego nie ma sobie równych w całej III RP. Przypomnę tylko pokrótce, że rząd Prawa i Sprawiedliwości w 2017 roku zredukował podatek CIT dla małych firm z 19 do 15 procent, a od początku bieżącego roku podatek ten został obniżony do najniższego w Unii Europejskiej poziomu 9 procent – dla podmiotów chcących skorzystać z rozwiązań „Innovation Box”. Ponadto wprowadzona została zasada „mały ZUS dla małych”, zbawienna dla wielu osób prowadzących drobną działalność gospodarczą w ramach samozatrudnienia.

Zmianą iście rewolucyjną jest całkowite zwolnienie z podatku dochodowego osób do 26. roku życia, by w pierwszych latach aktywności zawodowej pracowały w Polsce, a nie na zarobkowej emigracji, i żeby zaoszczędzone na podatku pieniądze mogły przeznaczyć na studia, inne bieżące wydatki czy wkład własny na przyszły kredyt mieszkaniowy.

Kolejna zmiana to obniżenie od tego roku podatku dochodowego PIT z 18 do 17 procent, czemu towarzyszy 2,5-krotny wzrost kwoty uzyskania przychodu (od podstawy opodatkowania będzie  można odliczyć aż 5,4 tys. zł). To pierwsza obniżka podatku dochodowego dla osób fizycznych od 2006 roku, gdy również rządziło Prawo i Sprawiedliwość – jedyna partia, dla której obniżanie podatków to znak rozpoznawczy, a nie puste hasło. Adwersarze zarzucają wprawdzie PiS-owi, że podatki podnosi, jednak wystarczy sięgnąć do danych Centrum im. Adama Smitha (CAS), by przekonać się, że jest zupełnie inaczej. CAS od 1994 roku wedle niezmiennej metodologii oblicza Dzień Wolności Podatkowej w Polsce, czyli symboliczna datę, od której w danym roku mamy już spłacone należności wobec państwa i wszystko, co zarobimy, pozostaje odtąd w naszych kieszeniach. W latach 2018 i 2019 Dzień Wolności Podatkowej przypadł najwcześniej w historii III RP: odpowiednio 6 i 8 czerwca, a obciążenie naszych dochodów wszelkimi podatkami zostało oszacowane na poziomie 43 procent – również najniższym w historii. Dla porównania w 2011 roku, po pierwszych czterech latach rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, Dzień Wolności Podatkowej przypadł 7 lipca, zatem o miesiąc później niż obecnie, a obciążenia podatkowe względem naszych dochodów sięgały 51,5 procent! Dla porządku dodam jeszcze tylko, że przy systematycznej obniżce podatków dochody budżetu państwa w ciągu czterech ostatnich lat wzrosły o sto miliardów złotych – z 289 mld zł w roku 2015 do 388 mld w roku bieżącym.

Skoro więc obniżanie Polakom podatków nie uszczupla budżetu państwa, a wręcz przeciwnie, to czy samorządy mają realne podstawy do lamentowania, że akurat one na redukcji obciążeń nakładanych na obywateli tracą?

Przyjrzyjmy się faktom.

Otóż od roku 2015 do dziś kwota trafiająca do samorządów z samego tylko podatku PIT wzrosła o ok. 20 miliardów zł – z 45 mld cztery lata temu do 65 mld zł obecnie. Szerzej to zagadnienie podsumował premier Mateusz Morawiecki, przypominając kilka dni temu, że podczas czterech lat rządów Prawa i Sprawiedliwości dochody samorządów wszystkich szczebli, czyli gmin, powiatów i urzędów marszałkowskich wzrosły o ok. 22 miliardy złotych, tymczasem przez osiem lat rządów PO wzrost dochodów samorządów wyniósł zaledwie 12 mld. zł.

Rząd zatem realizuje typową dla konserwatywnej prawicy politykę obniżania podatków, przy jednoczesnej trosce o stronę dochodową, by w budżecie starczało pieniędzy na wielkie programy społeczne, zgodne z duchem solidaryzmu społecznego mającego swój fundament w katolickiej nauce społecznej i w nakazie św. Pawła: jeden drugiego brzemiona noście. Przy tym wszystkim premier i jego ekipa nie zapominają o samorządach i ich potrzebach, dlatego typowe hasło minionych lat, że samorządy obarczane są kolejnymi zadaniami bez przekazania z Warszawy odpowiednich funduszy na ich realizację po 2015 roku praktycznie przestało się pojawiać w debacie publicznej.

Jednak samorządy, w oczywisty sposób zależne finansowo od rządu, same też mogą wpływać na swoją kondycję finansową. Najprostszym, przerabianym przez lata i siermiężnym sposobem jest podnoszenie lokalnych podatków i opłat. Takie działanie nigdy nie zostało określone przez osoby związane z totalną opozycją jako „niezgodne z konstytucją”, za to na pewno jest niezgodne z polityką odpowiedzialnego, zrównoważonego rozwoju i troską o to, by nie tylko władza miała się dobrze, ale przede wszystkim, by jak najlepiej mieli się ci, którzy ją utrzymują, czyli mieszkańcy poszczególnych gmin, powiatów oraz województw samorządowych.

Dlatego najlepszym i najkorzystniejszym dla wszystkich sposobem generowania dochodów podatkowych przez samorządy, podobnie jak w sakli ogólnopolskiej przez rząd, jest prowadzenie polityki sprzyjającej rozwojowi przedsiębiorczości. Warto przypomnieć, że samorządy mają istotny udział w podatkach płaconych przez firmy działające na ich terenie oraz przez mieszkańców. I tak  w przybliżeniu z ogólnej puli podatku CIT (od przedsiębiorstw):

– do gminy trafia 7 procent

– do powiatu: 1,4 procent

– do urzędu marszałkowskiego, czyli samorządu województwa, 14 procent.

Z kolei podatek dochodowy PIT zasila:

– gminę w 38 procentach

– powiat w 10 procentach

– samorząd województwa w 1,6 procent.

Oczywiste jest zatem, że im więcej firm powstanie na danym terenie i im lepiej będą one wynagradzały swych pracowników, tym lepsza będzie kondycja finansowa samorządów. Jak ten cel osiągnąć?

Przede wszystkim poprzez skuteczne pozyskiwanie inwestorów z innowacyjnych gałęzi gospodarki, działających w obszarze nowych technologii i dzięki temu mogących skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych, oferując zarazem swym pracownikom place na międzynarodowym, czyli po prostu atrakcyjnym poziomie.

Drugim  sposobem jest stwarzanie lokalnym przedsiębiorcom jak najlepszych warunków do rozwoju, skuteczne zachęcane ich do inwestowania i ośmielanie kolejnych mieszkańców do podejmowania działalności gospodarczej. Mnogość podmiotów gospodarczych w gminie, powiecie czy województwie to niższe bezrobocie, rosnący poziom życia mieszkańców i w rezultacie zwiększone wpływy podatkowe dla samorządów, dzięki którym można podnosić poziom usług publicznych, inwestować w rozwój edukacji podnosząc jej poziom, budować i remontować więcej dróg, skuteczniej dbać o środowisko naturalne.

Najbliższą okazją do ogólnokrajowej dyskusji na temat rozwoju poszczególnych województw jest tworzenie strategii rozwoju województw, regionalnych strategii innowacji oraz regionalnych programów operacyjnych na lata 2021 do 2027. W następnym okresie finansowania UE będzie dostępnych sporo środków na rozwój przedsiębiorczości, finansowanie innowacji i badań. Dla wielu samorządów będzie to „etap prawdy” jak  przygotowano mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa do absorpcji unijnych środków przez przygotowanie odpowiedniej infrastruktury otoczenia biznesu. Dotyczy to parków przemysłowych, inkubatorów przedsiębiorczości, sieci współpracy, różnego rodzaju klastrów, kooperacji samorządów z uczelniami i dużymi organizacjami gospodarczymi. W naszym regionie, jak i w innych, jest jeszcze wiele ukrytych talentów i rolą samorządów różnego szczebla jest wsparcie dla tworzenia tradycyjnych oraz nowych zawodów, zwłaszcza tzw. „zawodów kreatywnych”, przez tworzenie firm typu startup, spin-off, spin-out, sieci powiązań itp.

Te i wiele innych pozytywnych efektów polityki zrównoważonego rozwoju można osiągnąć prowadząc rozważną politykę podatkową, nastawioną na to, by obciążenia nakładane na obywateli i firmy były coraz niższe. Ale, jak wykazałem na wstępie, można tez głosić tezy o tym, że obniżanie podatków jest niezgodne z konstytucją.

Pomijam już absurd związany z faktem, że obniżenie podatku dochodowego z 18 do 17 procent i zwolnienie z niego osób do 26 roku życia ma – zdaniem zdominowanego przez samorządowców Platformy Obywatelskiej Związku Miast Polskich – spowodować ogromny regres w finansach samorządowych, a jednocześnie ta sama Platforma rzuca obecnie kompletnie oderwane od rzeczywistości hasło obniżenia PIT-u dla pierwszej, najliczniejszej grupy podatników, z 17 do 10 procent, a dla bogatszych z 32 do 24 procent i to nie wywołuje żadnej reakcji związanej z obawą o finanse samorządów, mimo że mogłoby zachwiać nie tylko ich kondycją ekonomiczną, ale pogrążyć w regresie budżet całego państwa.

Najważniejsza lekcja do zapamiętania z całej tej historii jest taka, że zdaniem totalnej opozycji obniżanie podatków jest niezgodne z konstytucją. Prawo i Sprawiedliwość systematycznie podatki obniża wychodząc z oczywistego dla konserwatywnej prawicy założenia, że nikt lepiej nie wyda pieniędzy, jak ten, kto je zarobił. Nie przeszkadza to w jednoczesnej realizacji wielkich programów społecznych, gdyż ich finansowanie oparte jest na generowaniu większych wpływów budżetowych przy malejących podatkach, a nie na logice prezentowanej przez część samorządowców: że ludzi można złupić choćby do cna, byle kasa gminy, powiatu czy województwa była pełna.

Bogdan Tomaszek,

Radny Prawa i Sprawiedliwości w Sejmiku Województwa Opolskiego

20 KOMENTARZE

    • Półprawdy i kłamstwa, propaganda w prymitywnym stylu. Wystarczy wyjechać w Polskę, zobaczyć jak inwestycje stoją. Hasła, które nic wymiernego nie wnoszą. Bardziej propagandowe jest hadło obniżenia podatków niż tzw podniesienie kosztów uzyskania przychodów. Itp propagandowe bzdury, które tylko ciemny lud zadawalają.

  1. Facet niby z tytułem a nie potrafi powiedzieć, że prawdziwym źródłem wszystkich podatków jest praca ludzka, i to ta rzeczywista a nie te wszystkie ” startup, spin-off, spin-out, sieci powiązań itp.”, które służą tylko do pokrycia pustosłowia/pustogłowia. Chyba twórcy Apple’a czy Microsoftu nie zastanawiali się nad takimi mądrościami tylko po prostu pracowali. Logiczne jest, że jeśli państwo wydaje więcej pieniędzy, to jego obywatele muszą więcej na to państwo płacić a tzw. „dzień wolności podatkowej” jest wymyślony po to żeby ludzie nie dochodzili ile naprawdę im się zabiera i ma tyle wspólnego z rzczywistością co „dzień świstaka” (przepowiednia ta sprawdza się w około 50% przypadków, co w praktyce oznacza zupełny przypadek – wikipedia).

  2. Do@Alina. Mówisz że z faktami się nie dyskutuje👍

    Tym gorzej dla faktów – jak mawiał kiedyś pewien gościu. 😀 A TERAZ to normalka😉

  3. pan panie TO-MA-SZEK sylabizuje, bo cofa się w rozwoju, czy złośliwie już tak na początek felietonu, żeby określić się? Pytam dla ciotki z Kotkowic i wuja z Pociękarbia.

  4. Coś mi się wydaje, że niektórzy nie przeczytali artykułu i nie zrozumieli jego treści.
    Podsumowanie może być tylko jedno: WYSTARCZY NIE KRAŚĆ!
    Dla przykładu planowane dochody Kędzierzyna-Koźla w ciągu ostatnich 4 lat.
    Dochody naszego miasta na rok 2016 – 205.656.669,09 zł.,
    na rok 2017 – 240.877.418,41 zł.,
    na rok 2017 – 286.107.469,40 zł.,
    na rok 2019 – 300.386.222,49 zł.
    Już tu widać, że dochody systematycznie z roku na rok są coraz większe, a podsumowaniem część ostatniego zdania felietonu: „… gdyż ich finansowanie oparte jest na generowaniu większych wpływów budżetowych przy malejących podatkach, a nie na logice prezentowanej przez część samorządowców: że ludzi można złupić choćby do cna, byle kasa gminy, powiatu czy województwa była pełna.”

  5. Ale chamski atak trolli z PO i SLD.
    Żadnych merytorycznych argumentów.
    Zapraszam liderów Kędzierzyńskiej PO i SLD do opublikowania artykułów
    polemicznych, ale w oparciu o fakty a nie inwektywy.
    Oczywiście artykuł jest sponsorowany i wg mnie zawiera prawdziwe dane.
    A że nie pasują one opozycji to mnie nie dziwi.
    Mam nadzieję, że internauci to ludzie myślący, otwarci na argumenty a nie na emocje i że
    PIS jesienią zdobędzie w wyborach większość konstytucyjną.
    A Panu, Panie Senatorze, serdecznie dziękuję za ten, naprawdę mądry, artykuł.

    • Ale Milerowi wszyscy mówią panie premierze, Kwaśniewskiemu panie prezydencie.
      Jest taki dobry zwyczaj aby tytuły (szczególnie te zaszczytne) zachowywać.
      W przypadku Pana Bogdana Tomaszka można jeszcze go tytułować panie doktorze, panie wojewodo.
      Sporo dobrego zrobił dla nas wszystkich, a że jest z Solidarności a dzisiaj z PIS-u to w oczach
      niektórych jest niegodny szacunku. Cóż, pozostaje mieć nadzieję że przeczytają ten naprawdę dobry
      i uczciwy artykuł i zmienią zdanie.

  6. Jest się czym chwalić…
    „Chłop dla pana w XVI wieku pracował 104 dni w roku i to był feudalny wyzysk. My na początku XXI wieku pracujemy dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej 164 dni i to jest sprawiedliwość społeczna”

Pozostaw odpowiedź faka moda Anuluj odpowiedź