Mieszkanka Kędzierzyna-Koźla ujawnia mroczną stronę futbolu. Sebastian Fabijański chce zekranizować jej książkę

19

Już niebawem światło dzienne ujrzy wyjątkowa powieść, oparta na prawdziwych doświadczeniach mieszkanki naszego miasta. Lena Katlik ujawnia ciemną stronę piłki nożnej w Polsce. Tematem zainteresował się aktor Sebastian Fabijański, który postanowił zekranizować powieść. 

Kiedy dziecku dzieje się krzywda, kiedy ktoś depcze jego marzenia, a talent i plany mieszane są z błotem – tylko matka szuka sprawiedliwości, chroniąc swoje dziecko. Ma w sobie wystarczająco dużo determinacji, by strach przekuć w działanie. I tak właśnie było w przypadku mamy młodego piłkarza, Leny Katlik, mieszkanki Kędzierzyna-Koźla, która na własnej skórze doświadczyła mroków piłkarskiego świata. Swoje doświadczenia i to, co spotkało jej syna, postanowiła opisać w książce. Już jest o niej głośno.

Książka ta jest dla mnie bardzo ważna. To moje dzieło. Tworząc je, sama doświadczyłam przemiany, ma inne podejście do wielu spraw, do życia. Po tylu doświadczeniach wiem, że nie do końca piłka nożna jest fair play. Nie bałam się napisać tak kontrowersyjnej książki, bo nie mam nic do stracenia. To, co przeszłam, to co przeszło moje dziecko, te upokorzenia, spowodowały, że to nie ja powinnam się bać, tylko ci, którzy przyczynili się do tak strasznych wydarzeń. W książce jest zawarty wątek samobójstw wśród dzieci. Po tak mocnych słowach jednego z trenerów skierowanych do mojego syna, jestem wdzięczna Bogu, że dał mojemu dziecku mocny charakter. Znam przypadki, kiedy dzieci były obrażane przez trenera, sędziego i rezygnowały z pasji. Wkradł się strach i depresja, bo zawiedli dorośli. To są tylko dzieci, które powinny bawić się piłką. To dla mnie zaszczyt, że książką zainteresował się Sebastian Fabijański i na jej podstawie powstanie film – mówi Lena Katlik.

„Eldorado” to powieść, która premierę ma 21 styczna, jeszcze nie wyszła na światło dzienne, a już wzbudza wiele kontrowersji. To opowieść o Monice, młodej i ambitnej mamie początkującego piłkarza, która myślała o świecie piłki nożnej jako rzeczywistości, w której talent ma szansę sam się obronić, a ciężka praca zawsze popłaca. Kolejne treningi czy sparingi były dla kobiety i młodego chłopaka codziennością, a futbol stał się ich całym życiem. Monika nie spodziewała się jednak, że pasja i miłość do dziecka może przerodzić się w destrukcyjną siłę i koszmar, w którym będzie musiała na nowo postawić swoje granice tego, co moralne i właściwe. Wszystko w imię miłości do dziecka.

Historią Leny zainteresował się aktor Sebastian Fabijański, który postanowił zadebiutować w roli reżysera i nakręcić film na jej podstawie. Wszystkiego dowiemy się w styczniu, gdy autorka i reżyser wystąpią na wspólnej konferencji.

19 KOMENTARZE

  1. A ta pani to chyba z kosmosu jest i z ziemią niewiele wspólnego ma.Przecież w sporcie zawsze tak było że może 10procent zawodników to talenty,a reszta to układy,kasa rodziców itp.itd.Wystarczy spojrzeć na znanych piłkarzy czy siatkarzy, gdzie od układów zależy czy ktoś gra czy nie.

  2. Wszyscy zainteresowani wiedzieli, wiedzą że patologią piłce zaczyna się gdy dziecko ma talent i powinno się wspinać po szczeblach reprezentacyjnej kariery. Wtedy zaczynają sie schodu, układy, układziki które nie jeden talen zmarnowały. Wystarczy przypatrzyć się sprawie RL9 i jego problemów z legią a to tylko wierzchołek góry.

  3. Kolejna fascynująca historia o piłeczce.
    David Lynch być może zgodzi się wyreżyserować,jeszcze z takim arcyciekawym tematem nie brał się za bary.
    Może nawet powstanie 'dzieło’ na miarę 'Piłkarskiego pokera’,którego oglądanie wywoływało ból czysto fizyczny.

  4. Tyle ze Pilkarski Poker z 1989 roku , opisuje czasy PRL-u, czyzby cos sie zmienilo w tej branzy? To bedzie tylko Cover orginalu!

  5. Madka Rycha myślała że coś z niego wyrośnie a tu niestety odbyt no ale chociaż strzelił gola Czeczenii

  6. Mój syn od 3 lat chodzi na treningi. Jakoś tych wielkich patologii nie widać, raczej z reguły problem jest po stronie rodzica, tzw. Klub Szalonego Rodzica. Rodzice myślą, że ich pociechy zostaną nowym Messim i naciskają, że zawsze ma wygrywać, strzelać masę goli. Efekt jest taki, że dzieciaki się wypalają, boją grać, bo boją się porażki i sprawienia zawodu rodzicom. Pierwsze co ma się dziecko nauczyć, to przegrywać i nie bać popełniać błędów. Poza tym to ma być zabawa a nie przymuszanie dziecka do treningów, a to już widziałem. Jak ktoś prowadzi dziecko do szkółki gdzie trenerzy są nastawieni na wyniki i drą się na dzieciaki to problem jest rodziców, że na takie coś pozwalają.

  7. Zgadzam sie, ze problem jest głównie w rodzicach. Wybierają szkółkę przez przyzmat wyników. Szkolki, żeby mieć pieniądze ze składek musi mieć wyniki. I stąd faworyzowanie silniejszych fizycznie chłopak kosztem mniej. Popatrzę np na szkole nr 19 i jej Facebooka. Tam już od 1 klasy trener pisze wyniki, strzelcow itp to jest chore a rodzice tam biją brawo i przyklaskują. Jest mnóstwo fajnych szkółek gdzie za niewielką kwote można rozwinąć dziecko ale potrzeba edukacji rodziców. W tak młodym wieku do 12 roku życia dziecko powinno się rozwijać wszechstronie sportowo plus nabierać prawidłowych wzorów i pasji. Ale to temat rzeka.

  8. Ksiazka godna polecenia.Brawo Pani Leno.
    Sama mam 3 synów , jeden trenuje piłkę. Sama byłam podrywana przez trenera! Nie dopuszczalne takie zachowanie. Pozdrawiam i dużo siły , bo hejterów jest dużo. Ale to typowa reakcja zazdrości. Będą pisać wszystko żeby zniszczyć to nad czym Pani pracowała.

Skomentuj