Mężczyzna z nagłym zatrzymaniem akcji serca. Przyjechała straż, bo nie było wolnych karetek

8

Strażacy coraz częściej przejmują zadania karetek pogotowia. Ciężkimi wozami jeżdżą już nie tylko do wypadków i pożarów, ale również do zasłabnięć czy zatrzymań akcji serca.

Dyspozytor kieruje strażaków do potrzebujących wówczas, gdy nie ma do dyspozycji wolnych karetek. Taka sytuacja miała miejsce dzisiaj około godziny 20 w Miejscu Kłodnickim, gdzie u starszego mężczyzny doszło do nagłego zatrzymania akcji serca.

Jako pierwsi przybyli strażacy ochotnicy z miejscowej jednostki, którzy niezwłocznie podjęli próbę uratowania życia. Po kilku minutach przyjechali zawodowi strażacy, którzy wspomogli druhów. Przybyły lekarz stwierdził jednak zgon mężczyzny.

Liczba takich zdarzeń u strażaków stopniowo rosła przez lata, ale w czasie pandemii jest ich znacznie więcej. W ostatnich tygodniach zjawisko jeszcze bardziej przybiera na sile. Powodem są kolejki karetek przed SOR-ami, spowodowane zakażeniami i kwarantanną, czy konieczność dezynfekowania ambulansów.

8 KOMENTARZE

  1. Wszyscy którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do zamknięcia naszego szpitala, ci którzy wyrazili na to zgodę i ci którzy uważali zeza parę milionów dodatkowej kasy warto bylo to zrobić-popatrzcie w oczy rodzinom tych ofiar. W piekle będziecie się smażyć.

  2. To że nie było karetki to już nie pierwszyzna. W powiecie nie ma szpitala często też nie ma karetki. Wszystko spowodowane jest pandemią ale też za mała liczbą karetek w raz z zespołami medycznymi na powiat i drugie miasto co do wielkości w województwie. To jakiś chiochot władz wobec mieszkańców, a sami ludzie zaczną umierać z braku pomocy medycznej.

  3. A lekarze dalej zdalnie badają, o zgrozo oni nas wykończą. Brawa dla wszystkich druchów OSP ci to przynajmniej jadą do akcji bez obaw o plandemię.

Skomentuj