Marihuana nie jest tylko niewinnym „ziółkiem”. Zostawia ślady w psychice

6

„Zaciągnij się, to tylko trawka, nic ci nie będzie” – coś takiego usłyszał chyba każdy, kto ma już za sobą inicjację narkotykową. Zazwyczaj za pierwszym razem jest to właśnie marihuana, czyli susz uzyskany z konopi indyjskich lub jej przetworów. Czy rzeczywiście trawkę można palić bezkarnie? – To niebezpieczny mit – przekonują specjaliści.

W Polsce trwa obecnie dyskusja nad legalizacją marihuany do celów medycznych, co niektórych utwierdza jeszcze w przekonaniu, że jej zażywanie nie może zaszkodzić, a wręcz może pomóc. To tylko pół prawdy – specyfiki medyczne na bazie konopi indyjskiej (w Polsce zakazane) mają zniwelowaną zawartość THC, czyli substancji psychoaktywnej, ze względu na którą po trawkę sięgają osoby zażywające ją rekreacyjnie. Marihuana jest narkotykiem, mocno oddziałuje na organizm, co niesie ze sobą szereg zagrożeń.

– Te głosy przyzywane są jak zaklęcia przez młodych zwolenników i użytkowników marihuany. Przytacza się przykłady zastosowania medycznego, a porównując „zioło” do alkoholu, wręcz ukazuje się jego dobre, pokojowe i relaksujące cechy. A przecież wiedząc o tym, jak alkohol niszczy ludzi, ich zdrowie i rodziny, można by zastanawiać się raczej, dlaczego nie ma oddolnej inicjatywy, żeby alkohol zdelegalizować lub ograniczyć jego dostępność – rozważa Robert Rejniak, terapeuta Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii, w opracowaniu „Marihuana – za i przeciw. Działanie oraz wpływ marihuany na funkcjonowanie i zachowanie człowieka”.

W Polsce marihuana przeważnie występuje w postaci suszu roślinnego, rzadziej utwardzonej żywicy, nazywanej haszyszem. Zażywana jest poprzez spalenie, wciągnięcie dymu i przetrzymanie go w płucach. Pierwszą reakcją nierzadko bywa atak kaszlu – dym jest drażniący, zawiera sporo substancji smolistych i innych niebezpiecznych związków. Bardzo szybko następuje wzrost ciśnienia i tętna, pojawia się „objaw ciężkich powiek” i zaczerwienionych oczu, zaburzenia koncentracji i koordynacji ruchowej, zaburzenia pamięci, a niekiedy także bóle i zawroty głowy oraz ogólne złe samopoczucie. Mogą pojawić się omamy wzrokowe i słuchowe. Zaburzenia funkcji poznawczych. To wszystko nie pozostaje bez wpływu na organizm także wtedy, gdy faza narkotyczna już przeminie.

Częste palenie trawki może trwale odbić się na psychice – szczególnie młodych ludzi, u których nadal się ona kształtuje. Oczywiście u użytkowników pojawiają się też odczucia pożądane – od euforii i wesołości, przez błogostan, a w końcu wyciszenie i głęboki relaks, poczucie pojednania ze światem. Nie należy jednak zapominać, że owe objawy to również efekt działania substancji narkotycznych, zmuszających organizm do nienaturalnych reakcji.

– Łączny czas działania marihuany na psychikę człowieka wynosi ok. 5-6 godzin. W tym okresie z całą pewnością marihuana wpływa na zachowanie, odczucia, myślenie i sprawność motoryczną. Oczywiście nie dotyczy to innych skutków negatywnych wynikających z nadużywania i uzależnienia – przestrzega Robert Rejniak.

Uczucia, które towarzyszą zażyciu marihuany, u osób stosujących ją często, w fazie trzeźwości mogą wywoływać stany odmienne, a więc napady agresji, rozdrażnienie, spadki nastroju. To nie wszystko. Palenie z pozoru niewinnej trawki powoduje trwałe zmiany w psychice: problemy z pamięcią i koncentracją, zaburzenia snu, rozdrażnienie, wybuchy gniewu, agresję, spadki nastroju, urojenia oraz symptomy schizoidalne. Marihuana uzależnia psychicznie: po dłuższym okresie zażywania wykształca się silna potrzeba, a nawet przymus przyjęcia coraz większych jej ilości: z czasem tolerancja organizmu wzrasta. Niestety, dla wielu użytkowników po pewnym czasie sama trawka przestaje wystarczać i zaczynają szukać innych, mocniejszych wrażeń, sięgając po mocniejsze narkotyki, jak amfetamina, kokaina i opiaty. Dziś coraz częstszym zjawiskiem jest również zaspokajanie chęci zażycia marihuany i łagodzenie objawów abstynencyjnych, gdy na przykład dostęp do niej jest niemożliwy, paranarkotykami określanymi potocznie jako „dopalacze” lub lekami aptecznymi, które w dużych dawkach wykazują działanie psychoaktywne, co oczywiście również jest niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia.

Pamiętajmy również, że marihuana jest w Polsce substancją zakazaną. Posiadanie nawet drobnej ilości to przestępstwo zagrożone karą więzienia.

Publikacja sfinansowana ze środków Starostwa Powiatowego w Kędzierzynie-Koźlu.

powiat kędzierzyn

6 KOMENTARZE

  1. Tylu głupot nie czytałem co najmniej od roku w jednym artykule. „Szereg zagrożeń” – Tak, a jakich? Mogę prosić o wymienienie ich, by samemu to zweryfikować? Czy mam wam zaufać na słowo, geniusze pióra? „Przekonują specjaliści” – Serio? Którzy specjaliści? Ponieważ, proszę wybaczyć, ale media nawykły nazywać specjalistami pajaców bez wiedzy czy doświadczenia, którzy pier… trzy po trzy.
    „Innych niebezpiecznych związków” – Tak, a jakich? „Symptomy schizoidalne” – SERIO!?
    Do tego oczywiście musiał pojawić się argument narkotykowej furtki, który został obalony jakieś 174 razy przez naukowców, jak i zwykłych, szarych, acz myślących logicznie ludzi. Marihuana jest najłatwiej dostępnym narkotykiem, oczywistym jest że ktoś kto ma dostęp do kokainy, ma dostęp do marihuany. Do tego prohibicja narkotykowa sprawia że banalne i duże zyski sprawiają że trawkę musimy kupić u dilera, których jest od cholery, a on na 75 % zaproponuje nam i mocniejsze używki. Więc cała teoria „narkotyku furtki” dotyczy nie marihuany samej w sobie a samej prohibicji. Ludzie, serio się ogarnijcie, bo człowiek czyta takie wypociny i się mu paszport w kieszeni otwiera.

  2. Ciekaw jestem kto to pisał … W artykule tym widać moherową paranoje urzędasów w stosunku do mniej szkodliwej substancji psychoaktywnej niż alkohol. Owszem nadużywanie marihuany może nieść za sobą nieciekawe skutki jeśli chodzi o zdrowie psychiczne-trzeba to przyznać, ale w odpowiednich ilościach rekreacyjne palenie niesie za sobą mniej negatywów niż inne używki. Poza tym, występuje tolerancja odwrotna-czyli potrzeba mniejszej ilości substancji do wprowadzenia się w stan odurzenia…podsumowując, artykuł pisał dysmózg co się zna na temacie jak kot na konstruowaniu wahadłowców.Peace ;)

  3. Brak mi słów na temat tego artykułu jak koledzy powyżej bez żadnej sensownej argumentacji, nie wiem kto to pisał, oprócz poprawnej składni nie widzę nic poprawnego w tym artykule. Jeżeli podejmujesz się tematu, warto troszkę poczytać, a nie pisać oklepanych frazesów. Pozdrawiam.

  4. A mnie szlag jasny trafia kiedy czytam komentarze oburzonych zwolenników jarania. Od 5 lat jestem z chłopakiem który pali kilka razy dziennie. Oczywiście naturalne zioło. I co? W ogóle nie panuje nad swoim życiem chociaż wydaje mu sie zupełnie inaczej. Problemem dla niego jest umówienie sie do dentysty i pójście na wizytę bo nie może zapamiętać. Codziennie poci sie w nocy, nie może zasnąć, boi sie o bliskich mimo ze nic im nie jest, ma napady agresji, depresje, stany lekowe… Sam oczywiście sie z tego śmieje. Zioło to najgorsze świństwo jakie znam i nikomu nie życzę związku z osoba uzależniona bo to koszmar

  5. Od niedawna jestem w związku z mężczyzną uzależnionym od powyższego narkotyku… Pali dużo i już bardzo długo. Zastępuje trawką alkohol którego nie może używać ze względu na zdrowie… Codzienne napady złości o byle co… Bezpodstawna zazdrość, zarzuty że mam kochanków i go zdradzam… Rozmowy, tłumaczenia odbijają się jak od ściany. Życie w rozsypce, stany depresyjne, brak motywacji, problemy ze snem, wzmożony apetyt,. Wiem, że to dobry człowiek z wartościami, chciałabym pomóc, ale nie wiem jak… Piszcie dziewczyny o swoich doświadczeniach. Chcę dowiedzieć się jak najwięcej. Pozdrawiam

Skomentuj