Ludzka głupota nie zna granic: nowy plac zabaw na osiedlu Kuźniczka już został zniszczony

18

Najmłodsi mieszkańcy osiedla Kuźniczka od tygodnia mogli korzystać z nowego urządzenia na placu zabaw przy ul. Gajowej. Niestety wystarczyło kilka dni, aby wandale dokonali zniszczeń.

Plac zabaw na osiedlu Kuźniczka pozostawiał wiele do życzenia, brakowało nowoczesnych urządzeń, które zachęcałby dzieci do zabawy, a stare wręcz odstraszały. Dzięki wytrwałości rady osiedla, w końcu pojawił się nowy plac zabaw, pełen atrakcji dla najmłodszych – tyrolka, ścianka wspinaczkowa, tor przeszkód, ślizgawki i zabawki edukacyjne.

Niestety radość najmłodszych nie trwała zbyt długo, wystarczyły trzy dni, aby wandale poucinali pałki do cymbałków, a po kilku dniach zniszczyli urządzenie, które dzięki wytwarzanemu przez ruch prądowi zasilało lampkę. Była to duża atrakcja dla maluchów.

Poza tym mieszkańcy sąsiadujący najbliżej nowego urządzenia skarżyli się na bardzo głośną tyrolkę. Urządzenie zamontowano na szynie, metalowe koło wydawało bardzo donośny dźwięk. Tymczasowo została ona wymontowana i zareklamowana u producenta zabawki.

Mimo wszystko plac zabaw w ostatnich dniach przyciągnął mnóstwo dzieci, które chętnie bawiły się na urządzeniach. Rodzice nie rozumieją, dlaczego ktoś niszczy plac.

Nie zdążyliśmy się nacieszyć, naprawdę fajny plac, a już ktoś poucinał, porozkręcał… Nie rozumiem tego – dziwi się mieszkaniec osiedla.

Działaniami wandali rozczarowana jest Ewa Stogniew, przewodnicząca rady osiedla Kuźniczka, która wiele serca włożyła w walkę o plac zabaw.

Brakuje mi słów, naprawdę brakuje. Wszystko, co robimy, jest dla dobra dzieci. Chciałam, aby nasze osiedle mogło pochwalić się nowoczesnym placem zabaw, na którym bawią się dzieci. To miało być miejsce rodzinnego spędzania czasu, a wandale obrali sobie je za cel i ciągle mam nowe sygnały o dewastacji. Tylko monitoring i oświetlenie rozwiąże ten problem, mam nadzieję, że niebawem się one pojawią – mówi Ewa Stogniew.

18 KOMENTARZE

    • Monitoring jest dla debili. Wystarczy, że zarzuci kaptur na durny łeb i policyja przestaje się tym przypadkiem interesować. Za dużo zachodu. Bo trzeba by rozpoznawać takie znaki szczególne, jak sposób poruszania się, zachowania, a to kosztuje. Stwierdzam ponownie. Gdyby taki skurwiel, który zniszczył te elementy placu zabaw, wszedł na działkę prywatną jednego z domów okalających ten plac to na pewno spotkał by się ze stanowczą reakcją właściciela. A ponieważ nie była to własność prywatna, więc nikt z posiadaczy swoich włości tym przypadkiem się nie interesował. Amen.

  1. Ja też nie rozumiem. Wokół pełno domów, za blisko ogrodzenia, czy furtki przejść nie można, by nie zwrócić uwagi właściciela. A tu plac zabaw im zdewastowali i nikt niczego nie widział i nie słyszał.

  2. Jak widać patologia w naszym mieście ma się dobrze. Wszystko, co się da potrafią zdemolować, z reguły bez konsekwencji.

  3. A może to właśnie ktoś z sąsiadujących domów nie wytrzymał hałasu ? Może nie lubi dzieci albo nawet przeszkadzały mu takie duże nagromadzenia bo przecież jest pandemia. Wszędzie wokół wszystko zamykają, ludzi izolują a tu place zabaw pękają w szwach. To nie koniecznie „lokalne pijaczki” Szukajcie wśród swoich zamiast z góry oczerniać innych.

  4. zapytajcie ilu szkodników złapano na Piastach na terenie placu na Kośnego dzięki monitoringowi!? żadnego! Ponieważ on więcej nie działa jak działa. a jak działa to obraz jest niewyraźny.

Skomentuj