Likwidacja junkersów i ciepła woda prosto z rurociągu. Spółdzielnia analizuje, czy to da się zrobić

17

Jest szansa, że na osiedlu Piastów piecyki gazowe do podgrzewania wody zostaną zastąpione przez nową sieć z ciepłą wodą użytkową. Wszystko po to, aby wyeliminować ryzyko zatruć tlenkiem węgla w sezonie grzewczym. Jednak bezpieczeństwo musiałoby kosztować i odbiłoby się na portfelach mieszkańców, którzy musieliby pogodzić się z wyższymi rachunkami.

Niestety, co roku w czasie trwania okresu grzewczego ma miejsce wiele zatruć tlenkiem węgla. Nie pomagają komunikaty, ostrzeżenia i pouczania kominiarzy. Właśnie z tego powodu zarząd Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Chemik” rozważa na osiedlu Piastów likwidację piecyków gazowych i doprowadzenie do mieszkań wody sieciowej.

– Zdarzają się częste zwrotne ciągi kominowe, w efekcie występują podtrucia tlenkiem węgla. To był zalążek naszego pomysłu, chcemy zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców. Doprowadzenie miejskiej sieci ciepłowniczej póki co jest tylko teoretycznym rozważaniem. Warunki które proponuje Miejski Zakład Energetyki Cieplnej, są trudne do zrealizowania. Na chwilę obecną badamy taką możliwość. Nie można powiedzieć, że coś w ogóle będziemy w tym kierunku robić. Nie ma tu mowy o żadnej decyzyjności, czy składaniu jakichkolwiek wniosków – informuje Janusz Korbiel, zastępca prezesa Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Chemik”.

Zarząd RSM „Chemik” prowadzi rozmowy z Miejskim Zakładem Energetyki Cieplnej w Kędzierzynie-Koźlu, trwa ocena sytuacji pod względem technicznym i ekonomicznym. Niestety, wszystko wskazuje na to, że ciepła woda doprowadzona do mieszkań będzie droższa od tej, którą dotychczas podgrzewa się, korzystając z piecyków gazowych. Poza tym taka modernizacja wiązałaby się ze znaczącymi remontami w mieszkaniach.

– Sprawdzamy, jakie byłyby techniczne możliwości. Pod uwagę weźmiemy również opinie mieszańców. Niestety, taka woda byłaby dużo droższa. Mamy dane, jak to wygląda w innych spółdzielniach, które mają ciepłą wodę od samego początku. Jest relatywnie droga w stosunku do pozostałych sposobów podgrzewu. Nawet jeśli pomysł będzie szedł w kierunku realizacji, to mieszkańcy będą musieli wyrazić na to zgodę. Jakby nie było, musimy wejść do ich mieszkań, co wiąże się z przebudową łazienek i przedpokoi – dodaje Janusz Korbiel.

Jak podkreśla zastępca prezesa RSM „Chemik”, dopiero po zebraniu wszystkich najważniejszych informacji zarząd będzie mógł przedstawić mieszkańcom dokładną propozycję zmiany sposobu ogrzewania wody.

17 KOMENTARZE

  1. Może i drożej, ale… jeśli chodzi o życie ludzkie nie ma co się tu wiele zastanawiać! Ono jest najważniejsze! ps. problem dotyczy także bloków tuż pod nosem spółdzielni, starszych od budynków na os. Piastów, one powinny być zmodernizowane w pierwszej kolejności (ul. Kosmonautów, Pionierów, 9 maja).

    • Życie ludzkie w przypadku piecyków gazowych nie było by zagrożone gdyby dbali o regularne przeglądy tych urządzeń i dodatkowo zakupili do łazienki czujnik tlenku węgla. Ot cała filozofia bezpieczeństwa związana z użytkowaniem urządzenia gazowego.

      • Masz rację, ale jeśli jest tylko możliwość jeszcze lepszego zabezpieczenia się przed potencjalnym niebezpieczeństwem, to dobrze byłoby z niej skorzystać. O ile tylko spółdzielnia stwierdzi, że warto to zrobić (bo jak dotąd chyba wciąż nic nie wiadomo w tej sprawie). Bezpieczeństwa nigdy dosyć!

    • Cena za wodę wzrośnie, ale i cena za gaz spadnie. Ogólnie będzie wyższy koszt, ale będzie dużo bezpieczniej. Dobrze byłoby, gdy spółdzielnia przedstawiła konkretne wyliczenia.

  2. Dlaczego nikt nie sprawdza kominów dymnych?, widziałem już przy remoncie dwa dziurawe kominy sąsiada, które lecą przez łazienki. Jak komin ma dziurę to przy słabym ciągu wyleci u sąsiada. Taniej zrobić inspekcję kamerą wszystkich kominów, wyciągnąć je wyżej, lub pomyśleć jak zamontować rurę do pieców z zamknięta komorą spalania (powietrzne pobierane z zewnątrz). Woda systemowa to fajna sprawa, ale jest droga i będą ogromne koszty montażu, trzeba demolować remontowane łazienki, pół biedy jak ktoś ma jeszcze starą łazienkę, ale te przeróbki będą kosztować majątek.

  3. Może i drożej ale piecyk też kosztuje. Potem jakiś serwis, nie wspomnę jak się coś w nim popsuje. Części + dojazd.
    Ja jestem za takim rozwiązaniem. Sposobów na przeróbkę jest wiele. W dzisiejszych czasach nie takie cuda się robi.
    Można też wejść do łazienki przez komin do którego podłączony mam teraz „Junkers”

  4. Rozwiązanie jest proste i stosunkowo tanie. Należy stosować czujniki czadu.
    Trzeba je obowiązkowo zastosować już od jutra bo śmierć czyha na swoje ofiary.
    Potem można się zastanawiać nad długoletnimi rozwiązaniami.
    Czemu nie wprowadzono jeszcze takiego obowiązku stosowania czujników (w niektórych krajach jest taki obowiązek)? Ilu ludzi musi jeszcze zginąć aby ktoś podjął decyzję.
    Firma FABA z Koźla ul Piastowska 40 jest dystrybutorem takich czujników. Posiada do wyboru szeroką gamę certyfikowanych czujników kilku producentów z wyświetlaczami i bez o różnych żywotnościach detektora i o różnych gwarancjach , oczywiście w różnych cenach. .
    Przykładowo dostępne są czujniki ORNO w cenach od 90zł , poprzez czujniki firmy HONEYWELL ( 110 -170 zł) do profesjonalnych najwyższej klasy czujników irlandzkiej firmy Ei Electronics (światowy lider na rynku produktów bezpieczeństwa pożarowego) w cenach od 139 – 210 zł. Na zamówienie posiadamy także czujniki firmy Fire Angel.
    Jako szef firmy FABA daję swoim klientom przykład ,że wydają znaczne kwoty na zabezpieczenie mieszkań i drzwi przed złodziejem a oszczędzają na czujniku ,który ma im zabezpieczyć życie przed największym cichym i bezwonnym złoczyńcą – czadem. Powinien on być najwyższej klasy!
    Czasem robimy promocje wymiany „junkersów” z czujnikami za symboliczną złotówkę.
    Drugim bardzo ważnym tematem jest stosowanie wbrew przepisom budowlanym i bezpieczeństwu użytkowników karbowanych rur aluminiowych ( tzw rur SPIRO ) . To pozostałość minionej epoki …
    Aluminiowe rury mogą być stosowane jako kanały wentylacyjne , a nie spalinowe!
    Firma FABA z Koźla posiada w swojej bieżącej ofercie rury karbowane INOX ( typu SPIRO) ze stali nierdzewnej ,które wbrew obiegowym opiniom nie są wcale takie drogie.Przykładowo typowa rura o średnicy Fi 115mm kosztuje 45 zł za 1mb.
    Używanie rury aluminiowej z nadzieją,że nic złego się nie stanie bo dotąd się nie stało jest jak jazda na łysych albo letnich oponach zimą. Może się udać jak nie spadnie śnieg. Jeszcze kilka lat temu jeżdżono na oponach wielosezonowych , obecnie gdy świadomość wzrosła ,każdy odpowiedzialny kierowca kupuje „zimówki”. Czy tylko dlatego,że nie chcemy otrzymać mandatu, a może po prostu jesteśmy bardziej świadomi i odpowiedzialni i nie chcemy narażać siebie, rodziny i innych użytkowników drogi?
    Podobnie jest z czadem. Już dziś nie narażajmy siebie , swojej rodziny i sąsiadów.
    Właściciel firmy FABA

  5. ABSOLUTNIE NIE! Kto zgodzi się na kucie ścian w łazienkach, przedpokojach. Spółdzielnia nie zwróci ani złotówki za doprowadzenie mieszkań do wcześniejszego stanu. Proponuje gruntowny przegląd systemów wentylacyjnych w każdym bloku. Kolejna sprawa to wzrost kosztów. Teraz pomysł chwalicie a potem będzie tylko narzekania, że tak drogo. Rozwiązań bardziej sensownym i tańszym jest np. elektryczny pojemnościowy podgrzewacz wody plus prąd z taryfą dwustrefowa. Sam taki posiadam i sobie chwalę. Na rynku jest wiele eleganckich podgrzewaczy, a za prąd płacę przy trzyosobowej rodzinie 100 zł/m-c!

  6. a co z pieniędzmi z funduszu remontowego – dlaczego nie wykorzystać tych pieniędzy na przeprowadzenie tej modernizacji? przecież przez tyle lat z pewnością się tego nazbierało – no można oczywiście odliczyć 2 razy malowaną klatkę (w ciągu 40 lat) i jedną wymianę okien, oraz zamontowanie tych nowych ledowych lampek na wejściu do klatki – no może jeszcze 2 lub 3 krotne lepikowanie dachu. w spółdzielni w Krakowie po całych tych remontach dołożono tylko 20gr do funduszu remontowego.oczywiście cena wody wzrosła – ale życie ludzie jest ważniejsze. u nas to się pewnie skończy na tym że cena wody wzrośnie o jakieś 100zł a fundusz remontowych podniosą o kolejne 50 -70zł, bo przecież trzeba utrzymać urzędników.

  7. Ja mam jeszcze lepsze rozwiązanie, sprawdzone od wielu lat. Zdjąć podzielniki z kaloryferów, skończy się patologiczne wyziębianie mieszkań i kominów, ciąg wróci do normy i będzie bezpiecznie. Np. w jednej z Zabrzańskich spółdzielni do dziś lokatorzy nie maja podzielników na kaloryferach. Na tym osiedlu stoi mnóstwo bloków należących do różnych spółdzielni i w tych gdzie są podzielniki ciepła zimą, czad co roku zbiera żniwo. W tych gdzie takowych podzielników od czasu budowy nie było problemów z ciągiem i bardzo trzeba się postarać o zatrucie. Dodam że wszystkie budynki są ocieplone i są wymienione okna. Jak widać to nie wina piecyka, bo przy sprawnej wentylacji wszystko pracuje. Winni są lokatorzy którzy zaklejają kratki lub wyziębiają mieszkania. I to często nie ci u których dochodzi do zaczadzenia, a sąsiedzi mieszkający wyżej, którzy nie grzeją mieszkania.

  8. Jakim cudem ciepła woda generowana przez ogromny zakład o skali przemysłowej może być droższa niż ta sama woda podgrzana przez domownika? Za pomocą urządzenia o sprawności o wiele niższej niż przemysłowy kocioł, w dodatku opalanego gazem kupionym w taryfie detalicznej, w przeciwieństwie do MZECu który jest odbiorcą hurtowym?
    Podobnie z ceną ciepła w kaloryferach. Jakim cudem niektórym wspólnotom bardziej opłaca się postawić kotłownię na gaz niż podpiąć się do rury?

    A to, że spółdzielnia szuka sposobu by przerzucić na lokatorów koszty i nie musieć modyfikować instalacji kominowych (spartaczonych już na etapie projektowania) jest chyba jasne. Indianie w ameryce wiedzieli, że żeby dym z ogniska nie zostawał w tipi należy zrobić poprawnie coś na kształt komina. Komunistów budujących blokowiska ta wiedza przerosła.

Skomentuj