Leśniczy z żyłką poszukiwacza skarbów. Łukasz Wawrzyńczyk i jego archeologiczna pasja

8

Od 20 lat z detektorem w ręku poszukuje historycznych artefaktów. Bez chwili wahania potrafi wskazać każde miejsce, gdzie znajdował się wyjątkowy, znaleziony przez niego przedmiot. Ostatnie jego odkrycie to prawdziwy skarb – siekierka sprzed 3000 lat. Łukasz Wawrzyńczyk – leśniczy z zamiłowaniem do historii. 

Łukasz Wawrzyńczyk to leśniczy z niezwykłą pasją do przeszłości. Od lat poszukuje rzeczy, które więcej powiedzą nam o losach naszych przodków, które są pamiątką po minionych, nieraz bardzo trudnych wydarzeniach historycznych. Jest członkiem Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego „Relikt”, Stowarzyszenia „BLECHHAMMER -1944” i działa z grupą poszukiwaczy zwaną detektorystami.

Jestem typowym hobbystą należącym do grupy poszukiwaczy i miłośników historii. To nasz sposób na spędzenie wolnego czasu, poszukujemy różnych artefaktów związanych z przeszłością. Większość z nasz poszukuje rzeczy związanych z nieodległą przeszłością, z okresem I i II wojny oświatowej, choć na naszym terenie oczywiście z II wojną – mówi Łukasz Wawrzyńczyk.

Nasze działanie to przede wszystkim wytypowanie interesującego terenu. Znajdujemy go w książkach, wspomnieniach, ewentualnie dowiadujemy się o takim miejscy z historii żyjących świadków. Wtedy zaczynamy pracę nad zdobyciem wszystkich niezbędnych do dalszego działania zgód. Nie każdy może sobie wziąć detektor metali, pójść na pierwsze lepsze pole i kopać. Musimy mieć dwa pozwolenia, pierwsze to zgoda właściciela terenu lub tak jak w przypadku lasów państwowych, zarządcy terenu. Drugie pozwolenie musimy uzyskać od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Z tymi papierkami możemy dopiero zacząć poszukiwania – zaznacza pasjonat.

Wszystkie informacje, wiedzę, zdobywał sam, uczył się, dokształcał i wciąż pozyskiwał nowych informacji. Jak zaznacza, mieszkanie na tak ciekawym historycznie terenie,jest motywacją do ciągłego zgłębiania swojej wiedzy.

Książki i internet to kopalnia wszelkich informacji. Stowarzyszenie to też miejsce spotkań ludzi z ogromną wiedzą, dzielimy się nią wzajemnie. Jest sporo osób zainteresowanych jakąś wąską dziedziną, zgłębiają ją bardzo wnikliwie i dzięki nim możemy się wiele dowiedzieć. Opolszczyzna jest wybitnie ciekawa, tu działo się naprawdę wiele ciekawych wydarzeń, warto wspomnieć o bursztynowym szlaku wzdłuż Odry, czy o wpływach rzymskich na naszym terenie. Walki z najazdem husyckim, wojna trzydziestoletnia, wojna prusko-austriacka. To naprawdę wyjątkowe tereny – mówi Łukasz.

W kwietniuwspólnie ze stowarzyszeniem natrafił na terenie Nadleśnictwa Kędzierzyn na prawdziwy skarb – siekierkę typu czeskiego, datowaną na początek rozwoju kultury łużyckiej, tj. okresu sprzed 3000 lat.

– Było to znalezisko zupełnie przypadkowe. Poszukiwaliśmy artefaktów związanych z II wojną światową i walkami między oddziałami radzieckimi, niemieckimi, które tam miały miejsce w 1945 roku. Siekierka to bardzo cenny artefakt, takie znalezisko jest wyjątkowym odkryciem – mówi leśniczy.

Gdy odsłoniłem pierwszą warstwę ziemi, już wiedziałem, z czym mam do czynienia. Zaczęły się delikatniejsze działania, przede wszystkim telefon do konserwatora zabytków. Ma on odpowiednią wiedzę i władztwo w tym temacie – opowiada.

Dla Łukasza było to wyjątkowe wydarzenie i bardzo ważny dzień w jego życiu, nie ukrywa wzruszenia, że to właśnie jemu było dane dokonać takiego odkrycia.

Czułem się po prostu wyróżniony i bardzo szczęśliwy. Nasza praca zakończyła się w momencie odkrycia artefaktu, ponieważ nie można naruszyć kontekstu archeologicznego. W tym wypadku przedmiot był pojedynczą zgubą, na powierzchni ziemi nic nie wskazywało, że to miejsce mogło być grodziskiem. Teren sprawdziliśmy pod względem sygnałów i nie odebraliśmy nic więcej. Gdyby było było tam coś jeszcze, na przykład rozbita ceramika, to zapewne konserwator nie pozwoliłby nam ruszać przedmiotu. Zostałby wówczas wykonane prace archeologiczne. Siekierka trafiła  do konserwatora zabytkó i to on zadecyduje, co z tym przedmiotem będzie się działo. Najprawdopodobniej trafi do kozielskiego muzeum – zdradza Łukasz Wawrzyńczyk.

Dotychczas podczas swoich poszukiwań Łukasz znalazł wiele ciekawych przedmiotów, takich jak np. guziki armii norweskiej czy holenderskiej, nieśmiertelniki i odznaczenia, jednak siekierka była największym skarbem w dotychczasowej historii jego poszukiwań.

Nadleśnictwo Kędzierzyn, zarządca terenu na którym dokonano odkrycia, nie ukrywa, że zdarzają się nielegalne poszukiwania, które znacznie ingerują w życie leśne.

–  Cieszymy się, że to nasz pracownik znalazł tę perełkę, to dla nas powód do dumy. Jednak przypominamy również  o tym, że aby prowadzić na naszym terenie jakiekolwiek poszukiwania, nie można po prostu z łopatą w ręku przekopywać ziemi, tylko należy zgłosić się do nas. Walczymy z takimi samowolnymi pracami, bo tacy „pasjonaci” robią wiele zniszczeń, nie porządkując terenu po swoich działaniach. Po takich sukcesach, jak ten ostatni, nie chcemy niekorzystnych dla lasów zwrotów akcji. Dlatego zapraszamy do rozmów z nami, zanim zaczniemy przekopywać las – mówi Paweł Hajduk, nadleśniczy Nadleśnictwa Kędzierzyn.

8 KOMENTARZE

  1. „Według artykułu 109 c Ustawy o ochronie zabytków, za bezprawne stosuje urządzenia elektryczne w celu odnalezienia tychże, podlega karze grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności nawet do 2 lat.”. Dziękuję

  2. Mysle ze siekierka zostanie przekazana do muzeum w Kozlu, szkoda by bylo takie znalezisko z epoki Neolitu przekazac gdzies do Warszawki, bo z czasem wyladuje na aukcji w Londynie albo w Nowym Jorku!!

Skomentuj