Leśnicy w ogniu pytań radnych. Kontrowersyjne plany wycinki wokół osiedli na sesji rady miasta

3

Jednym z ważniejszych tematów poruszonych podczas ostatniej sesji rady miasta była kontrowersyjna sprawa wycinki lasów. Głos w tym temacie zabrali przedstawiciele Nadleśnictw Kędzierzyn i Strzelce Opolskie. Pojawił się nawet pomysł nabycia terenów od Lasów Państwowych przez gminę.

Radni podczas sesji rady miasta pochylili się nad ważnym dla mieszkańców Kędzierzyna-Koźla tematem wycinki lasów. W ciągu najbliższych 10 lat planowana jest wycinka 50 hektarów sąsiadujących z osiedlami Kędzierzyna-Koźla. W ostatnich tygodniach wokół tego tematu było bardzo głośno, mieszkańcy, zwłaszcza osiedla Piastów i Śródmieścia obawiają się, że stracą ochronę przed szkodliwym wpływem zakładów przemysłowych. Sytuację związaną z wycinką wyjaśniali przedstawiciele nadleśnictw.

Nie wszystkie informacje zostały przekazane prawidłowo, doprowadziły one do powstania niepotrzebnego niepokoju. Odbyłem spotkane z autorami petycji, która trafiła do rady, a wcześniej spotkałem się z prezesem fundacji Wiedzieć Więcej, Kamilem Nowakiem. Największą burzę wywołały plany cięcia w okolicy osiedla Piastów. Zaznaczam, że wycinka będzie rozłożona w czasie, w okresie 10 lat. Musimy je robić po to, abyśmy nie spotkali się za 10, 20 lat z sytuacją, że będziemy zmuszeni jednym cięciem sanitarnym drzewa usunąć. Musimy zacząć podejmować tam działania. W ciągu najbliższych 10 lat cięcia dotkną około 50 hektarów. Wokół osiedla Piastów mamy 400 hektarów lasów, w ciągu tych lat będziemy działać na około 15 procentach, to około 5,5 hektara – wyjaśniał Paweł Hajduk, nadleśniczy Nadleśnictwa Kędzierzyn.

Jak przypomina, po rozmowach z mieszkańcami miasta pewne cięcia zostały zmodyfikowane, zwłaszcza w obrębie osiedla Piastów. Tam stworzona zostanie strefa buforowa, zostaną wykonane tylko niezbędne ciecia sanitarne.

Musimy działać, aby wprowadzić młode pokolenia. Jeśli tego nie zrobimy, drzewostany w jednym momencie mogą zacząć zamierać. Wtedy nie zostaną nam już inne warianty. Teraz mamy trochę czasu, możemy robić to spokojnie. Jeśli chodzi o cięcia w 2021 roku, to odbędą się na dwóch działkach 3,60 hektara i 3,90 hektara. Znajdują się one w okolicy osiedla Piastów, wycinka będzie prowadzona z zachowaniem wcześniejszych ustaleń (…) Kolejne działki będziemy robić za 8-9 lat. Jeśli te plany przedstawia się na jednej mapie, to jest tego rzeczywiście dużo. Jednak rozłożone na lata przestawia się zupełnie inaczej, bo w międzyczasie młode pokolenie osiąga już 2 metry wysokości – informuje.

Jak podkreślił nadleśniczy, drzewostan dorósł już do swojego wieku rębności. Przez lata spełniał funkcje ochrony przed przemysłem.

Ta funkcja drzewostanu powoli się kończy i zacznie się uwsteczniać, rozpadać. Wtedy będziemy mieli duży problem. Działaniami chcemy wyprzedzić niekorzystne skutki, w najmniej inwazyjny sposób, korzystny dla mieszkańców- mówi Paweł Hajduk.

Radna Ewa Czubek zasugerowała inne rozwiązanie i skierowała do nadleśnictw pytanie, czy jest opcja przejęcia tego terenu przez gminę i stworzenie tzw. „lasów miejskich”.

Mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla z racji bliskości zakładów chemicznych są narażeni na wszelkie szkodliwe działania i strefa buforowa jest dla nich niezwykle ważna. Co miasto musiałaby zrobić, aby przekształcić tę strefę buforową w las miejski? Czyli pozyskać go od lasów państwowych? Mówi pan, że podstawą cięć jest wiek rębności, więc nie degradacja spowodowana czynnikami środowiska (…) Nie jest tajemnicą, że Lasy Państwowe prowadzą gospodarkę leśną, więc drzewo jest produktem. Lasy są sadzone, po to, aby je wyciąć i zarobić na nich (…) Czy możemy pozyskać te tereny dla naszych mieszkańców? – zapytała radna Ewa Czubek.

W odpowiedzi nadleśniczy Paweł Hajduk podkreślił, że nadleśnictwa chcą chronić przyrodę, a nie ją niszczyć i nie ukrywa, że niechętnie pozbywają się terenów.

Dążymy do powiększania terenów leśnych, a nie ich oddawania (…) Cały czas chcemy przyrodę chronić, dziwne dla mnie jest to, że pani radna myśli, że jest inaczej. Wymiana pokoleniowa drzewostanu musi być dokonana wcześniej czy później, tego się nie da uniknąć. Czy to nastąpi małymi krokami już od teraz, czy wielkimi cięciami później, to zależy już od nas – odpowiedział Paweł Hajduk.

W dyskusji zabrał glos również Krzysztof Wiśniewski z Nadleśnictwa Strzelce Opolskie.

Niezależnie od tego, kto będzie właścicielem, zarządcą lasów, będzie go obowiązywała ustawa o lasach państwowych. Będą tam dokładnie takie same zadania, tylko zmieni się ten, kto te koszty będzie ponosił. Tak czy inaczej, będą państwo zobowiązani do utrzymania stanu sanitarnego lasu. Jak zaczną pojawiać się przerzedzenia i tak prędzej czy później będą musieli państwo je wyciąć i posadzić od nowa – mówi Krzysztof Wiśniewski.

Zastępca prezydenta miasta Artur Maruszczak przypomniał, że gmina dokonywała już wymiany terenów leśnych, między innymi na poczet cmentarza na osiedlu Kuźniczka. Zaznaczył jednak, że dla samorządu operacja zamiany, wykupu lasów jest bardzo kosztowną inwestycją. Mimo to nie wykluczył takiej możliwości.

3 KOMENTARZE

  1. Piękny pomysł, lasy kupować. I cały bagaż wydatków z tym związanych. Radnych jednak trzeba częściej wymieniać. Nowo wybrani mają celniejsze propozycje.

  2. Oni by chcieli kupić, za jakie pieniądze? Wejście się rębnijcie, bo już jesteście w wieku rębności jak mówi leśniczy. A ci są w wieku porębności. i tak to się kręci. Niech powiedzą co się z tym drewnem dzieje potem. Jeśli to chore jak mówią, to chyba na jakiś przemiał, ale tak nie jest.

  3. Rebnieci, opamiętajcie się nam potrzeba nowych inwestorów, nowoczesnych zakładów pracy, inaczej miasto niemożliwości się wyludni i zarośnie samo jak Czarnobyl.

Skomentuj