Konsolidacja cofnięta. Wracają stare porządki w zarządzaniu miejską oświatą

0

Z urzędu do jednostki, z jednostki znów do wydziału. Rada miasta zgodziła się na odchudzenie kompetencji Miejskiego Zarządu Oświaty, który teraz będzie funkcjonował jako Zespół Obsługi Oświaty i Wychowania. Część z nich przejmie odtworzony wydział oświaty i wychowania  od niedawna działający w strukturze urzędu. To ruch, który ma pozwolić sprawniej rozwiązywać problemy dotyczące tej sfery samorządu miejskiego. Takiej samej argumentacji używano, gdy w poprzedniej kadencji skupiano wszystkie kompetencje oświatowe w jednym miejscu.

Na wczorajszą, zwołaną w trybie nadzwyczajnym przez prezydent Sabinę Nowosielską, sesję skierowano tylko jeden projekt uchwały – zmieniający statut Miejskiego Zarządu Oświaty. To bardzo ważna komórka w strukturze gminy Kędzierzyn-Koźle. Jej zadaniem jest zapewnienie obsługi finansowo-prawnej wszystkim jednostkom oświatowo-wychowawczym zarządzanym przez samorząd miejski – łącznie 39 . Ich utrzymanie pochłania największą część budżetu miasta – w tym roku będzie to aż 78 mln zł w sytuacji, gdy wszystkie wydatki samorządu wyniosą 222 mln zł. Dlatego działalność komórki, która zarządza tymi pieniędzmi, jest tak newralgiczna.

Miasto wraca do starych porządków: Zespół Obsługi Oświaty i Wychowania znów ma wyłącznie zajmować się księgowością, a sprawy merytoryczne przejmie wydział oświaty i wychowania . Tak funkcjonowało to do końca 2011 roku, gdy na konsolidację spraw oświatowych zdecydował się urząd poprzedniego prezydenta Tomasza Wantuły, a rada miasta wyraziła na nią zgodę.

– Z tego, co słyszę, osoby związane z oświatą dobrze oceniają obecną formułę. Wszystkie sprawy załatwia się w jednym miejscu. Jeżeli będą dwa miejsca, to będą dwie kolejki, a więc trzeba będzie poświęcić podwójny czas. A przecież wszystko dotyczy jednej sfery. Nie za bardzo jestem więc przekonany do zmiany obecnej formuły – mówił na sesji radny Ryszard Masalski.

– Najważniejszym niedomaganiem dotychczasowego rozwiązania było to, iż zadania związane z polityką oświatową, zadania związane z przygotowywaniem koncepcji funkcjonowania placówek, w tym uchwał w sprawie zamiaru, a później likwidacji szkół, nominalnie były przypisane do zarządu oświaty, a w sensie faktycznym realizował to prezydent przy pomocy niektórych pracowników. Pewne niedomagania w komunikacji również miały wpływ na takie, a nie inne losy projektów uchwał w sprawie zamiaru likwidacji, a potem likwidacji szkół w mieście – tłumaczył sekretarz miasta Zbigniew Romanowicz.

Chodzi o głośną sprawę likwidacji trzech szkół podstawowych z 2012 roku, którą z powodu błędów formalnych unieważnił wojewoda opolski.

– Oczywiście to niejedyny powód. Obecnie dyrektor zarządu poświęca jedną trzecią swojego czasu na podróże między swoją siedzibą a urzędem miasta, gdyż wielu kwestii nie da się wyprowadzić spod władztwa prezydenta – argumentował Romanowicz.

– Jeżeli dyrektorka zarządu oświaty jest nazbyt obciążona pracą, może wystarczy powołać jej zastępcę, a nie od razu wprowadzać tak głębokie zmiany, skoro problemem są głównie kwestie komunikacyjne – proponował natomiast radny Adam Oczoś. – Odnoszę wrażenie, że to, co zostało wprowadzone w poprzedniej kadencji za prezydenta Tomasza Wantuły, jest z góry określane jako złe. Nie chcę być tu obrońcą byłego prezydenta, ale takie nasuwają mi się wnioski – dodał radny.

Zmiany organizacyjne, na które pozwala przyjęta we wtorek uchwała, mają być przeprowadzone do końca marca. Stąd, jak na sesji tłumaczył Zbigniew Romanowicz, pilny tryb zwołania obrad. Wcześniej dokonano niezbędnych zmian w regulaminie organizacyjnym urzędu. Wraz z przeniesieniem części kompetencji zarządu do urzędu miasta przetransferowanych zostanie również sześciu pracowników. Zmiany nie pociągną za sobą żadnych redukcji kadrowych.

Skomentuj