Klasyk PlusLigi dla Grupy Azoty ZAKSY. Kędzierzynianie pokonali PGE Skrę Bełchatów

6

W 12. kolejce siatkarskiej PlusLigi PGE Skra Bełchatów podejmowała Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Górą w klasyku byli mistrzowie Polski, którzy przegrywali 2:1, ale potrafili podnieść się i odwrócić losy spotkania.

Nasi siatkarze bardzo źle weszli w spotkanie. W pierwszym secie gospodarze zdecydowanie dominowali nad mistrzami Polski. Końcówka to prawdziwa dominacja bełchatowian, którzy wygrali do 14 i objęli prowadzenie w meczu.

W drugiej odsłonie oglądaliśmy wyrównany pojedynek. Od stanu 16:16 ZAKSA wygrała cztery wymiany i wydawało się, że zwycięstwo w tej części meczu będzie formalnością. W końcówce miejscowi pokazali jednak klasę i wyrównali (23:23). W decydującym momencie nasz zespół postawił jednak skuteczny blok i wygrał do 23.

Wygrana kędzierzynian podziałała motywująco na zespół Skry, który od początku trzeciego seta nadawał ton wydarzeniom na parkiecie. Gospodarze szybko wywalczyli kilkupunktowe prowadzenie, ZAKSA znów prezentowała się przeciętnie i nie była w stanie doprowadzić do remisu, zasłużenie przegrywając do 21.

Od początku czwartej partii nastąpiła kolejna zmiana i to kędzierzynianie sprawiali lepsze wrażenie. W połowie seta ZAKSA prowadziła już różnicą pięciu oczek i wydawało się, że nie będzie miała większych problemów z wyrównaniem. W końcówce gospodarze postraszyli, ale nasz zespół wytrzymał nerwowo, wygrywając do 23.

Tie-break to koncertowa gra podopiecznych Tuomasa Sammelvuo. Na starcie decydującej rozgrywki ZAKSA grała dobrze blokiem i była skuteczna w kontratakach, co skutkowało kilkupunktowym prowadzeniem naszej drużyny. Takiej przewagi gospodarze nie byli w stanie odrobić i po pięciosetowej batalii mistrzowie Polski cieszyli się z dziewiątej wygranej w sezonie ligowym.

PGE Skra Bełchatów – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3 (25:14, 23:25, 25:21, 23:25, 9:15).

6 KOMENTARZE

  1. Wyszli znowu na mecz z pełnymi gaciami. Skra jest słabiutka w przyjęciu i w ogóle w marnej formie ostatnio ale jak Zaksa nie potrafi zagrywać skutecznie to nie dziwne, że dostali łomot w 1 secie. Do tego głupie błędy, których jest tyle jakby uczyli się grać dopiero. Przyjęcie też fatalne. W tamtym sezonie Zaksa chyba najlepiej zagrywała w lidze a w tym to jest jakaś tragedia. W drugim secie lekka poprawa gry ale znów prawie nie zawalili końcówki. W 3 secie znowu to samo co w pierwszym. Co oni na tych treningach robią? To jest jakaś antysiatkówka. Jeden przeszkadza drugiemu na boisku. Co oni z tej drużyny zrobili? Tego nie da się oglądać. Może na siłowni coś dowalili bo we wtorek grają z Trentino na wyjeździe w LM. W 4 secie co wypracowali jakąś przewagę kilku punktową to potem ją trwoniili od razu. Kaczmar nic nie gra a trener śpi. To po co ten rezerwowy tam jest. Gorzej niż 20% w ataku raczej nie zagra. Powinni na treningach pograć z tym Bułgarem na ataku. Może się sprawdzi lepiej od Klutha, którego trener boi się wstawić na zmianę. Nie będzie musiał przyjmować przynajmniej. Jedynie Paszycki dziś gra na poziomie i Staszewski. Jakby każdy zagrał to co potrafi to szybko by te pszczoły bzyknęli a tak się męczą sami ze sobą. Staszewski to niby czwarty przyjmujący z początku sezonu. Teraz pewnie trzeci, bo Bułgar prawie nie gra. W tajbreku w końcu zagrywką docisnęli od początku i od razu były efekty i 7-1. Ważne, że jakoś wymęczyli ten mecz. Wynik lepszy od gry. Teraz muszą ochłonąć, zacisnąć zwieracze, spiąć poślady i szykować się na bój z Trentino o pierwsze miejsce w grupie.

Skomentuj

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj