Kędzierzynianin przez ponad 20 lat był ścigany listem gończym. Za namową rodziny sam zgłosił się na policję

0

W połowie lutego przed Sądem Okręgowym w Opolu zapadł wyrok w sprawie 43-letniego mieszkańca Kędzierzyna-Koźla. Oskarżony w styczniu 1999 roku został przyłapany na próbie realizacji kradzionego czeku. Mężczyzna nie stawił się na rozprawie sądowej i pomimo wydania za nim listu gończego przez ponad dwadzieścia lat ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości.

Problemy kędzierzynianina zaczęły się w 1998 roku, kiedy jako 21-latek zaczął podbierać czeki rodzicom, które następnie zrealizował, wypłacając 9 tysięcy złotych. Rodzice uznali, że chłopak wpadł w złe środowisko, ale nie zdecydowali się na zgłoszenie kradzieży na policji. Mimo ujawnienia prawdy, młody mężczyzna nie porzucił niecnego procederu. Wpadł na początku 1999 roku, gdy skradł znajomemu czek i fałszując jego podpis, próbował dokonać wypłaty w banku, ale pracownica wezwała na miejsce policję.

Kędzierzynianin nie stawił się na rozprawie sądowej i postanowił wyjechać za granicę. Wystosowano za nim list gończy. Mężczyzna przez ponad 20 lat skutecznie unikał policjantów. W tym czasie wielokrotnie przyjeżdżał do Kędzierzyna-Koźla, gdzie odwiedzał rodziców i znajomych. Po raz ostatni miało to miejsce w grudniu 2019 roku, gdy przyjechał na święta. Jego przyjazd poprzedziła wizyta policjantów, którzy nie zapomnieli o nim i regularnie zaglądali do jego rodziców.

To właśnie za namową matki, 43-latek postanowił uporać się z demonami przeszłości. Po świętach Bożego Narodzenia mężczyzna sam zgłosił się na policję. Trafił do aresztu, a w połowie lutego zasiadł na ławie oskarżonych opolskiego sądu okręgowego, proponując dobrowolne poddanie się karze. Wnioskował do sądu o karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu i tysiąc złotych grzywny. Prokurator przystał na jego propozycję, pod warunkiem, że 43-latek zapłaci grzywnę w wysokości dwóch tysięcy złotych.

Sąd zgodził się na wyrok w zawieszeniu, uzasadniając swoją decyzję niską szkodliwością społeczną czynu kędzierzynianina. Prowadzący rozprawę sędzia Robert Mietelski wskazywał też, że oskarżony jest dziś zupełnie innym człowiekiem niż był w chwili popełnienia przestępstwa. Wyrok Sądu Okręgowego w Opolu nie jest prawomocny.

Skomentuj