Kędzierzyn-Koźle pomoże w ratowaniu psów z Radysów. Trafią do schroniska przy Gliwickiej

6

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. Przez lata tysiące psów ze schroniska w Radysach przeżywało prawdziwą gehennę. Schorowane, niedożywione, półdzikie, niekiedy ledwo żywe – takie zobaczyli je obrońcy zwierząt i policja, gdy wreszcie weszli na zamknięty teren. Rozpoczęła się akcja ratunkowa. Psom chce pomóc także Kędzierzyn-Koźle.

Sprawę na ostatniej sesji rady miasta poruszyła radna Ewa Czubek, która od lat działa w lokalnych organizacjach prozwierzęcych.

– Radysy nazywane są obozem koncentracyjnym dla zwierząt, w tej chwili weszli tam obrońcy zwierząt razem z policją i prokuraturą, właściciel tego prywatnego schroniska został aresztowany. Potrzebne będzie zabezpieczenie dla około tysiąca psów – mówiła radna Ewa Czubek.

Pomoc zadeklarowało wiele miast w Polsce. Około 100 psów przyjmie na przykład Warszawa.

– Kędzierzyn-Koźle ma bardzo dobre schronisko, cieszy się bardzo dobrymi opiniami. Myślę, że w ramach solidarności możemy zadeklarować przyjęcie pięciu psów – zaproponowała Ewa Czubek.

Radna złożyła wniosek dotyczący przyjęcia zwierząt, który został przyjęty przez pozostałych radnych. Wcześniej pomysł pozytywnie oceniła kierownik schroniska przy Gliwickiej. Podczas sesji rady miasta przychyliła się do niego także prezydent Sabina Nowosielska.

– Te zwierzęta znalazły się w naprawdę trudnych warunkach, dlatego trzeba im pomóc, tym bardziej, że nasze schronisko zapewnia bardzo dobre warunki. Można je porównać do dobrej klasy hotelu dla psów i kotów. Także wszystko zorganizujemy – zadeklarowała prezydent Sabina Nowosielska.

Radna Ewa Czubek ma nadzieję, że po rekonwalescencji psy znajdą w Kędzierzynie-Koźlu nowe domy.

6 KOMENTARZE

  1. Lubie zwierzęta, a szczególnie psy. Potrafią kochać swego właściciela miłością bezinteresowną. Tylko ludzie zazwyczaj są okrutni wobec „braci mniejszych”. Parę lat temu, gdzieś w okresie budowy mostu nad Odrą między Ciskiem, a Bierawą, była zima. Pracowaliśmy na drodze zabezpieczając dziurawą jezdnie od strony Bierawy. Przy moście biegała suczka, okazało się ,że ma szczeniaka (niestety tylko jednego). Pracownicy budowy owego mostu dokarmiali je lecz miejsce,w którym żyły nie było dostosowane dla tych istot. Z kolegami postanowiliśmy im pomóc. Złapaliśmy szczenię i zwabiliśmy sukę do auta. Zawieźliśmy do schroniska na Gliwickiej aby je tam przyjęto. Niestety pracownica odmówiła…. Nie dostaną pieniędzy na utrzymanie ,gdyż Bierawa nie jest gminą podległą Kędzierzynowi-odparła. Musieliśmy zabrać psiaki z powrotem. Ja ani koledzy nie mogliśmy ich adoptować. Każdy prawie z nas miał już psa. Poprosiliśmy jednego z kolegów pracujących w Naszej jednostce aby coś poczynił, gdyż on działał w TOZ Animals.
    Nie wiem jak się to skończyło. Prawdopodobnie miało się nimi zająć schronisko Racibórz….
    Morał z tego taki, że instytucja ochrony zwierząt jakim jest schronisko bardziej było za biurokracją niż pomocą tym czteronożnym istotą.

    • Różnie bywa, ale schronisko pomaga. Ostatnio trafił do nas obcy kot, który się pochorował i go wzięli na ratunek. Kota zatrzymać nie mogliśmy. Mamy już 3 i 2 psy. Trzeba jednak zrozumieć, że nie zawsze mogą pomóc. Innego kota, który nas nachodził i był agresywny we własnym zakresie wywieźliśmy na gospodare. Nie będę wyliczać ilu znajdom i podrzutkom pomogliśmy na własną rękę. Olx, tydzień dwa i dom jest.

    • A czy to wina schroniska że nikomu nie przyszło do głowy, żeby najpierw dowiedzieć się gdzie dokładnie należy te nieszczęsne stworzenia odwieźć? Wystarczyło zadzwonić i uzyskać konkretne informacje. Najlepiej to nie myśleć, tylko coś tam sobie przypuszczać, a potem mieć pretensje, że schronisko musi odmówić by działać w ramach przepisów prawa (a to nie jest własne widzi mi się) bo z tego działania jest kontrolowane i rozliczane.

  2. Gdzie były służby i ludzie przez lata ? takie schronisko nie powstało w jeden rok,dużo osób zamykało oczy aby to mogło funkcjonować tak długo nie wykluczając animalsow i zielonych.skandal i żenada rządzących.

Skomentuj