Dawniej ukrywała twarz przed ludźmi. Dziś otwarcie bierze udział w kampanii

1

Natalia jest 19-latką pochodzącą z Przewozu. Pozytywnie patrzy w przyszłość i z uporem walczy o rzeczy niemożliwe. Artystka przez duże „A” – rysowniczka, poetka, twórczyni amatorskich teledysków. Niezwykle kreatywna i inspirująca osoba, która nie boi się nowych wyzwań i chce podzielić się swoją energią. A ma jej naprawdę sporo.

Natalia postanowiła wziąć udział w kampanii społecznej Spojrzeć głębiej, organizowanej przez Zespół Szkół nr 3 im. Mikołaja Reja w Sławięcicach. Od początku wiedziała, z czym będzie musiała się zmierzyć – profesjonalna sesja w studiu fotograficznym to dla niej zupełnie nowe doświadczenie. Niektórzy są po porostu z natury wstydliwi czy nieśmiali, może nieco zamknięci w sobie, więc mogłoby się wydawać, że dla osoby niepełnosprawnej przełamanie się będzie jeszcze większym problemem. Nic bardziej mylnego.

– Cześć, nazywam się Natalia – przedstawiła się, przekraczając próg studia fotograficznego w Zespole Szkół nr 3. Otoczona nowymi twarzami, które przyglądały jej się z zaciekawieniem, uśmiechała się delikatnie. Pierwsze przekonania okazują się błędne – w sali wcale nie zrobiło się cicho i niezręcznie. Atmosfera od początku była po prostu normalna. Uczniowie klasy II TC wzięli się do działania, przygotowując sprzęt i rozmawiając z Natalią o jej preferencjach zdjęciowych.

Natalia nie boi się mediów. – O mnie już pisano, mówiono, wytykano mnie palcem. Dużo pytano, co się stało, jak się stało, dlaczego tak wyglądam. W kółko te same pytania. To trochę męczy – zaznacza już na początku.

Na sesję zdjęciową przyniosła ścinki ze starych lokalnych gazet, w których pisano o niej kilka lat temu. W wieku trzech lat Natalia cudem przeżyła pożar domu, a wybuch spowodował gaz ulatniający się z butli. Poparzenia są poważne i widoczne gołym okiem. Następnie w artykułach wspominana była powódź – kolejna tragedia w życiu Natalii.

Były to jednak teksty opowiadające o jej dramatycznym życiu, nacechowane tragedią i podkreślające czas przeszły. Teraz dziewiętnastolatka postanowiła wziąć udział w projekcie, by wreszcie odpocząć od przeszłości. Pokazać się chociaż raz z innej strony.

Sposób na siebie

Poza ścinkami gazet w jej teczce znajdują się jeszcze rysunki – przedstawiające przede wszystkim gwiazdy K-Popu (muzyki koreańskiej) – oraz wiersze, także japońskie haiku. Natalia pisze i rysuje całkiem sporo, jej teczka jest dość gruba. Każdy szkic i utwór ma swoją historię i inspirację. Natalia wyciąga prace pojedynczo i przekazuje dalej, by każdy obecny w studiu mógł się im dokładnie przyjrzeć. Wśród nich rzuca się w oczy mocno kontrastowy obrazek – tło dla jasnej postaci jest zupełnie czarne i wydawałoby się, że ta kartka była czarna od początku, ale Natalia zaraz wyprowadza wszystkich z błędu.

– To zwykła kartka z zeszytu w kratkę – śmieje się. Opowiada, że sama pomalowała tło na czarno, lecz zrobiła to tak precyzyjnie, że nikt z obecnych w studiu nawet tego nie zauważa. Pewnie nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że prace Natalii są bardzo dokładne mimo jej niepełnosprawności. Jej staranność zaskakuje wszystkich.

Natalia wymienia tytuły animacji i mang, które inspirują ją do twórczości. Jedną z nich jest kultowy już w środowisku otaku (środowisko osób zainteresowanych mangą i animacją) „Notatnik Śmierci”. To kryminał opowiadający o detektywie, który depcze po piętach seryjnemu mordercy. Natalia tłumaczy, że wcześniejsza czarna kartka przedstawia właśnie postać detektywa. Artystka lubi taką tematykę i to głównie w niej się odnajduje.

– Mam dużo wolnego czasu. Uczę się indywidualnie, potem siedzę w domu i zastanawiam się, co obejrzeć, narysować, napisać, co zrobić. Właściwie mam nawet za dużo tego czasu. Czasami po prostu siedzę i myślę. I potem coś mi z tego wychodzi – zauważa pogodnie, nieco skromnie.

Natalia okazuje się bardzo utalentowaną i kreatywną artystką realizującą się na wielu płaszczyznach. Na przykład aktywnie prowadzi profil na Musical.ly. Jej sztuka bazuje głównie na horrorze i porusza się w klimatach gothic art, z wykorzystaniem chociażby syntetycznej krwi. Natalia nie tuszuje blizn, a czasem je nawet dopieszcza i podkreśla, by wywołać u widzów sztuki zamierzony efekt grozy. I to działa. Zapytana o krytyków, wzrusza ramionami:

– Jest pełno hejterów w sieci. Ale hejterzy hejtują wszystko i wszędzie. Pewnie gdyby to samo robił ktoś „normalny”, też miałaby swoich hejterów – opowiada, pokazując na telefonie swoje krótkie teledyski.

Rozmawiając o sesji zdjęciowej, Natalia nie ukrywa, że interesują ją odcienie czerni i chciałaby nawiązać do swoich zainteresowań, ale nie narzuca też swojego zdania. Jest otwarta na nowe doświadczenia i doznania i sama jest zdziwiona, jak dobrze wypada nawet na różowawym czy purpurowym tle. Michał, makijażysta, podkreśla jej oczy mocną kreską, rysuje lewą brew i mówi o głębi spojrzenia. Podobno Natalia ma w oku iskrę, coś bardzo indywidualnego i nęcącego. Tekst ten zapada w ucho opiekunom projektu.

– Spojrzeć głębiej? Właśnie o to w tym chodzi – komentują sprawę organizatorzy. Kampania wreszcie ma tytuł.

Nie dasz rady, mówili

Natalia w czasie makijażu, a potem i w przerwach między zdjęciami, przytacza anegdoty związane z jej wyglądem i opisuje najczęstsze reakcje ludzi. Nie pokrywa się to w żaden sposób z tym, czego by oczekiwała.

– Ludzie potrafią stać obok mnie i komentować mój wygląd na głos. Matki mówią do dzieci: „Zobacz, jak nie będziesz grzeczny, to będziesz wyglądać jak ta pani” – opowiada.

Ale jej kontrowersyjny wygląd to nie tylko problemy z akceptacją w dalekim otoczeniu – gdzieś na mieście czy w drodze do szkoły. To też problemy w samej szkole, odkąd pamięta:

– W gimnazjum potrafili mi nawet włożyć klucz do szafki, złamać go w zamku, żebym nie miała dostępu. Albo na lekcji rzucano we mnie podpalonymi zapałkami. Pewnie to miało być zabawne, no bo, wiesz, pożar. – Natalia przewraca oczami i kontynuuje: – A jak poszłam potem na technika żywienia, to miałam najniższe noty ze wszystkich. Mimo że robiłam wszystko dokładnie jak reszta. Była tam też dziewczyna, która przeczytała przepis, potem pytała mnie, co ma robić. Trzeba było nią sterować i ona zdała, a ja nie, no to coś tu chyba nie tak… – zauważa.

Natalia nie ukrywa rozgoryczenia. Nie stara się też specjalnie unikać tematu i przyznaje, że kilka razy nawet usłyszała z ust przedstawicieli technikum, do którego uczęszczała, że się nie nadaje i nie ma czego szukać w wybranym zawodzie. Wiedziała, że chodzi o wygląd, a dokładnie o dłonie. Ale przecież kiedy na sesji zdjęciowej spada jej z rąk zegarek, nie potrzebuje pomocy, by go założyć. Mało tego: przecież Natalia rysuje, pisze, a telefon obsługuje z zawrotną szybkością, godną pozazdroszczenia. Kiedy sesja zdjęciowa dobiega końca, Natalia pomaga w sprzątaniu, odkładając sprzęt na miejsce i porządkując przestrzeń dookoła siebie tak samo sprawnie jak inni uczestnicy kampanii. A nawet bardziej energicznie, ponieważ kiedy wszyscy są już zmęczeni, Natalia wciąż tryska energią. Nie ma żadnej wątpliwości – potrafi, więc… dlaczego nie? Przecież technik żywienia nie kończy się na pracy w kuchni. Ukończenie takiego kierunku otwiera drzwi do innych zawodów.

– Bo w ogóle to ja chciałam zrobić dietetyczkę albo intendentkę. Nie chciałam się pchać do kuchni, no bo wiedziałam, jak jest. Ale słyszałam, jak mówili, że: „Jak pójdziesz, to i tak będziesz nosiła gary i nie dasz rady”. Tylko „nie dasz rady tego” i „nie dasz rady tamtego”. I skończyło się tak, że straciłam już tym zainteresowanie. Właściwie znienawidziłam tę szkołę i ten kierunek, mówię tak o tym wprost. Teraz zajmuję się innymi rzeczami, ale to na pewno miało na mnie wtedy jakiś wpływ, no bo właśnie po tej sytuacji zaczęłam się mocniej malować, ubierać na czarno… I nikt tego wtedy nawet nie zauważył – podkreśla.

Natalia dodaje też, że do tej pory lubi czarną kolorystykę, a z tamtego okresu zostało jej wiele ciemnych ubrań, ale nie przypisuje już temu ideologii. Wtedy był to pewien objaw wewnętrznego buntu, sprzeciwu i efekt – jak to nazwała – podcinania skrzydeł. Dziś patrzy na świat już trochę inaczej, chociaż tamte doświadczenia mocno ją zbudowały i nastawiły na to, czego może się spodziewać od rzeczywistości.

Maska w pogotowiu

Natalia na co dzień raczej się nie maluje, czasem stara się podkreślić oczy albo rysuje brwi – jej twarz niestety bardzo ucierpiała w pożarze. Nasza bohaterka jest już po kilku przeszczepach, jednak blizny są bardzo widoczne. Natalia często ukrywa swoją twarz za maską antysmogową, którą zakłada, zwłaszcza wychodząc „do ludzi”. Przewrotnie nazywa ją „ANTYLUDZIOWĄ”, bo ta chroni ją przed zbytnim zainteresowaniem, przykrymi pytaniami, spojrzeniami, które często przynoszą ból. W szkole to co innego – tam wszyscy ją znają, przyzwyczaili się do jej widoku, więc nie trzeba ukrywać się za „parawanem”.

Maska antyludziowa, czarne kreski pod okiem i nadmiar czarnej odzieży to w przypadku Natalii przyzwyczajenia, które nie mijają i z którymi czasem ciężko walczyć. To sposób na wyrażanie siebie, jednocześnie ukrycie blizn, by schować się przed światem. Jednak podczas sesji zdjęciowej maska pozostaje w torebce. Zastąpiono ją profesjonalnym makijażem, który – tak jak maska – symbolizuje powierzchniowość. Ludzie mogą porównać człowieka w makijażu i bez niego, ale jeżeli spojrzą na niego tylko przez pryzmat tego, co widać na pierwszy rzut oka, bez zadania sobie trudu poznania wnętrza i zrozumienia historii, nic się nie zmieni. Świat nie stanie się lepszy.

Przecież Natalia jak każda kobieta chciałaby czuć się piękna. To właśnie w trakcie robienia make-upu Michał zauważa piękno jej oczu. Podkreśla je odpowiednim kolorem cieni, czarnymi rzęsami. Efekt jest piorunujący. Nie ma wątpliwości, Natalia to piękna dziewczyna. Makijaż wydobył to piękno na zewnątrz, ona też jest zadowolona. Widać, że nabrała nieco pewności siebie. Przegląda się w lustrze. Tak, jest zachwycona. Uwagę przykuwają zwłaszcza oczy, które zdominowały całą twarz. To tylko make-up, a jak wiele zmienia…

Komfort dla każdego

Natalia wspomina też o wielu znajomościach, które zawierała w sieci. Zdecydowanie łatwiej jej nawiązywać kontakty z ludźmi on-line, bo tam łatwiej być szczerym, ale jednocześnie pozostać anonimowym. Trafia się też na inne, pod różnym względem nie w pełni sprawne osoby. Okazuje się, że kwestia podcinania skrzydeł i wytykania palcem jest czymś, z czym Natalia w rozmowach spotyka się dość często:

– Przykład pierwszy z brzegu. Mam kolegę, który jest w trakcie zmiany płci. Bierze hormony, decyzja zapadła, tego chce. Ale on też tylko słucha, że ma przestać, bo się wygłupia – opowiada.

Wspólnie z uczestnikami kampanii Natalia zastanawia się, dlaczego tak jest. Zwykle tłumaczy się to nadmierną troską, usprawiedliwia ingerowanie w życie innych. Ktoś jest pełnoletni, odpowiedzialny, ma możliwość podejmowania samodzielnych decyzji, ale tylko pozorną. Ludzie dookoła nie chcą czegoś zaakceptować, bo martwią się o osobę niepełnosprawną i jednocześnie przesadnie wtrącają się w jej życie, narzucając swoje racje. Kolega, o którym wspomina Natalia, czuje się niepełnosprawny w swoim ciele i ma prawo dążyć do tego, by czuć się lepiej. Przeszkadza mu w tym jednak otoczenie; żyjemy w kulturze, która stawia nacisk na wygląd i zdrowie. Gloryfikowane są takie wartości i modele życia, które wykluczają dołączenie do społeczeństwa, stanie się jego częścią. Ciężko o akceptację, a osoby niepełnosprawne radzą sobie z nią różnie:

– Ja jeszcze mam tak, że dużo rzeczy już teraz mam gdzieś – podsumowuje na koniec Natalia. – Na przykład chciałam mieć kolczyk pod wargą, więc go zrobiłam. Chciałam mieć w uchu, więc to samo. Teraz już łatwiej o decyzje, ale nie każdy tak ma.

Natalia wspomina też o innym koledze ze szkoły, który unika kontaktów międzyludzkich i jest bardzo wycofany, jeżeli chodzi o życie w społeczeństwie. Dziewiętnastolatka mówi o różnych przypadkach niepełnosprawności – fizycznych i psychicznych – i zawsze wniosek jest jeden: potrzeba zrozumienia i akceptacji, by każdy mógł czuć się komfortowo na tej samej ulicy, w tej samej instytucji, na tym samym świecie. Bo każdy przecież ma do tego prawo. Nikt nie nosiłby masek, gdyby nie czuł, że trzeba.

Udział w kampanii to dla Natalii nie tylko osobiste, nowe wyzwanie. To także jej prywatny manifest, by promować wartości takie jak akceptacja i równość. To chęć uświadamiania poprzez zdjęcia w makijażu i bez niego, że zmienia się tylko wygląd. Makijaż czy maska antysmogowa służą ukryciu się i dotyczą każdego – czy to niepełnosprawnego, czy sprawnego w pełni. Każdy może chcieć coś czasem schować przed światem chociaż na chwilę; na czas wyjścia do miasta, do ludzi czy dla samego siebie, by poczuć się lepiej, bezpieczniej. Jednak gdy zakłada się maskę czy robi makijaż, tuszuje się coś tylko powierzchownie, a to, co w człowieku najważniejsze, pozostaje zawsze bez zmian.

To wnętrze.

I na nie powinno się zwracać największą uwagę.

Alicja Gajda, Dobra Gazeta

Zdjęcia: Natalia Duda, Natalia Urbaniak, Vanessa Szafarczyk

Makijaż: Michał Gorywoda

1 KOMENTARZ

  1. Jestes bardzo ladna -pomimo. Sa gorzej oszpeceni z roznych przyczyn. Nie daj sobie malowac brwi tak grubo, bo masakra.. myslalam, ze jestes po 30-stce, patrzac na fote poczatkujaca artykul. POWODZENIA!

Skomentuj