IX Bieg Azotowy z rekordową frekwencją. Na trasie zawodów stanęło blisko 500 osób. FOTOREPORTAŻ

13

Rywalizacja toczyła się na dystansie 10 i 5 kilometrów. W tym roku organizatorzy zwiększyli limit uczestników, co skutkowało rekordową frekwencją.

Na starcie zawodów stanęło blisko 500 zawodników, z czego większość wybrała dystans 10 kilometrów. Uczestnicy mieli do pokonania dwie pętle prowadzące dookoła hali Azoty i wzdłuż ulicy Mostowej. Najszybszym zawodnikiem okazał się Mateusz Wolnik (Aktywni Lyski), który ukończył zawody z czasem 34 minut i 10 sekund. Drugi był Robert Świecak ze Zwoli Poduchownej (34:44), a na najniższym stopniu podium stanął kędzierzynianin Piotr Bieliński (34:36). Wśród pań bezkonkurencyjna była Magdalena Giet z Dziergowic (40:35), która wyprzedziła Monikę Bielińską z Przyszowic (42:45) i Beatę Szatkę z Gogolina (44:18).

Na dystansie 5 kilometrów zdecydowanie zwyciężył kędzierzynianin Łukasz Buze z czasem 18 minut i 12 sekund. Drugi był Łukasz Kretek (Aktywni Lyski, 18:49), a trzeci Damian Harnus z Kędzierzyna-Koźla (19:06). Najszybszą uczestniczką biegu na 5 kilometrów była Natalia Rzepka ze Świętochłowic (20:22), druga była Karolina Giet z Dziergowic (20:44), a trzecia kędzierzynianka Magdalena Bielińska (24:49).

Puchary i nagrody dla najlepszych uczestników biegu wręczali wiceprezes Grupy Azoty ZAK Bogdan Tomaszek oraz członek zarządu Jakub Gładysz. Osobne wyróżnienia wręczono najlepszym uczestnikom biegu na co dzień pracującym w ZAK. Bieg Azotowy tradycyjnie jest jednym z elementów obchodów Dnia Chemika. Popołudniu część piknikowa. Szczegóły TUTAJ (kliknij, aby przejść).

13 KOMENTARZE

    • Widać, że naszym siatkarzom nie przeszkadza benzen, w zdobywaniu laurów. A niektórzy tak na niego narzekają. Chyba z przyzwyczajenia.

      • W statystykach raka mózgu (głównie wśród mężczyzn) tzw. glejaka jesteśmy na czołowym miejscu w kraju. Za jedną z przyczyn tego raka medycyna uznaje długotrwały kontakt z chemikaliami. Tak, że nie jest to (jak sugeruje @bob) takie sobie narzekanie.

        • Długotrwałym kontaktem organizmu z chemikaliami obwiniał bym nasze jedzenie dostępne w sklepach, zatrute wszystkimi możliwymi truciznami. Nie sporadycznie występujące piki benzenu.

          • Uporczywe lansowanie poglądu o sporadycznych pikach benzenu jest kłamliwym wprowadzaniem w błąd naszych mieszkańców. Pomiary wykonane na terenie Holdingu Blachownia wykazały stałą obecność benzenu.
            Nietrudno zauważyć, że zawsze wtedy, gdy wieją wiatry pd-wsch stacja na Piastach wskazuje wysokie stężenia benzenu.
            A ponieważ ok 75% wiatrów to wiatry zachodnie więc zanieczyszczenia zwiewane są z terenu Holdingu Blachownia na Sławięcice. Ale tam nie ma stacji pomiarowej więc mieszkańcy wdychają to świństwo nawet o tym nie wiedząc.
            Podobna sytuacja jest w Zdzieszowicach. Stacja pomiarowa jest zlokalizowana na zachód od koksowni, więc większość zanieczyszczeń wdychają mieszkańcy Raszowej, którzy nawet nie są tego świadomi.
            Odpowiedź na pytanie dlaczego w takich miejscach zlokalizowano te stacje pozostawiam szanownym internautom.

          • Do @bob.
            To jest nielogiczne. Wszyscy w Polsce jemy te same produkty a właśnie w Kędzierzynie-Koźlu mamy zwiększoną liczbę zachorowań na glejaka. Tak, że przyczyna jednak leży w chemii z emisji trucicieli. Kolejna kwestia to to, że nie ma norm sumarycznych. Zupełnie inaczej wygląda sprawa w miejscowościach gdzie występuje tylko jeden czynnik w stężeniu na granicy normy a inaczej (tak jak jest u nas) tam, gdzie mamy w powietrzu kilkanaście substancji trujących o stężeniach na granicy dopuszczalnych norm.
            Konieczne jest zbudowanie większej liczby stacji pomiarowych rozlokowanych we wszystkich dzielnicach miasta.

  1. Do @ Alina. Załóżmy więc że wybudują więcej stacji pomiarowych.
    I co?
    Czy wówczas gdy będziemy, wszyscy dookoła opomiarowani, wdychać benzen w pełni świadomi przekroczonych, lub na pograniczu norm, wówczas będziemy bardziej happy?
    Czy może będziemy domagać się zamknięcia trujących procesów?
    Czy może pozostanie wyprowadzić się stąd, gdzieś do krainy wiecznej szczęśliwości, gdzie nie ma trującego benzenu i innych substancji?
    Wiesz, Alina. Myślę że taka kraina nie istnieje, a my musimy żyć w tym zatrutym, mniej, czy bardziej otoczeniu.

Skomentuj