Groźna roślina także u nas. Wędkarze natykają się na parzący barszcz Sosnowskiego

0

Z wyglądu niczym szczególnym się nie wyróżnia. Przypomina przerośnięty koper. Dlatego w gęstwinie innych roślin łatwo go przeoczyć. Wystarczy otarcie, aby powstały rozległe i bolesne oparzenia. Na barszcz Sosnowskiego można natknąć się również w naszych okolicach.

Barszcz Sosnowskiego jest rośliną zdradliwą – skutki poparzenia pojawiają się zwykle dopiero po 30 minutach lub później. Osoby mające z nim kontakt niekiedy długo nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, co wpływa na rozległość oparzeń. Występują w stopniu pierwszym i drugim.

Jak bardzo są one niebezpieczne, świadczy przypadek z początku lipca tego roku, gdy w wyniku zetknięcia z rośliną w szpitalu w Siemianowicach Śląskich zmarła starsza kobieta. Groźne dla układu oddechowego są też opary wydzielane przez barszcz. Dlatego jeśli zauważymy roślinę przypominającą barszcz, najlepiej omijać ją szerokim łukiem.

Barszcz Sosnowskiego występuje także w okolicach Kędzierzyna-Koźla. – Wędkarze zwracają uwagę, że można go spotkać nad Odrą – przestrzega Adam Lecibil ze starostwa powiatowego. – Barszcz Sosnowskiego trudno zwalczyć, roślina szybko zadomowiła się w naszym klimacie, i co gorsza, wciąż można ją spotkać na nowych terenach – dodaje, zalecając, że jeśli wybieramy się w miejsce, gdzie istnieje prawdopodobieństwo napotkania rośliny, warto odpowiednio się ubrać. Najlepiej w tkaniny syntetyczne, które w przeciwieństwie do bawełny nie przepuszczają toksycznej wydzieliny.

Barszcz Sosnowskiego bywa nazywany „zemstą Stalina”. Z Kaukazu najpierw trafił do Rosji, a następnie w latach 50. ubiegłego wieku do Polski – był uprawiany jako roślina pastewna ze względu na szybki wzrost i dużą ilość biomasy. Upraw szybko zaniechano ze względu na toksyczność rośliny. Niestety, zdążył się on już rozprzestrzenić w środowisku naturalnym jako gatunek inwazyjny. Dziś najczęściej spotkać można go nad brzegami rzek, ale też na łąkach i nieużytkach, a nawet w lasach.

Skomentuj