Dzieci z „jedenastki” w pochodzie równości. Wyjątkowa inicjatywa integracyjnego przedszkola

1

Już po raz trzeci przedszkolaki z integracyjnego Publicznego Przedszkola nr 11 przemaszerowały ulicami miasta, aby dotrzeć na Plac Wolości i wypuścić w niebo kolorowe baloniki. Każdy kolor symbolizował  inny rodzaj niepełnosprawności.

Publiczne Przedszkole nr 11 od wielu lat integruje dzieci zdrowe z niepełnosprawnymi, dlatego już po raz trzeci organizuje marsz równości, w którym udział biorą dzieci z placówki. Przedszkolaki wyruszyły z przedszkola w kierunku placu Wolności, aby na miejscu wypuścić w powietrze kolorowe balonik.

– Marsz jest takim podsumowaniem,  zakończeniem pracy z dziećmi ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi i rozwojowymi. Chcieliśmy pokazać, że dzieci niepełnosprawne są i są nasze, takie same jak wszystkie inne przedszkolaki. Zasługują na taką samą miłość i szacunek – mówi Elżbieta Synyszyn, dyrektor placówki.

W Publicznym Przedszkolu nr 11 jest 15 dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności.  Jak podkreśla Elżbieta Synyszyn, dzieci pełnosprawne świetnie integrują się z niepełnosprawnymi i na odwrót. Takie relacje dają im nawzajem wiele pożytku.

1 KOMENTARZ

  1. „Zasługują na taką samą miłość i szacunek”. Frazesy. A ktoś postępuje inaczej w stosunku do niepełnosprawnych dzieci? Proszę o przykłady, w jaki sposób społeczeństwo nie szanuje niepełnosprawne dzieci. Zasługują na miłość – bezdyskusyjnie, ale do miłości zobowiązani są rodzice! Jeśli rodzice nie kochają swoich dzieci, społeczeństwo dziecku tego braku nie uzupełni, pani przedszkolanka ani władza publiczna tym bardziej.

    A teraz do rzeczy, przykład poniżej to przykład skrajny, ale czy jedyny?
    Niepełnosprawne dziecko chce biegać, a niepełnosprawne dziecko (bez nogi) też chce biegać, ale fizycznie jest ograniczone. Wobec tego „świetnie zintegruje się” kto z kim? Pierwsze dziecko będzie pokrzywdzone, drugie dziecko jest pokrzywdzone, wobec tego nastąpiła integracja w krzywdzie. Drugi nie może, bo nie ma nogi, a pierwszy nie może, bo ten drugi nie ma warunków. Proszę mi wskazać o jakich relacjach „dających im nawzajem wiele pożytku” mówimy? Taki pożytek, że pierwszego „uszczęśliwia się” towarzystwem kaleki, przy którym nie może sobie pobiegać, a drugiego uszczęśliwia się krzywdą tego pierwszego – Patrz, On też nie może! Chociaż to drugie dziecko jest pokrzywdzone przez los, to pierwsze ponosi tego konsekwencje. Więcej, dziecku niepełnosprawnemu wyrządza się podwójną krzywdę, bo kształtuje się w nim złudne przeświadczenie, że jest sprawny; prawie niczym nie różni się od dziecka sprawnego; może tyle samo, a nawet więcej niż on. Malowanie kredkami czy teatrzyki szkolne nie zrekompensują dziecku pełnosprawnemu braku ruchu.

    O taką równość chodzi? Tak, o taką właśnie równość marksistom chodzi! Ludzi mających możliwości tych możliwości pozbawić, ludzi pozbawionych możliwości utwierdzać w iluzji. Kto nie chce się bawić z niepełnosprawnym dzieckiem tego do karceru, bo powoduje jego dyskomfort psychiczny, zaniża jego samoocenę. Kolejne „Tęczowe” przedszkole tym razem organizujące MARSZ RÓWNOŚCI… Jeżeli uważacie Państwo, że to jest normalne, to stało się z nami coś niedobrego.

Skomentuj