Długo nikt nie zauważył, że połowa chodnika zniknęła. Interwencja rady osiedla Piastów

8

Wybudować to jedno, należycie utrzymać – drugie. Połowa chodnika wzdłuż alei Lisa zniknęła pod ziemią i trawą.

Chodnik zarastał powoli, przechodnie przywykli więc do mniejszej przestrzeni, tym bardziej, że zarośniętego chodnika praktycznie nie widać. Tej wiosny jednak natura posunęła się o kolejne centymetry, coraz bardziej spychając pieszych na ścieżkę rowerową. Gdy zaczęło dochodzić do konfliktów, ktoś wreszcie przyjrzał się betonowemu traktowi. Wtedy okazało się, że połowa chodnika po prostu zarosła.

O sprawie poinformowała nas rada osiedla Piastów. Skontaktowaliśmy się ze starostwem powiatowym, do którego należy aleja Lisa. Prace porządkowe w obrębie chodnika zostały zlecone już jakiś czas temu i niebawem powinny zostać wykonane.

8 KOMENTARZE

  1. „Wybudować to jedno, należycie utrzymać – drugie”
    Dokładnie to samo tyczy się parku im. Lotników 15 USAAF w Blachowni. Wszystkie nasadzone wokół parku i wzdłuż jego alejek żywopłoty są poprzerastane, w ogóle nikt ich nigdy nie przycina. Do tego spomiędzy ich gałązek wyrastają samosiejki klonów, które już niedługo przerosną wszystkie żywopłoty i zamiast parku będzie gąszcz zarośli. Bez maczety nie będzie co wychodzić na ‚spacer’. Co na to nasz miejski ogrodnik? Może chociaż po trwającym właśnie remoncie sytuacja trochę się poprawi?

  2. U nas się kosi nie grabiąc i nie zamiatając (zieleń wokół ronda Opieli). Używa się czasem dmuchaw. Dlatego tak wszystko zarasta. Nie chce się ruszyć tyłka szefowi ekipy która kosi, bo wystarczy że skosił kasę i znów zlecenie będzie i tak w kółko. A pan ogrodnik miejski to chyba bardziej rekonstrukcje lubi niż własną robotę.

  3. Podobnie jest na ulicy mostowej wstyd i żenada! Gdzie tylko spojrzeć wszędzie trawa,piasek i śmieci. Ludzie za to odpowiedzialni mają to wszystko w tyłku i nikt ich nie rozlicza z roboty. Pewnie znowu powołany zostanie jakiś dyrektor ds utrzymania w czystości ścieżek rowerowych i chodników.

  4. Tak samo wyglądają ścieżki rowerowe w Azotach. Jak nie zarośnięte to zasypane nawet na całej szerokości żwirem (od straży pożarnej w stronę wiaduktów).

  5. Niedaleko miejsca zamieszkania, co prawda nie jest to Kędzierzyn-Koźle, mam dwa miejsca gdzie chodnik jest zarośnięty. Pierwsze na długości jakiegoś kilometra zasłaniają co chwila gałęzie lip rosnących nawet 40 cm nad ziemią zaraz przy krawężniku lub nawet wciętych w chodnik kosztem jego szerokości. Idąc tam trzeba robić slalom, skłony lub zamienić się w samochód i „jechać z kapcia” jezdnią. Drugie to chodnik przy innej ulicy gdzie po drugiej stronie nie ma wytyczonego żadnego przejścia dla pieszych i ogrodzenie (jakimś cudem) zlokalizowane jest 15 cm od krawężnika. Idąc po stronie z chodnikiem, który i tak jest wąski można, zależnie od kierunku, w którym idziemy, dostać najpierw gałęziami tui, a później przy drugiej posesji jakimś liściastym drzewkiem. Oba ogrodzenia dwóch posesji od strony ulicy mają z 10-15 m i są na całej długości obsadzone wystającymi przez pręty badylami, które przejęły połowę szerokości chodnika. Jako bonus przy działce z drzewkami liściastymi jest jeszcze w chodniku przy krawężniku betonowy słup przesyłowy. Pozdrawiam :)

Pozostaw odpowiedź bywa gorzej Anuluj odpowiedź