Człowiek był dla nich katem. Psy ze schroniska w Wojtyszkach są już w naszym mieście

1

Siedem psów z feralnego schroniska w Wojtyszkach trafiło dziś w nocy do schroniska w Kędzierzynie-Koźlu. Czworonogi przeżyły piekło w największym schronisku w Polsce, teraz mają właściwą opiekę i będą czekać na prawdziwy dom.

Dramat zwierząt w schronisku w Wojtyszkach trwał od wielu lat, niestety przeprowadzane kontrole nie wykazywały nieprawidłowości. Organizacje prozwierzęce zgłosiły sprawę organom ścigania. Do interwencji w schronisku w Wojtyszkach doszło 4 listopada, wzięło w niej udział ponad 100 osób: policjantów, biegłych sądowych weterynarzy, zoopsychologów, wolontariuszy i działaczy „Pogotowia dla zwierząt”. Zespoły oceniały stan zdrowia i warunki utrzymania każdego zwierzęcia. Akcja była przeprowadzona w tajemnicy i nawet jej uczestnicy do samego końca nie wiedzieli o jej szczegółach.

Dzięki inicjatywie radnej Ewy Czubek do naszego schroniska trafiło siedem czworonogów odebranych ze schroniska w Wojtyszkach.

Psy są w dobrym stanie, zabrane z tamtego schroniska były kilka miesięcy temu i przebywały w zwierzęcym pogotowiu ratunkowym. Mamy dwie suczki i pięć psów, pieski są otwarte, jedynie najmłodszy piesek jest bardzo wystraszony. Pieski są teraz badane i klimatyzują się w naszym schronisku – mówi Grażyna Hamala, dyrektor Schroniska dla Zwierząt w Kędzierzynie-Koźlu.

Z tego schroniska trudno było wyciągnąć psy. Tam były wielkie hale i psy wypuszczone luzem, gryzły się między sobą, zagryzały. Statystyki takie jak liczba zgonów, eutanazji, były makabryczne.  Gdy zwrócono uwagę, że tak się psów nie trzyma, zrobił im coś w rodzaju chlewni. Nie było tam wolontariatu, psy nie były socjalizowane. U nas w końcu zaczną normalnie funkcjonować, wąchać trawę, chodzić na spacery. Nie wiem, jak można robić biznes na nieszczęściu żywych istot – dodaje Grażyna Hamala.

1 KOMENTARZ

Skomentuj

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj