Bolesna porażka Zaksy w Lidze Mistrzów. Wicemistrzowie Polski ulegli Azimutowi Modena

2
Foto: archiwum

Siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle doznali pierwszej porażki w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Zespół Andrei Gardiniego po emocjonującym spotkaniu przegrał na parkiecie Azimutu Modena.

Spotkanie rozpoczęło się nie po myśli naszego zespołu. Kędzierzynianie od stanu 1:1 stracili cztery punkty i Andrea Gardini bardzo szybko był zmuszony prosić o czas. Zaksa poprawiła swoją grę i w połowie seta odrobiła dystans do Włochów. Losy inauguracyjnej partii rozstrzygnęły się w końcówce. Przy stanie 20:19 asa zaserwował Simone Anzani, a do końca seta żadnej z drużyn nie udało się przełamać rywala i ekipa z Modeny zwyciężyła do 23.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli siatkarze Zaksy, którzy wykorzystali kilka błędów gospodarzy i wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Z czasem Włosi poprawili jednak swoją grę, a w naszym zespole zaczęły brać górę nerwy, co poskutkowało utratą prowadzenia. W końcówce gra kędzierzynian posypała się i wicemistrzowie Polski przegrali do 21.

Początek trzeciej partii ponownie należał do kędzierzynian. Przy stanie 1:4 szkoleniowiec miejscowych poprosił o czas i od tego czasu gra się wyrównała, ale Zaksa wciąż miała bezpieczną przewagę. Tym razem wicemistrzowie Polski nie dali wyrwać sobie prowadzenia i zasłużenie wygrali do 22.

Podbudowani gracze Zaksy dobrze rozpoczęli czwartą partię, ale radość kędzierzynian nie trwała długo. Przy stanie 5:6 na parkiecie zawrzało i czerwoną kartką został ukarany Łukasz Kaczmarek. Był remis. Wicemistrzowie Polski na chwilę stracili koncentrację, ale bardzo szybko wrócili na właściwe tory. Losy seta rozstrzygnęły się w końcówce. Waleczni gospodarze odrobili trzypunktową stratę i doprowadzili do gry na przewagi, w której obronili piłkę setową, a następnie przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając do 24, a cały mecz 3:1.

Azimut Modena – Zaksa Kędzierzyn-Koźle 3:1 (25:23, 25:21, 22:25, 26:24).

2 KOMENTARZE

  1. Zawsze jakieś brakujące ogniwo musi być w tej drużynie. Gość bez zagrywki i ataku w podstawowej szóstce. Semeniuka wypożyczyli do Zawiercia a wzięli Śliwkę nie wiadomo po co. Z zagranicy mogli kogoś ściągnąć przed sezonem, było miejsce albo postarać się o lepszego Polaka. Zresztą nawet Szymura jest lepszy, tylko złapał kontuzję. Zresztą przy tym trenerze to i tak prawie nie gra. Z Semeniukiem byłoby to samo u nas. Siedział by na ławie. Gość przynajmniej nie boi się zaatakować i ma dobrą zagrywkę gdzie zdobywa punkty seriami.

Skomentuj