Boa dusiciel wypełzł na brzeg Kanału Gliwickiego. Zwierzę znaleźli wędkarze. ZDJĘCIA

23

Na nietypowe znalezisko natrafili w piątek rano wędkarze łowiący na brzegu Kanału Gliwickiego. 

Na brzegu kanału zauważono około dwumetrowego węża. Miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone przez strażników miejskich, wezwano weterynarza, który wyciągnął martwe zwierzę.

– Prawdopodobnie wąż na wolności spędził około 5-6 dni. Pozycja, w jakiej został znaleziony, sugeruje, że przed zdechnięciem wypełzł na brzeg. Najprawdopodobniej właściciel pozbył się go, wyrzucając węża do kanału – opowiada weterynarz Jan Piskoń.

Znaleziska dokonano na wysokości Kłodnicy. Martwy wąż zostanie przekazany do utylizacji.

23 KOMENTARZE

  1. Z całego serca życzę pseudowłaścicielowi by skończył kiedyś tak samo jak to nieszczęsne stworzenie które wyrzucił. Obyś się śmieciu też komuś znudził i zdychał samotnie gdzieś w krzakach!

    • Nie rozpędzaj się tak. To tylko przypuszczenia weterynarza. Wąż mógł też komuś uciec. Czyli wypełznąć. A Ty już nazywasz kogoś śmieciem i życzysz mu zdechnięcia pośród krzaków. Opanuj nieco swoją jadaczkę, a z pewnością wyjdzie Ci to na zdrowie.

      • Przypuszczenia weterynarza są poparte jego wiedzą na temat danego gatunku, np taką, że boa nie są zwierzętami żyjącymi w wodzie i same do niej nie wskoczą dla kaprysu. Oraz doświadczeniem o tym, w jak parszywy sposób pseudoludzie pozbywają się swoich zwierząt. Takie usprawiedliwianie zwyroli, że może to może tamto, a sam wężysko sobie poszedł na ryby kanału jest co najmniej żałosne .

  2. Gdybym ja był właścicielem gdyby mi uciekł jak piszesz FELEK to pierwsze co bym zrobił to zgłosił służbom odpowiednim co się stało bo nad kanałem mógł ktoś zginąć

  3. Na wolnosci spedzil ok 5-6 dni napisano…. wychodzi na to, ze waz nie wypelzl tylko zostal wyrzucony jak znudzona „zabawka”. Jesliby takie „cos” wypelzlo to wlasciciel powinien informowac na plakatach „uwaga to i tamto” tak samo rozne sluzby -jesliby o tym zostale powiadomione. Ucieknie grozny pies to co nie szukaja? nie pytaja innych ludzi czy ktos nie widzial psa? No coz.. ja mysle, ze powod byl pozbycia sie gada, mianowicie majowka, dizo wolnego – kto sie tym „klopotem” zajmie. Pozatym skoro cisza, to waz mniemam byl „nielegalnie” czyli: „aha jak mnie beda podziwiac! takiego groznego weza mam!, aj waj!” Teraz sobie wyobrazcie, ludzi w poblizu wody, dzieci… waz padl bo pewnie glodny byl. Masakra. Mam nadzieje, ze taki polglupek ktory mial tego weza dostanie sie w rece odpowiednich sluzb i dostanie taka kare, ze z butow wyskoczy. W jednem miejscu a mianowicie szkola byly weze w terrarium jak tez i jadowite pajaki. Po interwencji rodzicow zabrano je do Zoo, bo tam jest ich miejsce. PPrzez tyle dni sie wlasciciel nie zorentowal taaaaa…. pozbyl sie klopotu by dupsko wozic i z domu wybyc. Popieram Bakala jaknajbardziej, to nie piesek czy kotek. Kupi sobie guffffno gada i szpanowac chce;(

  4. Wąż to nie jakiś byle piesek czy kotek który bez jedzenia przez pięć dni będzie wył przy drzwiach. Bez jedzenia wytrzyma bez problemu kilka miesięcy. Ciekawe że najwięcej mają do powiedzenia ci którzy w życiu nie widzieli węża na oczy.
    Poza tym każdy wąż lepiej pływa niż nie jedno futro. Problem w tym że wiele takich zwierząt jest trzymanych nielegalnie i jak ucieknie to nikt tego nie zgłosi. Biedne zwierze w temperaturze poniżej 20 st. przestaje funkcjonować normalnie, a w temperaturze przy zerze poprostu umiera.

    • Słusznie Qguar. Ciekawe czy niestrudzona Jola w pisaniu bzdur zada sobie trud, by to przeczytać. Bakalarzowi też by się przydało co nieco wiedzy rozszerzyć, przed życzeniem komukolwiek zdychania w krzakach samotnie.

  5. A ja kamyczek dorzucę redachtorom. Tytuły to macie na poziomie Faktu już, ho ho! Truchło biednego zwierzaka dryfowało po kanale, ale nie, to się nie sprzeda… Napiszemy, że WYPEŁZŁ😤😤☹. Nie. Nie wypełzł. Zdechł i fala go niosła. Szukacie fejmu w tym kk???

  6. Jedno jest pewne, zwyrol pozbył się gada. Powinien być całkowity zakaz trzymania takich i podobnych zwierząt przez osoby prywatne. Wręcz powinny być tak duże kary, że nikomu by się nie opłacało nawet pomyśleć o np. boa w domu.

    • Nie rozumiem po co piszesz takie coś zgadzam się że to co zrobił właściciel jest potworne ale zakaz trzymania prywatnie węży itp to kompletna bzdura. Sam mam węża i jest naprawdę wspaniałym pupilem. Zakazałbyś trzymania węży bo co? Bo masz taki wymysł i nigdy w życiu nie miałeś interakcji z oswojonym wężem?

  7. Do bakalu i klonów. Boa dusiciel. Często spotykany w okolicach zbiorników wodnych. Wiele czasu spędza też w ich płytkich wodach.
    Tyle Wikipedia.
    Nie jest więc „pewnym pewnikiem” jak sugerujesz, że wąż był wrzucony do wody przez swego zwyrodniałego właściciela, w celu pozbycia się go.
    Te 5-6 dni węża na wolności to tylko subiektywna ocena. Nie pewnik. Więc się tak nie jarajcie.

    • tak, przy wodzie. WODZIE. a teraz powiedz, ile WODY jest w kanale gliwickim. bo pewnie tyle, ile czystego powietrza w KK…

    • Wygrałeś mistrzu!Brawo!Wszystkiemu winien jest wąż! Bo przecież nie człowiek, który wcale nie jest zobowiązany do opieki i zapewnienia bezpieczeństwa temu, kogo bierze pod swój dach, a skrajna głupota, lekkomyślność i nieodpowiedzialność, a w konsekwencji okrucieństwo to nic złego. Ot, normalna sprawa w społeczeństwie XXI wieku, które jest nadal ograniczone jak za cara.
      Wężysku w tyłku się poprzewracało z dobrobytu i nadmiaru troskliwej opieki, więc postanowił udać się w świat… Słyszał gdzieś, że Kanał Gliwicki to miejsce wprost stworzone dla niego, gdzie będzie spokojnie żyć jak jego przodkowie w tym klimacie :)
      Uknuł więc spisek z zaprzyjaźnionym gołębiem, który go przetransportował na miejsce. Wybrał drogę powietrzną, ponieważ na piechotę trochę trudno by mu było… Roślinność jeszcze niezbyt bujna i ktoś by go mógł namierzyć, do tego trzeba by pokonać ulicę, a może więcej niż jedną a to niebezpieczne (mało to się słyszy o pijanych kierowcach, którzy śledzą węża).
      Na miejscu okazało się, że wcale nie jest tak kolorowo… ni ma jedzenia i zimno jakoś. Postanowił więc ze skąpie się w lodowatej wodzie bo przecież jest boa dusicielem i lubi spędzać czas przy zbiornikach wodnych w płytkich wodach. Okazało się, że to wcale nie było przyjemne, więc wyszedł na brzeg, pomyślał „jaki ja głupi byłem” i ze wstydu padł. Ot i cała historia.
      A ten cudowny człowiek – nieutulony w żalu właściciel opłakuje go teraz rzęsiście i w miejscu gdzie znaleziono zwłoki jego pociechy będzie regularnie palił znicze i wrzucał wianki do wody.

  8. Do@bakalu. Dobre, a NAWET BARDZO DOBRE !👍

    Fajniste ODTWORZENIE jak to właściwie było z tym gadem-wędrowniczkiem😁

    Uśmiałem się jak norka 😀😂 SZACUN!

Skomentuj