Pszczoły kością sąsiedzkiej niezgody. Co zrobić gdy pasieka utrudnia odpoczynek w ogrodzie?

11

Bez wątpienia pszczoły to niezwykle pożyteczne owady, które mają ogromny wpływ na nasz ekosystem. Wiemy, że trzeba się o nie troszczyć, jednak co robić, gdy pasieka w pobliżu daje się nam we znaki? Rodzina z Reńskiej Wsi rozkłada ręce w konflikcie z sąsiadem. Nie wiedzą, co zrobić, aby na własnym podwórku czuć się bezpiecznie. 

Pszczoły są dla nas niezwykle cennymi owadami, to ważny i nieodłączny element ekosystemu. Zapylenie roślin przez pszczoły to jedyny sposób na zachowanie bioróżnorodności, tak bardzo ważnej dla prawidłowego funkcjonowania ekosystemu.

W naszym powiecie jest wiele pasiek, dzięki którym możemy raczyć się pysznymi miodami. Jednak jest i taka, która okolicznym mieszkańcom kojarzy się tylko z goryczą.

Mieszkamy tuż obok pana, który ma pasiekę. Jego pszczoły są bardzo agresywne, atakują nas i nasze dzieci. Wiosną jest najgorzej, latem również, bo nie możemy nawet spokojnie bawić się z dziećmi w basenie. Bywało tak, że ogromna ich ilość wpadała na podwórko, brudząc suszące się pranie swoimi odchodami. Ja już nieraz zostałam pogryziona. Nasi sąsiedzi też narzekają na ten problem. Ja doskonale wiem, że pszczoły są pożyteczne, ale ja nie chce bać się zostawić moich dzieci na podwórku. Rozkładamy już ręce, bo nie potrafimy się po prostu dogadać – mówi mieszkanka Reńskiej Wsi, sąsiadująca z pszczelarzem.

Co zrobić jeśli znajdujemy się w podobnej sytuacji i pszczoły dają się nam we znaki? Jak się okazuje, sytuacja nie jest taka prosta. W polskim prawie nie ma obecnie przepisów regulujących odległości pasiek od granic sąsiadów. Są jedynie zalecenia Kodeksu Dobrej Praktyki Produkcyjnej w Pszczelarstwie, w świetle których pasieka powinna się znajdować minimum 10 metrów od granicy sąsiada, pasiekę powinien oddzielać również 3-metrowy płot, gęsta ściana krzewów lub też inne podobne ogrodzenie. Pszczelarz sadowiący pasiekę powinien oznaczyć, grodzić teren z pasieką, a przy wejściu umieścić tablicę z ostrzegawczym napisem: „Uwaga – pszczoły! Osobom nieupoważnionym wstęp wzbroniony”.

Do sprawy odniósł się Wojewódzki Związek Pszczelarzy, koło Kędzierzyn-Koźle, który apeluje o dialog między sąsiadami.

– Wszystko wygląda na to, że te pszczoły latają tam, gdzie nie powinny. Właściciel pasieki powinien je zabezpieczyć. Zawsze warto po prostu porozmawiać z sąsiadem i wspólnie poszukać rozwiązania problemu. Pszczoły przylatują najczęściej do innego źródła wody. Jeśli na posesji jest basen, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pszczoły przylecą, aby się napić. Trzeba zrobić wszystko, aby uniemożliwić im przylatywanie na posesję sąsiadów  – mówi Zbigniew Paczkowski, przewodniczący koła.

O interwencje w kwestii uciążliwości pasieki poproszony został również wójt gminy Reńska Wieś, Tomasz Kandziora.

Zwrócono się do mnie o pomoc w tej sprawie. Jednak ja nie mam możliwości prawnej, aby interweniować. Niestety przepisy nie regulują tej kwestii, są tylko zalecenia, do których powinno się stosować. Mimo wszystko, wybrałem się do tej osoby i porozmawiałem, apelując o możliwe bezkonfliktowe rozwiązanie nieporozumień – mówi Tomasz Kandziora.

Kwestie te reguluje jednak kodeks cywilny, art. 144 kc, który przewiduje, że właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które zakłócałyby korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

W sytuacji, kiedy w związku z dużą ilością pszczół na naszej posesji czujemy zagrożenie zdrowia i życia, możemy również dzwonić na numer alarmowy 112.

11 KOMENTARZE

  1. Są środki, które wywołują depopulację pszczół. Jak by mi tak sąsiad pasł pszczoły w moim ogrodzie, wypuszczał do mojego basenu i oczka wodnego sponsorowanego przez Andrzeja Dudę to już bym tym pszczołom pokazał gdzie raki zimujo

  2. Pani, którą pszczoły gryzą, proponuje zacząć się odgryzać. Odechce im się latania do sąsiadów!
    A pani Alina Nowicz zakochana czy prawy Shift na klawiaturze jej się zaciął?

  3. „W sytuacji, kiedy w związku z dużą ilością pszczół na naszej posesji czujemy zagrożenie zdrowia i życia, możemy również dzwonić na numer alarmowy 112.”

    To fantazja Panią poniosła. Po pierwsze, pasieka u sąsiada to nie jest zdarzenie nagłe (MZ) – brak podstaw do podjęcia interwencji. A nawet gdyby przyjęli zgłoszenie i przekazali do straży to co zrobią? (jedynie mogą zalecić nie przebywanie na podwórku) ;) a w zasadzie to nie powinni takie zgłoszenie zamknąć jako BEZPODSTAWNE!
    „czujemy zagrożenie zdrowia i życia” ja mam takie odczucia jadąc samochodem, przechodząc przez pasy, idąc chodnikiem koło bloku, boje się że mnie spadająca doniczka, lub dachówka zabije, to tez nie jest podstawa do zgłoszenia!!!

    Pani Alino pisząc w takim portalu dobrze jest znać choć podstawy zasad i procedur opisywanych służb.

  4. Jak by mnie atakowały na moim podwórku to sąsiad dostał by 2 tyg na zmianę lokalizacji. Później zamówił bym co tydzień opryski na komary (owady).
    Szybko by pasieka zmieniła lokalizację.

  5. I tak zawsze jest, jak komuś coś przeszkadza,to obrazu to coś zabić!!! Tylko że pszczoły są pod ochroną, a pszczelarz też prawa swoje zna? Jak rolnik opryska pole i potruje pszczoły, odpowiada i karnie i finansowo za działania świadome.Dzisiaj miastowi budują na wsiach i chcieliby wszystko wokoło zablokować. A zapominają że to oni tu zastali takie warunki i muszą się dostosować!!! Tym sąsiadom mogę doradzić, jako pszczelarz z czterdziesto letnią praktyką , aby założyli pokrowiec na basen a pszczoły po krótkim czasie same przestaną odwiedzać sąsiadów. A Pan pszczelarz koniecznie musi wybudować swoje oczko wodne.i po sprawie.

    • Spoko, jezdna, czy jakaś tam. Kitajce będą zapylać. A jest ich (tych kitajców) tyle, że wypada dwóch kitajców na jednego kwiatka.
      Taki sposób zapylania już udowodnili.

  6. jedno nie ulega wątpliwości: jad pszczół (i os) jest jednym z najsilniejszych alergenów. Może powodować wstrząs i zapaść u osoby uczulonej. Brak pomocy może skończyć się nawet śmiercią. Pierwsze użądlenie może być bezobjawową (oprócz obrzęku) prowokacją, a następne po krótkim czasie może skończyć się nawet śmiercią. Są chorobami cywilizacyjnymi i ma je coraz więcej ludzi, a szczególnie dzieci chowane na żywności z wielkoareałowych upraw i przemysłowych hodowli zwierząt rzeźnych. To nie są chichy-śmichy, ani żarty. To są realia dwudziesto i dwudziestopierwszo wiekowej rzeczywistości…
    Pięknie kwitły w tym roku robinie akacjowe (popularnie zwane akacjami) i lipy. Jednak pszczół było na nich (na naszym terenie) niewiele… I chyba nie dlatego, że było dużo kwiatów do wyboru?!

Skomentuj