Zespołu Pieśni i Tańca „Komes” zrobił furorę w Tajlandii. Pięć nagród na festiwalu

0

Zespół „Komes” na kilka dni przeniósł się do 2651 roku. Taka właśnie data pojawiła się na plakatach zapowiadających występ grupy. W Tajlandii bowiem używa się kalendarza buddyjskiego. Zespół wystąpił tam na festiwalu Thailand International Folk Festival, zdobywając dwa puchary i dwa medale.

Ich talent doceniono na wielu festiwalach m.in. w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Bułgarii i Izraelu. Tym razem Zespół Pieśni i Tańca „Komes” pojechał na Thailand International Folk Festival, gdzie zaprezentował dwa regiony w tańcu i strojach: Beskid Śląski i Rzeszów. Jury festiwalu przyznało polskiemu zespołowi pierwsze miejsce za choreografię Irminy Staniś, pierwsze miejsce za kostiumy i stylizację i również pierwsze miejsce dla najlepszego lidera Piotra Przybyłowskiego. Drugie miejsce zajął zespół w kategorii najlepszy występ.

Dla członków zespołu wyjazd do Tajlandii był nie tylko wielkim wydarzeniem tanecznym, ale również kulturowym. Próbowali lokalnych dań, poznawali kulturę i musieli radzić sobie w trudnych warunkach klimatycznych. Tańczenie w ciężkich wielowarstwowych strojach w prawie 40 stopniowym upale było dla nich nie lada wyzwaniem.

– Zaskoczyło mnie to, że na plakatach był u nich rok 2651. Jak się okazuje, taki rok jest właśnie w Tajlandii. Wycieczka była niesamowita, zwiedzaliśmy najświętsze miejsca w Tajlandii i widzieliśmy cudowne miejsca. Smakowaliśmy tamtejszej kuchni, choć ja się przyznam, że jadłam głównie ryż z ananasem, ale koledzy próbowali różnych egzotycznych dań, m.in. skorpionów, chrząszczy, żab czy przeróżnych owoców morza. Jak opowiadali, dobrze upieczony chrząszcz smakował jak chipsy – śmieje się Barbara Budzynowska z zespołu „Komes”.

– Byliśmy bardzo egzotyczną ciekawostką dla tamtejszej ludności. Dzieci witały nas bardzo serdecznie, na straganach również wszyscy byli  niesamowicie uprzejmi. Zaskoczyło mnie jak bardzo szanują tam psy, są traktowane w wyjątkowy sposób. Niezwykły kraj i niezwykli ludzie – dodaje Barbara Budzynowska.

– Każdy wyjazd jest dla nas wielkim sukcesem, bo wiele znaczy sam fakt, że zapraszani jesteśmy na rozmaite festiwale w różnych zakątkach świata. W Tajlandii zwiedzaliśmy bardziej tę prowincjonalną część kraju, tylko ostatniego dnia zwiedziliśmy bogatszą część Bangkoku. Trochę w kość dawała nam temperatura, bo nawet noc nie dawała wytchnienia, człowiek nic nie robiąc pocił się, jakby przebiegł maraton – wspomina Sylwester Kamola z zespołu „Komes”.

Zespół Pieśni i Tańca „Komes” przypadł do gustu publiczności, która uznała grupę z Polski za najbardziej sympatyczny zespół podczas festiwalu. Sukces grupy z Kędzierzyna-Koźla dostrzegła także polska ambasada w Bangkoku.

 

Skomentuj