Siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle staną przed szansą wywalczenia trzeciego z rzędu tytułu mistrzów Polski. Podopieczni Andrei Gardiniego po pasjonującym meczu pokonali dziś Indykpol AZS Olsztyn, choć po dwóch setach przegrywali 0:2.

Początek spotkania to dobra gra na zagrywce po obu stronach siatki wynikiem czego były problemy z rozegraniem skutecznego ataku zarówno u gospodarzy, jak i w zespole z Olsztyna. Goście wykorzystali słabą postawę w ataku naszego zespołu i z biegiem czasu wypracowywali sobie coraz większą przewagę. Szkoleniowiec Zaksy reagował na słabą postawę swojego zespołu zmianami, ale kędzierzynian stać było tylko na odrobienie części strat i zasłużenie przegrali do 19.

Od początku drugiej partii gra wyrównała się i kibice oglądali zacięte widowisko. Zaksa poprawiła swoją grę, ale ambitni goście nie zamierzali łatwo oddawać pola i dzięki świetnej grze w obronie utrzymali się w grze o wygraną. Przez większą część seta nasz zespół prowadził skuteczny w ataku Maurice Torres. W decydującej fazie trzeciej odsłony nasz zespół pogubił się i przegrał kilka kluczowych wymian. Goście wygrali do 22 i niespodziewanie zwiększyli prowadzenie.

Dwa przegrane sety nie podłamały mistrzów Polski, którzy od początku trzeciej odsłony grali zdecydowanie lepiej, co znalazło odbicie na tablicy wyników. Po kilku minutach Zaksa miała cztery oczka przewagi i publiczność zgromadzona w hali „Azoty” odżyła. Z biegiem czasu mistrzowie Polski nie tracili impetu i zwiększyli prowadzenie, ostatecznie wygrywając do 17.

Kędzierzynianie kontynuowali dobrą grę od początku kolejnej partii. Przy stanie 6:3 na korzyść naszego zespołu o czas poprosił szkoleniowiec gości Roberto Santilli. Po chwili zaiskrzyło po udanym ataku Sama Deroo i przyjmujący Zaksy oraz Paweł Woicki zostali ukarani czerwonymi kartkami. To nie zdeprymowało kędzierzynian, którzy kontynuowali dobrą grę nie dając rywalom okazji do wyrównania. Czwartego seta Zaksa wygrała do 20 i o losach spotkania decydował tie-break.

W nim przy stanie 4:3 w polu zagrywki zameldował się Mateusz Bieniek i nasz zespół zdobył trzy oczka z rzędu. Takiej przewagi nasz zespół nie mógł zmarnować. W końcówce piątego seta ponownie byliśmy świadkami ogromnego zamieszania, ale nasz zespół po raz kolei zachował stalowe nerwy i przy ogłuszającym dopingu kędzierzyńskiej publiczności wygrał do 11 i wywalczył awans do finału PlusLigi.

Zaksa Kędzierzyn-Koźle – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (19:25, 22:25, 25:17, 25:20, 15:11).

Skomentuj