Są razem od ponad pół wieku, dzieląc ze sobą smutki i szczęścia codzienności. Sześć par z Kędzierzyna-Koźla odebrało dziś medale Prezydenta RP „Za długoletnie pożycie małżeńskie”.

Uroczystość odbyła się w Urzędzie Stanu Cywilnego. Medale małżonkom wręczała prezydent miasta Sabina Nowosielska. Każda z par ma swoją niepowtarzalną historię, ale jubilaci zgodnie wymieniali kilka elementów, których nie może zabraknąć w udanym małżeństwie. To uśmiech, radość i zrozumienie. – Każdą, nawet najtrudniejszą sprawę, można rozwiązać poprzez rozmowę. Oczywiście w małżeństwie musi być też dużo miłości – mówiła Jadwiga Ciesielka, a wtórowała jej prezydent miasta:– Na pewno zgodzicie się ze mną państwo, że potrzeba też dużo optymizmu w życiu codziennym, czego zawsze życzę mieszkańcom miasta.

Dziś medale od Prezydenta RP odebrali:

Maria i Marian Bogaccy

Jadwiga i Tadeusz Ciesielkowie

Regina i Wacław Czubowie

Józefa i Józef Dzwonkowie

Augustyna i Jerzy Jaksiewiczowie

Maria i Walenty Lipokowie

Po symbolicznym wzniesieniu toastu przyszedł czas na wspominki.

– Krótko przed Sylwestrem w 1963 roku wybrałem się z kolegą do kina. Moja przyszła żona siedziała z koleżanką przed nami. Zaczęły plotkować i szeleścić papierkami z cukierków, zwróciłem im uwagę i tak to się zaczęło. Kilka dni później razem poszliśmy na prywatkę sylwestrową. Z początku aż tak mi się nie podobała, bo miała piegi na nosie – wspominał Marian Bogacki.

Pan Tadeusz Ciesielka swoją przyszłą żonę Jadwigę poznał na rocznicy ślubu brata. – To było w restauracji Bajka. Wystarczył nam jeden taniec i razem tańczymy aż do dziś.

Pan Wacław Czub swoją żonę Reginę poznał, gdy wybrał się do Żar, by odwiedzić rodzinę. – Przechodząc ulicą usłyszał mnie prowadzącą lekcję wychowania fizycznego, chyba spodobał mu się mój głos, bo postanowił zostać ze mną na zawsze. Początkowo mieszkaliśmy w Żarach, ale Kędzierzyn bardzo go ciągnął i po 43 latach przyjechaliśmy tutaj. Zamieszkaliśmy w Cisowej, w której mieszkamy do teraz i uważamy ją za nasze najszczęśliwsze miejsce na ziemi – opowiadała pani Regina.

Państwo Józefa i Józef Dzwonka poznali się dzięki sąsiadom pan Józefa, którzy uznali, że doskonale pasują do siebie. – Zaprosili nas na prywatkę i tak się poznaliśmy. To był ich pomysł i doprowadzili go pomyślnego końca za co jesteśmy im bardzo wdzięczni – opowiadała pani Józefa.

Jerzy Jaksiewicz swoją przyszłą żonę Augustynę poznał w trakcie studiów we Wrocławiu. – Starsza siostra zaprosiła mnie na trening gimnastyczny AZS-u. Usiadłem na ławeczce obserwując ją jak ćwiczy na równoważni. Po treningu wyszedłem i chciałem z porozmawiać, ruszyłem za nią, a ona chodu… uciekła mi. Nie odpuściłem jednak. Przez kilka lat chodziłem na treningi, w tym czasie mocno się poobijałem, ale wytrwałem.

Maria i Walenty Lipok poznali się w rodzinnych Zdzieszowicach. Pani Maria odprowadzała koleżankę na pociąg, gdy na peronie pojawił się powracający z pracy pan Walenty. – Wcześniej znaliśmy się tylko z widzenia, dopiero wtedy coś zaiskrzyło. Widocznie tak właśnie musiało być – wspominali.

Skomentuj

Udowodnij, że nie jesteś robotem i rozwiąż zadanie :) *