Trener pokoleń doceniony. Tadeusz Waligóra honorowym obywatelem Kędzierzyna-Koźla

1

Miesiąc temu rada miasta zdecydowała o przyznaniu tytułu honorowego obywatela Kędzierzyna-Koźla. Podczas dzisiejszych obrad zasłużony nauczyciel, trener i wychowawca odebrał zaszczyt.

Tadeusz Waligóra urodził się w Krakowie w 1938 roku. W kędzierzyńsko-kozielskiej oświacie przepracował w sumie 48 lat jako nauczyciel wychowania fizycznego i biologii. Ukończył Studium Nauczycielskiego w Raciborzu oraz Akademię Wychowania Fizycznego w Katowicach. Za swoją pracę dydaktyczną był wielokrotnie wyróżniany i odznaczany – m.in. Krzyżem Odrodzenia Polski oraz medalem „Za zasługi dla miasta”. Wychował i wytrenował całe pokolenia mieszkańców Kędzierzyna-Koźla, osiągając wraz z podopiecznymi wiele sukcesów sportowych.

– Wręczany dziś tytuł honorowego obywatela Kędzierzyna-Koźla jest podziękowaniem wyrażonym w imieniu mieszkańców za całą tę ciężką pracę – mówił przewodniczący rady miasta Andrzej Kopeć.

O przyznanie tytułu wnioskował radny Andrzej Kopacki. Tadeusz Waligóra nie ukrywał, że jest to dla niego ogromny honor.

– Chcę serdecznie podziękować, szczególnie moim byłym uczniom i całej społeczności kozielskiej oraz naszym włodarzom – powiedział Tadeusz Waligóra.

Laureat przy okazji podzielił się swoimi refleksjami na temat dzisiejszego Kędzierzyna-Koźla. Przyznał, że jest pod wrażeniem tego, jak w ostatnich latach zmieniło się miasto. Zażartował nawet, że gdy wracał ostatnio pociągiem z Opola, po wyjściu z dworca nie był pewny, czy wysiadł na właściwej stacji. Zdradził także, że jego marzeniem jest stworzenie silnej uczelni wyższej, która zatrzyma młodzież w mieście.

– Moi wychowankowie rozjechali się po całym świecie, a ja chciałbym, żeby jako nowe pokolenie tworzyli to miasto – przyznał.

 

1 KOMENTARZ

  1. Cieszę się, że byłam Pana uczennicą. Szkoda, ze tylko rok, w liceum. Potrafił pan mobilizować. Nie były najważniejsze wyniki w metrach, sekundach, ale czy dajemy radę, ile potrafimy nauczyć się, poprawić swoje możliwości. Z naszej strony nie było marudzenia, że znowu wf.
    W następnej klasie pani nauczycielka z entuzjazmem korzystała z tabelek wyników i udowadniała, że jesteśmy koślawe, nic nie umiemy i nie wie za co nas chwalono rok wcześniej.
    A my wspominałyśmy świetnego faceta, dla którego wylewałyśmy siódme poty i z radością ćwiczyłyśmy, jak umiałyśmy.
    Pozdrawiam serdecznie, wszystkiego dobrego.

Skomentuj