Pensja prezydent Sabiny Nowosielskiej bez zmian. Rada nie zgodziła się na obniżkę

6

Prezydent Sabina Nowosielska skierowała pod obrady rady miasta projekt uchwały w sprawie obniżenia własnego wynagrodzenia. Nie został on przyjęty.

Prezydent zastosowała się do obecnego stanu prawnego. W maju rada ministrów wydawała budzące duże zastrzeżenia i kontrowersje rozporządzenie obniżające maksymalne stawki wynagrodzenia dla pracowników samorządowych. Projekt uchwały zmieniającej poprzednią uchwałę dotyczącą wynagrodzenia prezydenta jest jego konsekwencją.

Pensja prezydent Nowosielskiej została ustalona zaraz po rozpoczęciu kadencji w grudniu 2014 roku. Składa się ze stawki zasadniczej w wysokości 6,2 tys. zł, dodatku funkcyjnego 2,1 tys. zł oraz dodatku specjalnego w wysokości 2 825 zł. Są to kwoty brutto. Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem maksymalna stawka zasadnicza prezydenta miasta do 300 tys. mieszkańców wynosi 5 tys. zł, dodatku funkcyjnego 2,1 tys. zł, a dodatku specjalnego 40 proc. obu tych kwot. Projekt uchwały zakładał obniżenie pensji Sabiny Nowosielskiej właśnie do takiego poziomu, a więc nowych stawek maksymalnych.

Można było się spodziewać, że gdy pensja prezydenta pojawi się na tapecie, niektórzy radni nie przepuszczą okazji, aby się wykazać. I tak radny Ryszard Masalski, zagorzały oponent Sabiny Nowosielskiej, złożył wniosek, by stawki w projekcie uchwały ustalić na niższym poziomie niż maksymalne stawki w rozporządzeniu.

– Nie dostrzegam, aby prezydent rozwiązał jakikolwiek problem – argumentował Masalski. – Nie ma uzasadnienia, aby prezydent otrzymał wynagrodzenie w maksymalnej wysokości, na które składają się podatnicy. Powinien otrzymać je niższe – przekonywał, proponując stawkę zasadniczą na poziomie 4 tys. zł.

Nie znalazł jednak poparcia. Radni nie przyjęli jego wniosku, odrzucili też projekt uchwały.

– Wydaje mi się, że pracodawca powinien zarabiać więcej od swoich pracowników. Jeśli zmienimy wynagrodzenie, okaże się, że osoby zatrudnione przez prezydenta na funkcjach kierowniczych zbliżają się do jej wynagrodzenia, a niektórzy być może zarabiali by lepiej, na przykład w spółkach gminnych – mówiła radna Katarzyna Dysarz. – To nieetyczne i pozbawione logiki, aby osoba z tak ważnymi kompetencjami, działająca na rzecz całej społeczności lokalnej, obarczona tyloma obowiązkami (…) zarabiała tyle, co akwizytor w dobrej firmie.

Przewodniczący rady miasta Andrzej Kopeć zwracał natomiast uwagę, że sprawa obniżek dla samorządowców ma kontekst polityczny i jest próbą złagodzenia nastrojów społecznych przez obóz rządzący po zamieszaniu z nagrodami dla członków rządu. Wynagrodzenia obniżono też parlamentarzystom.

– To klasyczna sytuacja, gdy kowal zawinił, a cygana powiesili. Miejmy tego świadomość – konkludował Kopeć.

Decyzja rady miasta raczej nie kończy sprawy. Niezastosowanie się do rozporządzenia może spowodować interwencję wojewody, którzy jest przedstawicielem rządu w terenie. Prawdopodobnie wezwie on radnych do usunięcia naruszenia prawa, a jeśli nie przyniesie to skutku, może stwierdzić, że doszło do naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Obecnie trudno przewidzieć, jakie byłyby tego konsekwencje.

Na obniżkę wynagrodzenia starosty Małgorzaty Tudaj ostatnio nie zgodzili się także radni powiatowi.

6 KOMENTARZE

  1. Oj Masalski, Masalski, wy grzebalibyście ino w cudzych kieszeniach. Wymyśl pan perpetuum mobile i zarabiaj pan sprzedając je w całej Blachowni i okolicznych wioskach.

    • A nie ma racji? Miasto zakorkowane, byle stłuczka paraliżuje całe dzielnice. Tymczasem w drogi inwestuje się tam, gdzie można łatwo wymienić nawierzchnie i odhaczyć sukces, zamiast likwidować komunikacyjne wąskie gardła. WSZYSTKIE ostatnio przeprowadzane inwestycje oddawane są znacznie po terminie. Kompromitacja goni kompromitacje. Niektóre inwestycje były prowadzone tak przejrzyście że nawet ABW się zainteresowała. A mimo to osoba zarządzająca tym cyrkiem dostaje tyle, ile tylko można jej dać, 100% tego, na co prawo pozwala. Jak ja bym tak zawalał terminy w swojej robocie to zaraz ktoś obciąłby mi pensje, albo wręcz pokazał wypowiedzenie. A tu nic. Żadnych konsekwencji nie ma.

  2. Pani Dysarz, ja PRDL hahahahahahahaahhahahahaha. Normalnie pies gończy. Argumentacja na poziomie chomika. Dobranoc.

  3. Chciałbym tyle zarabiać jak to zostało określone przez Katarzynę Dysarz akwizytor. Bo podliczając stawkę pomniejszona do tych 4 tyś zarabiał by prezydent prawie 9 tyś. To pokazuje ile zarabiają urzędasy, a zwykły pracownik na stanowisku robotniczym jest wykorzystywany do granic możliwości i to za psie pieniądze.

  4. Pan Sadłowski fajnie powiedział, żeby nie zaglądać innym do kieszeni, czyżby to było apropos jego pensji w Azotach :) ?

  5. Jak się poobniża stawki tysiącom urzędników to spadnie średnia krajowa i się nie będzie można chwalić że jest coraz lepiej.
    😉

Skomentuj