Ola Kabut z Kędzierzyna-Koźla już po operacji. Stan zdrowia dziewczynki znacznie się poprawił

0

Ma zaledwie kilka miesięcy, a już wycierpiała wiele. Aleksandra Kabut, dzielna dziewczynka z połową serduszka, ma za sobą kolejną trudną operację. Był strach, był stres, były łzy i ogromne cierpienie… Jednak to już za nimi. Teraz Ola i jej rodzicie cieszą się sobą na nowo.

Kilkumiesięczna Ola urodziła się z poważną wadą serca. Jedyną nadzieją dla dziewczynki była kosztowna operacja w niemieckiej klinice, na którą niestety młodych rodziców nie było stać. Dzięki wsparciu finansowemu wielu osób, udało się jednak zebrać pieniądze na operację. Dziewczynka ma ją już za sobą.

– Pierwsze dni po operacji były ciężkie ze względu na ból. Na szczęście świetny zespół medyków w klinice w Munster robił wszystko, żeby zminimalizować towarzyszące Oli cierpienie fizyczne. Dlatego z dnia na dzień widać było ogromne postępy w odzyskiwaniu sił przez naszą kruszynkę. Już kilka chwil po operacji widać było znaczną poprawę w jej kolorze skóry, co świadczyło, że jest lepiej dotleniona. Przed operacją myśleliśmy, że Ola jest radosnym urwisem mimo przeciwności losu, jakie ją spotkają. Okazało się jednak, że po operacji jest jeszcze radośniejszym łobuziakiem – uśmiecha się opowiadając Krzysztof Kabut, ojciec dziewczynki.

Ola, mając dwa tygodnie, przeszła pierwszą ciężką operację, jednak z czasem zaczynała czuć się coraz gorzej. Ostatnie dni przed operacją była już bardzo słaba. Natlenienie krwi było niskie, a serduszko stawało się coraz mniej wydolne.

– Niestety, nikt jeszcze nie wymyślił, jak sprawić, by całkowicie zlikwidować wadę serduszka Oleńki, ale operacja metodą Glenna i sposób jej wykonania przez  zespół pod kierownictwem profesora Edwarda Malca i docent Katarzyny Januszewskiej pozwala na takie skonstruowanie obiegu krwi w organizmie małego człowieczka, że może on dalej rozwijać się, gonić swoich rówieśników w tym rozwoju, a przede wszystkim żyć z połową serduszka, przechodząc jednocześnie tę operację z minimalnym ryzykiem wystąpienia powikłań podczas leczenia – wyjaśnia Krzysztof.

Czas przed operacją był dużym wyzwaniem emocjonalnym dla rodziców Oli, do tego termin przesunął się o prawie dwa miesiące. Czas dłużył się, a niepokój narastał.

– Ola była taka słaba, nie mogliśmy patrzeć, jak jej wesołe oczka stają się smutne, a buźka chce powiedzieć: „mamusiu, tatusiu, co się ze mną dzieje?” Na szczęście przyjęto ją do kliniki w odpowiednim momencie. Ciężkie chwile przeżyliśmy też po operacji, kiedy Ola płakała z bólu. My płakaliśmy razem z nią i niecierpliwie czekaliśmy, kiedy zaczną działać leki przeciwbólowe. Na szczęście trwało to tylko lub aż 5 dni. Po tym czasie było już tylko lepiej i coraz częściej pojawiał się uśmiech na jej buzi. Niezmiernie ważne było dla nas to, że mogliśmy być z nią prawie cały czas – podkreślają rodzice.

Rodzice dziewczynki po rozmowie z profesorem Malcem są nastawieni optymistycznie. Lekarz ten uratował wiele dzieci z podobną wadą serca, które teraz prowadzą normalne życie. Państwo Kabut wierzą, że tak będzie również z Olą. Jednak na przełomie 2019/2020 rok  ich córka będzie musiała przejść jeszcze jedną operację zaplanowaną przez zespół profesora Malca. Jak podkreśla Krzysztof Kabut, gdyby nie wsparcie tak wielu osób, dziś nie byliby razem w domu i nie cieszyli się sobą. Rodzina nie ukrywa ogromnej wdzięczności za pomoc i wsparcie w walce o zdrowie ich ukochanej córeczki.

Skomentuj