Można wygrać z nieuczciwym handlarzem autami. Pan Tomasz odzyskał pieniądze

14
Zdjęcie symboliczne.

Każdemu, kto myśli o kupnie używanego samochodu, śni się ten sam koszmar: po kilku tygodniach okazuje się, że to kupa złomu. Pan Tomasz z Kędzierzyna-Koźla przeżył go na jawie. Został oszukany przez nieuczciwych handlarzy. Tym razem jednak źle trafili. Musieli zabrać wrak i oddać pieniądze. A to nie koniec ich kłopotów.

Godziny spędzone na przetrząsaniu portali ogłoszeniowych i w końcu jest – taki, jakiego szukał. Według opisu, wszystko w najlepszym porządku – niski przebieg, bezwypadkowy, serwisowany i zadbany. Cena raczej w górnych widełkach za te egzemplarze, ale w końcu za dobre auto trzeba wyłożyć.

– Ogłoszenie wyglądało dobrze. Auto było świeżo sprowadzone z Niemiec. Na zdjęciach sprawiało wrażenie świetnie utrzymanego, a z opisu wynikało, że to tak zwana „igła”. Postanowiłem, że pojadę je zobaczyć – opowiada pan Tomasz.

Była wczesna jesień zeszłego roku. Audi A4 z 2008 roku stało w jednym z komisów samochodowych na Opolszczyźnie. Cena 41 tys. zł. Przebieg 98 tys. km. Sprzedawca tylko utwierdził pana Tomasza, że trafił na bardzo dobry egzemplarz. Auto miało być całkowicie sprawne. Nie wymagało żadnego wkładu finansowego. Komis gwarantował to na piśmie łącznie z autentycznością przebiegu.

– Zdecydowałem się go kupić. Przez pierwszych kilka tygodni wszystko było w porządku. Parę razy pojechałem tym samochodem w trasę. Nie było się do czego przyczepić. Aż pewnego dnia zapaliły się wszystkie kontrolki, a auto po prostu się zatrzymało – wspomina pan Tomasz.

Okazało się, że silnik uległ poważnej awarii. Mechanik, do którego audi zostało zaholowane, zaproponował panu Tomaszowi wymianę całej jednostki napędowej. Nie było sensu remontować silnika, który, według diagnozy warsztatu, po prostu się rozpadł. Koszt wymiany silnika na używany – co najmniej 10 tys. zł. Wtedy do pana Tomasza dotarło, że został oszukany.

– Oczywiście pierwsze, co zrobiłem, to skontaktowałem się z komisem, ale kilka razy dano mi tam do zrozumienia, że nie mam tam czego szukać, a firma nie będzie odpowiadać za to, że zepsułem auto. Byłem zbywany. Szef wcale nie chciał ze mną rozmawiać. Powtarzano mi tylko, że z autem w Polsce nic nie było robione i zostało mi sprzedane dokładnie w takim stanie, w jakim zakupiono je w Niemczech. Prawdopodobnie to typowe postępowanie z klientami, którym przytrafiła się podobna sytuacja. Nie wiedziałem, co robić. Niewiele brakowało, a machnąłbym ręką i z własnej kieszeni naprawiał to auto. Na szczęście znajomy skontaktował mnie z prawnikiem, który specjalizuje się w reprezentowaniu osób oszukanych przez nieuczciwych handlarzy – mówi pan Tomasz.

Równolegle pan Tomasz złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia oszustwa przez komis polegającego na poświadczeniu nieprawdy co do przedmiotu transakcji. Jednocześnie udało się wydobyć dokumenty celne potwierdzające stan audi w momencie przekraczania granicy.

Okazało się, że samochód był sprowadzany z uszkodzonym silnikiem i skrzynią biegów, a do tego miał przebieg wyższy o kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Biuro prawne przesłało te ustalenia do właściciela komisu z żądaniem przyjęcia zwrotu samochodu i oddania pieniędzy. Jednocześnie w firmie pojawiła się policja. Dopiero wtedy komis zaczął rozmawiać z panem Tomaszem. Najpierw zaproponowano mu, że auto zostanie bezkosztowo naprawione we wskazanym warsztacie.

– Po tym wszystkim nie chciałem o tym słyszeć. Całkowicie utraciłem zaufanie do tych ludzi. Ostatecznie, po kolejnej rundzie przepychanek, firma z wielkim oporem zgodziła się na podpisanie ugody – opowiada pan Tomasz.

Auto zwrócił i odzyskał całą kwotę, którą za nie zapłacił, a także dodatkowe kilka tysięcy złotych jako rekompensatę – łącznie 46,5 tys. zł. To jednak nie kończy sprawy. Policja zakończyła już dochodzenie pod kątem oszustwa. Handlarz będzie odpowiadał przed sądem w sprawie karnej. Niebawem pierwsza rozprawa.

Imię głównego bohatera zostało zmienione

14 KOMENTARZE

  1. Fajnie że Panu się udało, ale ludzie przebieg 100 tys w 9 letnim samochodzie?, na zachodzie 40 tyś na dieslu to norma, uczciwie się tak liczy, a przy benzynie 20-30 tyś. Niestety to temat rzeka, ile to filmów jest już w internecie i historii, a ludzie dalej jak dzieci nabierają się na przebieg, książki serwisowe, lewe pieczątki, dokumenty, to jest straszne. To też wina ludzi bo mają nierealne oczekiwania, chcą mieć tani samochód, na full wypasie z niskim przebiegiem to handlarze muszą im dogodzić, jak wystawią takie audi z przebiegiem 300 tyś to nikt nawet go nie obejrzy. Zapamiętajcie nie ma uczciwych handlarzy!, uczciwy handlarz to biedny handlarz.

    • Popieram w pełni Pana wypowiedź.
      Można ją podsumować stwierdzeniem mówiącym, że nigdy nie wyrastamy z wieku dziecięcego.
      Ciągle wierzymy w jakiegoś św.Mikołaja który na saniach napędzanych przez renifere dostarczy nam naszą wymarzoną, upragnioną zabawkę.

    • Jeśli człowiek chciałby za 10 tys jakieś super auto w którym nic nie było malowane itd, to powinien zostać uświadomiony w takim serwisie, że to nie możliwe i zaproponować model z niższej półki, a nie być okłamywanym. Ja jestem klientem, nie muszę się na tym znać, przynoszę pieniądze i chcę skorzystać z UCZCIWEJ usługi, zgodnej z prawem. Jakbym przyszedł i miał 10 tys i chciał w miarę nowego, bezwypadkowego, nieuszkodzonego mercedesa to powinni mi zaproponować inny, tańszy samochód, a nie „spełniać” moje oczekiwanie i wciskać mi jakiś syf.

    • @werwrwr
      Chłopie, naucz się podstaw pisowni! Jakie „40 tyś” / „300 tyś”? Tyś, tyś… chyba do szkoły nie chodził, co? Czy to skracane słowo to „tyśęcy”, że w skrócie piszesz „ś”? I do cholery – ten skrót kończy się kropką!

      • Typowa cebula…jak sądzę zrozumiales o co chodzi skoro sie przyczepiles ?
        Chodzilo o tys…inaczej mozna napisac „300 k” – oznaczenie inne a ta samam wartosc.

  2. Nie ma co podchodzić, że każde auto robi 40 tys przebiegu, no ludzie – kto tyle robi w ciągu roku w polsce, chyba te mirki handlarze co sprowadzają auta. Ostatnio kupiłem w Niemczech 4 letnie auto, które robiło średnio 3-3,5 tys przebiegu rocznie. Lekko uszkodzone (Dla niemiekiego serwisu pół przodu do wymiany – nieopłacalne) To akurat grzech było nie wziąść, ale samochody, które robiły po 10-20 tys km przebiegu są normalnie i mniej wyeksplatowane. Czemu wciskacie ludziom mity, że każde auto musi robic 40tys km przebiegu?? 5 letnie auto 70-120 tys przebiegu i nie więcej. Jak takie auta udaje się sprowadzać i te auta wprowadza się w obieg to nie trzeba nic kręcić, zbyt będzie zawsze za dobre pieniądze. Zarobek dla prawdziwego handlarza i zadowolenie klienta, który u jednej osoby potrafi kupić wszystkie auta w rodzinie, a jak zmienia je co 2 lata to da się zarobić.

    • Mówimy o autach z zachodu, tam 40 tyś rocznie to jest nic, tylko oni mają autostrady, na których nawet dziennie trzaskają po 100 km albo więcej, to nic niezwykłego u nich, tam nikt nie kupuje diesla żeby stał w garażu. Normalny przebieg 3 letniego samochodu w DE to 100 tyś, żał mi tylko ludzi, którzy dają się nabierać jak dzieci na te wszystkie bajki, a czasami to są naprawdę mądrzy ludzie.

  3. Świetny artykuł,niech się oszuści boją… Nota bene-mam diesla 2,9, robię nim rocznie 5-8.000 km…Bo lubię diesle i segment D. Więc sorki, nie ma reguły…

  4. Ciekawi mnie czy to komis spod starego reala w Opolu ja tam kupiłem perełké za 10k można powiedzieć mam nowiutkie mk3 po tym jak silnik się rozpadł i kolejno każdą część kupiłem nową z czystym sumieniem mogę zerowac licznik

  5. Cofanie liczników w DE to przestępstwo, w Polsce nic za to nie grozi. Państwo problem bagatelizuje, po ulicach jeździ pełno gratów, a stacje diagnostyczne dalej przymykają oko.

Skomentuj

Udowodnij, że nie jesteś robotem i rozwiąż zadanie :) *