Mieszkania są, ale nie można się do nich wprowadzić, bo to rudery

1
Kamienica przy Portowej 70 stała pusta od powodzi w 1997 roku. Teraz są w niej mieszkania komunalne.

Tego odkrycia dokonano już na początku poprzedniej kadencji samorządu Kędzierzyna-Koźla, gdy zmieniła się dyrekcja Miejskiego Zarządu Budynków Komunalnych. Okazało się wtedy, że w zasobach gminy są setki lokali, które ze względu na zły stan techniczny nie nadają się do użytkowania. Niektóre zdemolowali poprzedni lokatorzy. Zamiast budować nowe domy, ruszył program remontowy. To będzie praca także na tę kadencję. Na doprowadzenie do porządku ciągle czeka kilkaset pustostanów.

W Lenartowicach nadal doskonale pamiętają, gdy kilka lat temu władze miasta zaczęły poważne przymiarki do budowy na tym jednym z najmniejszych osiedli Kędzierzyna-Koźla bloku z mieszkaniami socjalnymi i komunalnymi. Początkowo mówiono nawet o kolonii mieszkań kontenerowych. Ludzie na osiedlu się jednak zbuntowali. Wybuchły protesty społeczne. Lenartowice bardziej przypominają małą śląską wieś niż miejskie osiedle. Dlatego mieszkańcy bali się, że wraz z nowymi sąsiadami na osiedle przywędrują ich problemy. Ostatecznie przyszły wybory, ówczesny prezydent Wiesław Fąfara przestał nim być, a pomysł został zarzucony. Gdy stery w Miejskim Zarządzie Budynków Komunalnych, już za kadencji Tomasza Wantuły, przejął Stanisław Węgrzyn, zrobiono za to inwentaryzację tego, co rzeczywiście znajduje się w zasobach komunalnych gminy. Ku sporemu zaskoczeniu okazało się, że niezamieszkanych lokali jest aż kilkaset, ale nie można wprowadzić do nich lokatorów, bo to rudery.

Zamiast stawiać nowe budynki, władze miasta i szefostwo MZBK postanowiły ruszyć z dużym programem remontowym zakrojonym na kilka lat. Odnowienie istniejących lokali, często w budynkach, gdzie inne mieszkania są zamieszkane, jest tańsze i rozsądniejsze niż stawianie nowych bloków od podstaw. Istnienie dużej liczby pustostanów samo w sobie jest problemem. Jednocześnie jest on więc rozwiązywany.

– Dotychczas udało nam się wyremontować ponad 200 mieszkań komunalnych i ponad 150 mieszkań socjalnych. Kosztowało to około 7 mln zł – podsumowuje Stanisław Węgrzyn, dyrektor MZBK

Nie trudno wyliczyć, że aby stworzyć tyle nowych mieszkań, należałoby by postawić przynajmniej kilka wieżowców. 7 mln zł w najlepszym wypadku wystarczyłoby na budowę jednego większego bloku.
Okazało się na przykład, że w Sławięcicach przy ulicy Dąbrowszczaków na ponowne zagospodarowanie czeka były hotel robotniczy. Urządzono tam 32 lokale socjalne i 4 komunalne za około 3,5 mln zł, z których 1,5 mln zł to środki zewnętrzne. Remontu doczekała się także stojąca pusta od powodzi w 1997 roku kamienica przy ulicy Portowej 70, gdzie urządzono 12 mieszkań komunalnych. Do tej inwestycji dołożyła się Unia Europejska. Kosztowała około 2 mln zł.

Dużą część prac remontowych MZBK wykonał rękami własnych dłużników czynszowych, co jeszcze bardziej obniżyło koszty odzyskiwania pustostanów. Na remont nadal czeka około 250 mieszkań.
Nowe władze Kędzierzyna-Koźla zamierzają kontynuować program remontu pustostanów. W tegorocznym projekcie budżetu miasta – radni pochylą się nad nim w czwartek – znalazły się pieniądze na ten cel, a kolejne kwoty będą wprowadzone później.

– W tym roku powinno zostać wyremontowanych kolejne 65 mieszkań. Potrzebny jest milion złotych, aby wyremontować kolejne 40. Do końca roku będzie ich więc łącznie około stu. Fundusze na ten cel chcemy wygospodarować w ramach wolnych środków – zapowiada prezydent Kędzierzyna-Koźla Sabina Nowosielska. Czy w mieście będą powstać także nowe budynki komunalne? – Konkretnych planów na razie nie ma, ale nie można też tego wykluczyć, bo zapotrzebowanie jest bardzo duże – dodaje prezydent.

Nie wszystkie pomysły na remontowanie pustostanów przyjęły się w Kędzierzynie-Koźlu. Osobom czekającym na przydział mieszkania dano możliwość, aby przed wprowadzeniem same doprowadziły je do porządku, ale zainteresowanie taką formułą było znikome.

1 KOMENTARZ

  1. Z tym „samemu doprowadzić je do porządku”, o którym mowa w ostatnim akapicie to trochę nie tak… Gdybym mógł sam sobie wyremontować mieszkanie, w którym będę mieszkał byłoby OK. Natomiast w momencie kiedy ja mam uzbierać niemałą kwotę na remont, przekazać ją miastu a miasto z kolei firmie, która to mieszkanie wyremontuje to już zupełnie inna kwestia… To powinno być organizowane inaczej…

Skomentuj