MATOŁKI: Przejścia nie ma. My tu stoimy

5

Aby tylko podjechać jak najbliżej wejścia… Jeden z czytelników przesłał nam zdjęcie zrobione w okolicy przedszkola przy ulicy 11 Listopada. Musiał zejść na jezdnię, bo chodnik po obu stronach został całkowicie zablokowany przez samochody. Nie ma mowy o przepisowych 1,5 metra zostawianych dla pieszych. A przecież niedawno oddano do użytku nowy parking przy ulicy 1 Maja. Przejście kilkudziesięciu metrów to jak widać nadmierny wysiłek…

5 KOMENTARZE

  1. Jakiś leniwy przechodzień, „musiał wejść na jezdnię bo nie zostawili 1,5 metra wolnego miejsca” Jak widzę na foto to chyba ten chodniczek w całości nie ma 1,5 metra, ani z jednej ani z drugiej strony. Poza tym jak dobrze pamiętam to na tej drodze nigdy nie było takiego ruchu żeby jakiś pieszy byłby czy mógłby poczuć się zagrożony. Pomimo wszystkiego brawo dla społecznika z aparatem.

    • Ignorancie z paluszkami i piwem, na pewno jest wiele innych przepisów które olewasz, jak te barany na skrzyżowaniu w Reńskiej Wsi.

    • No, jeśli brawo dla społecznika,to po co Ty się wysiliwszy licząc centymetry wolnego miejsca?
      Na chodniku się nie parkuje i basta, tym bardziej że cała jego szerokość została zajęta przez przezacne autko.
      Następnym razem „społeczniku z aparatem” dzwoń na policję, po potraktowaniu kierującego odpowiednią nagrodą przewidzianą w kodeksie wykroczeń, nie będzie on na tyle leniwy żeby zaparkowqć w miejscu do tego dozwolonym.

  2. Rodzice notorycznie tam parkują. Nie da się przejechać większym samochodem bez wjeżdżania na drugi chodnik (przez co niszczeje). Zwłaszcza kiedy rodzice nieśpiesznie pakują pociechy do aut. Tam chyba powinno się postawić całkowity zakaz parkowania.

Skomentuj